Pierwsze Sportowe Mistrzostwa Europy Koni Arabskich rozgrywane w Polsce. Ale nie ostatnie!

 

Autor: Krystyna Chmiel | Data dodania: 2014-07-22

 

--
Klacz Baikal's Shangrila, pod Leoną Dries, zwyciężczyni m.in.: Trail (GB level B, Deurne) oraz Type & Conformation (Western) i Reining (GB NRHA Pattern 4, level B), W All Around W All Around. Fot. Ewa Imielska-Hebda
XI Sportowe Mistrzostwa Europy Koni Arabskich (18-20 lipca), dotychczas rozgrywane w różnych krajach, po raz pierwszy odbyły się w Polsce. A jeśli w Polsce, to czy mogło być lepsze miejsce, niż Mekka polskich arabów, Janów Podlaski, stadnina dysponująca nie tylko dwuwiekowymi tradycjami użytkowania koni czystej krwi, ale też infrastrukturą w postaci hali o europejskim standardzie? Do tego trzeba doliczyć swoistą magię tego miejsca, gdzie dwa wieki patrzą na nas z dachu zabytkowych stajen, jak i „czynnik ludzki”, tj. zgraną i oddaną załogę, w której każdy, od masztalerza po dyrektora, jest współtwórcą sukcesu.

--
Klacz Avellana Qahira pod Barbarą Kristen, fot. Ewa Imielska-Hebda
Zgłoszono 65 koni, z których wystartowało 55, z tego 19 dosiadanych przez jeźdźców z ekip Austrii, Danii, Niemiec i Szwecji. Z wyjątkiem og. Elysion s. (Premier – Emancypacja/ Falsyfikat), hodowli i własności szwedzkiej, lecz pochodzenia czysto polskiego, oraz karego ogiera FLM Verdi (The Verdict HG – Tari Noir/Taladinn), który ze strony matki ma w rodowodzie Aladdina i Baska, zagraniczne konie były produktem krzyżowań przodków egipskich, rosyjskich bądź amerykańskich. Pokrojowo też reprezentowały inny typ niż nasze araby – były wyższe, bardziej wysokonożne i z głowami o prostych profilach. Niewykluczone, że miał tu miejsce zamierzony dobór lub selekcja z ukierunkowaniem na użytkowość sportową.

--
El Moro i Marek Suliga, fot. Ewa Imielska-Hebda
Zgodnie z przepisami ECAHO klasyfikacja była prowadzona równolegle w kategoriach Classic i Western. Jeśli chodzi o Western, goście mieli bezapelacyjną przewagę, a honoru polskich barw bronił samotnie Marek Suliga – jeździec wybitnie utalentowany i wszechstronny, odnoszący sukcesy zarówno w dyscyplinach westowych, jak w klasycznym ujeżdżeniu – na ogierze El Moro (Etogram – Ekana/Wojsław). Doświadczonego i zasłużonego „profesora” Wangelisa (Empres – Warta/Wermut) dosiada teraz córka P. Marka, Joanna, która odziedziczyła po nim uzdolnienia i zainteresowania, zarówno muzyczne, jak i jeździeckie. W krajach zachodnich, zwłaszcza w Austrii, jazda w stylu western od dawna cieszy się dużą popularnością i czołowi zawodnicy osiągnęli
--
Ogier Bimaal i Viktoria Palmaer, fot. Ewa Imielska-Hebda
wysoki stopień profesjonalizmu, podczas gdy u nas w większości ma jeszcze charakter amatorski. Dlatego też w łącznej klasyfikacji „All Around Western”, która obejmowała zbiorczą punktację osiągniętą w wybranych dyscyplinach, nie tylko medalowa trójka, lecz i cała pierwsza piątka składała się wyłącznie z reprezentantów Austrii. Nasz dzielny Pan Marek „załapał się” jedynie na ostatnie objęte dekoracją, szóste miejsce.

Jednak ten sam profesjonalizm zadecydował również o pierwszych miejscach zagranicznych zawodników i koni w klasyfikacji „Classic All Around”. Tu na „pudle” stanęli: zawodniczka szwedzka Viktoria Palmaer z ogierem wyhodowanym w OKS Arab Bimaal (LM Limaal – Bitcha/Kulak), Dunka
--
Padrons Must i Tove Røy, fot. Ewa Imielska-Hebda
Tove Roy z ogierem Padrons Must (Padrons Immage – Bint Pustinia/Padron) i Niemka Manja Hoehme z (urodziwym zresztą) wałachem El Samalon (El Nabila B – Sonoma Delight/Nadom). Poza „pudłem”, na IV miejscu, znalazł się wspomniany ogier polskiego pochodzenia Elysion dosiadany przez Szwedkę, na V również szwedzka amazonka i trenerka Eva Palmaer z karym ogierem FLM Verdi, a dopiero na szóstym – michałowska Gardeja (Esculap – Gotlandia/Pesal) pod Kingą Klinicką.

--
Gardeja z Kingą Klinicką, fot. Ewa Imielska-Hebda
Gardei chciałabym poświęcić trochę więcej uwagi, gdyż jest to klacz bardzo urodziwa, stuprocentowo polskiego pochodzenia, a przy tym zrównoważona i bardzo dobrze wyszkolona, nawet w dyscyplinach mało znanych w Polsce, jak np. Pole Bending (slalom wokół tyczek). Jest to konkurencja rodem z Dzikiego Zachodu, a wymyślono ją po to, aby dziewczęta towarzyszące kowbojom przyjeżdżającym na rodeo mogły zagospodarować swój czas, a przy tym wykazać się sprawnością jeździecką. Mimo braku tradycji tej dyscypliny w Polsce, Gardeja konkurs wygrała, gdyż szybkość szła u niej w parze ze zwrotnością, a w wyciągniętym galopie na końcowej prostej nie wychodziła spod kontroli amazonki. Jest to przy tym klacz wszechstronna, gdyż wygrała także kwalifikacyjne konkursy skoków na 80 i 100 cm. Tymczasem niektórzy jej konkurenci sprawiali
--
Bello i Katarzyna Stawiska, fot. Ewa Imielska-Hebda
wrażenie, że nie wiedzą, o co chodzi w tej zabawie, albo też zjadły ich nerwy, jak ogiera Elsar (Poganin – Emida/Wachlarz), mocno zbudowanego i szybkiego, w treningu w „Stajni u Koniuszego” w Werchlisiu k. Janowa. Typowałam go na zwycięzcę, bo dwa tygodnie wcześniej, na zawodach towarzyskich w tej stajni, wygrał analogiczną konkurencję - tam jednak był „u siebie”, a w Janowie zaczął się buntować, wspinać i odskakiwać na bok, wskutek czego stracił na czasie.

„Wypadki przy pracy” zawsze mogą się zdarzyć, ale „Stajnia u Koniuszego” zasługuje na specjalne wyróżnienie. Konie oddane tam do treningu zmieniają się z surowych diamentów w kunsztownie oszlifowane brylanty, co z pewnością jest zasługą benedyktyńskiej pracy trenerskiej włożonej przez Katarzynę Stawiską i całą załogę. Piękny kuhailan, janowskiej hodowli gniady og. Bello (Ganges –
--
Encina, fot. Ewa Imielska-Hebda
Bellanda/Pilot) z imponująco gęstą grzywą, sprzedany do Niemiec, nie bardzo chciał się podporządkowywać nowej właścicielce, podczas gdy pod Katarzyną Stawiską był dobrze ułożonym wierzchowcem. Dzielny i urodziwy, ciemnogniady Pedagog (Pilot – Pętla/Visbaden), utalentowany skoczek, ze swoim jeźdźcem Krzysztofem Karczmarzem tworzą idealną parę, a filigranowe, nastoletnie dziewczynki, Agnieszka Oktabiańczuk i Amelka Kalinowska, klaczą Encina s. (Pesal – Epoza/Eukaliptus), hodowli janowskiej i ogierem Gasler c.gn., (Eukariont – Gwiazdka/Harbin), hod. Krzysztofa Jagielskiego, wygrywają nie tylko specjalne konkurencje dla arabów, ale i otwarte konkursy ujeżdżenia (np. Zawody Regionalne w Ujeżdżeniu klasy N w
--
Barbarossa i Katarzyna Stawiska, fot. Ewa Imielska-Hebda
Lublinie 2013, wygrane przez Encinę). W tym roku Encina wygrała „rozgrzewkowe” konkursy ujeżdżenia i Native Costume. Fenomenalny ruchowo og. Barbarossa (Gazal Al Shaqab – Barka/Ararat) wygrał finałowy konkurs Native Costume, zostając tym samym złotym medalistą i Mistrzem Europy w tej kategorii. Nie po raz pierwszy reprezentanci Stajni u Koniuszego wygrywają klasy kostiumowe, gdyż wykonane przez nich „własnym przemysłem” stroje są z roku na rok coraz bardziej dopracowane i bogato zdobione.

--
Alert, fot. Ewa Imielska-Hebda
Na szczęście klasy kostiumowe pozostały domeną polskich koni, gdyż naszą narodową specjalność – Polski Strój Historyczny – wygrał zasłużony „profesor” Metropolis NA (Concensus – NDL Martinique/Muscat), którego wyciągnięty kłus nie ma sobie równych, pod Aleksandrą Owerko, której obfita, brokatowa suknia zakryła go prawie w całości. Została też doceniona uroda i pokrój polskich arabów, gdyż trzy pierwsze miejsca w klasie Type & Conformation zajęły polskie konie: Alert (Piaff – Andaluzja/Sanadik El Shaklan), hodowli
--
Perseusz i Danuta Konończuk, fot. Ewa Imielska-Hebda
janowskiej, z powodzeniem używany aktualnie jako reproduktor w Polsce; Grafik (Eukaliptus – Gaskonia/Probat), hod. SK Michałów, osiemnastoletni już, zasłużony ogier, świetnie sprawdzający się w ujeżdżeniu; i wspomniana Gardeja. To, że wdzięk polskich dam i polskich arabów jest jedyny w swoim rodzaju, udowodniła nieoceniona Danuta Konończuk, zwyciężając konkurs w damskim siodle na ogierze Perseusz (Laheeb – Pepesza/Eukaliptus), hodowli janowskiej, cechującym się szczególnie przyjaznym charakterem i długą, łabędzią szyją.

--
Pedagog, fot. Ewa Imielska-Hebda
Zazwyczaj pokazy czy zawody sportowe urozmaicane bywają pokazami specjalnymi, o charakterze bardziej widowiskowym, bo przecież na widowni nie siedzą sami fachowcy. W tym roku funkcje takich przerywników pełniły demonstracje łucznictwa konnego – konkurencji o wzrastającej popularności, wymagającej idealnego zgrania jeźdźca z koniem. W tym roku postanowiłam wykorzystać formułę pokazu specjalnego do przybliżenia licznie zgromadzonym widzom sylwetki mojego ukochanego wierzchowca – 23-letniego już weterana rajdów długodystansowych, Mistrza Polski w tej konkurencji w 1999 r., wał. Nenufar 1991 (Palas – Nejtyczanka / Banat), hod. SK Kurozwęki. Z powodu jego problemów zdrowotnych nie zdecydowałam się na uczestnictwo w konkursach, ale położyłam nacisk na zademonstrowanie jego spokojnego i przyjaznego charakteru, wykonując przejazd w stroju historycznym i z moją
--
Echo Apollo, fot. Ewa Imielska-Hebda
suczką na kolanach. Czy mi się to udało – niech ocenią ci, którzy to widzieli.

Tak więc „pierwsze koty za płoty”, a dalej już będzie tylko z górki, tym bardziej, że dyrektor Marek Trela zapowiedział, że w przyszłym roku ME odbędą się również w Janowie. Zatem mamy rok na trening: trochę więcej „koronkowej roboty” ujeżdżeniowej, a niestraszni nam będą Niemcy, Szwedzi, Austriacy czy Duńczycy.

 

Pełne wyniki na stronie PZHKA: wyniki