Ubezpieczyć araba. Wkrótce niższe stawki?

 

Autor: Łukasz Zalewski | Data dodania: 2007-05-07

 

--
fot. Mateusz Jaworski
Ubezpieczenie konia w Polsce jest bardzo drogie. To powoduje, że ani hodowcy prywatni ani stadniny państwowe nawet o tym nie myślą. Zainteresowaniem hodowców cieszą się natomiast dużo tańsze oferty ubezpieczycieli w Europie Zachodniej. Wkrótce mają oni zawitać również do Polski. Prawdopodobnie już od 2008 roku będzie można liczyć na znacznie niższe stawki!

Co pewien czas wśród hodowców pojawiają się informacje o wypadkach lub nagłych chorobach koni. Znany jest przypadek hodowcy zagranicznego, który kupił araba na aukcji w Janowie Podlaskim. Podczas podróży koń uległ wypadkowi, na skutek którego zwierzę trzeba było uśpić. Starty nowego nabywcy wyniosły tyle, ile zapłacił on na aukcji, czyli 6 tys. euro (ok. 24 tys. zł).
Kolejny przypadek. Hodowca prywatny kupił pięknego ogiera, po czym okazało się, że koń jest poważnie chory i nie da się go uratować. Kupiec poniósł poważne straty.

Biorąc pod uwagę ceny koni, wydawałoby się, że ich właściciele powinni je ubezpieczać, aby zminimalizować ryzyko utraty pieniędzy. Jak się okazuje, ubezpieczyć araba nie jest jednak łatwo.

Oferty ubezpieczeń

Większość ubezpieczycieli na rynku nie oferuje ubezpieczeń koni. Nie przewidują takich ubezpieczeń Allianz czy Compensa. PZU oraz Warta, z którymi współpracuje agencja ubezpieczeniowa MGZ GAMA, oferują co prawda takie ubezpieczenia, ale robią to bardzo niechętnie. Nie ma więc ofert ubezpieczenia koni na czas transportu, czy od wypadku np. podczas zawodów. Można natomiast ubezpieczyć konie hodowlane, podobnie jak krowy, świnie, czy kury w ramach ubezpieczeń rolnych. Oferta taka jest jednak niewystarczająca dla hodowców, ponieważ obejmuje wypłatę odszkodowania jedynie w przypadku spalenia się gospodarstwa lub padnięcia zwierząt.
Koni arabskich o wartości powyżej 30 tys. zł nie ubezpiecza również Concordia Polska. Ma ona jednak w swojej ofercie ubezpieczenie koni rekreacyjnych w ramach gospodarstwa rolnego oraz koni hodowców prywatnych i szkółek jeździeckich do wartości 20 tys. zł za konia. Składka roczna jest uzależniona od sposobu użytkowania konia. Najwyższe są składki za konie sportowe startujące w zawodach i wynoszą od 10 do 14,4 proc. wartości zwierzęcia. A zatem składka roczna za konia wartego 20 tys. zł wyniesie co najmniej 2 tys. zł.

W ubezpieczeniach koni specjalizuje się jednak agencja MGZ GAMA. Jak przyznaje Marek Grzybowski, przedstawiciel firmy, ubezpieczenia te są jednak niesprzedawalne, głównie ze względu na składkę w wysokości 12-15 proc. wartości konia arabskiego.
– Obecnie pracujemy z towarzystwami ubezpieczeniowymi z Anglii, z grupy Lloyd, nad opracowaniem znacznie korzystniejszej oferty. Myślę, że będziemy mogli ją przedstawić w 2008 r. – powiedział nam Marek Grzybowski. Wyjaśnił, że chodzi o obniżenie obecnych stawek nawet do 4,5-6 proc. wartości konia, w zależności m.in. od jego wieku i sposobu wykorzystania.

Warunki ubezpieczenia

W Concordii, przed podpisaniem umowy ubezpieczeniowej należy dostarczyć badanie weterynaryjne, po czym konia ogląda weterynarz ubezpieczyciela i wypełnia kartę zwierzęcia. Po analizie badań i karty, przedstawiciel Concordii podejmuje decyzję, czy konia ubezpieczyć.
W razie wypadku właściciel musi udowodnić, że warunki utrzymania konia wypełniały zalecenia określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa. Dopiero wtedy ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie. Jeśli natomiast warunki utrzymania nie zostały dopełnione, ubezpieczyciel może wypłacić część odszkodowania lub z niego zrezygnować. Ponadto ubezpieczenie w Concordii nie obejmuje leczenia weterynaryjnego.

--
fot. Mateusz Jaworski
Istnieje również możliwość ubezpieczenia konia na czas transportu. Z informacji przez nas uzyskanych wynika, że skorzystać z ubezpieczenia przewozu konia może jedynie właściciel, który posiada już polisę na życie oraz mienie w Concordii. Decyzję o ubezpieczeniu przewozu konia podejmuje jednak dyrektor biura ubezpieczeń lub jego zastępca. Koszt takiego ubezpieczenia wynosi 1 proc. wartości konia za dobę.

MGZ GAMA z kolei oferuje obecnie ubezpieczenia OC dla właścicieli koni, instruktorów jeździectwa, lekarzy weterynarii, dla ośrodków jeździeckich, organizatorów imprez jeździeckich oraz ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (NWW). Na przykład, przy sumie ubezpieczenia OC (dla właściciela konia) wynoszącej 200 tys. zł, składka to jedynie 85 zł rocznie. Instruktorzy mogą się ubezpieczyć na 50 tys. zł już za 50 zł rocznie. Są to ubezpieczenia na warunkach ogólnych dla ubezpieczeń OC w życiu prywatnym. Cała oferta MGZ GAMA oraz szczegółowe warunki znajdują się na stronie www.pp1.pl. Można z niej pobrać również wniosek o zawarcie ubezpieczenia.

Stawki odstraszają klientów

Właściciele stadnin, gospodarstw agroturystycznych i hodowcy prywatni przyznają, że nie ubezpieczają koni ze względu na ubogą ofertę i wysokie koszty.
– Jeśli stawka ubezpieczenia wynosi 10 proc., to chcąc ubezpieczyć 15 koni musiałbym zapłacić równowartość jednego konia. Natomiast prawdopodobieństwo, że jeden koń padnie, jest dość małe. A zatem ubezpieczenie dużej liczby koni jest nieopłacalne – stwierdził Andrzej Wójtowicz ze Stadniny Koni Bełżyce.
Podobnie uważa Tomasz Tarczyński ze Stadniny Koni Grabów nad Pilicą.
– W Polsce konie ubezpieczają jedynie ci hodowcy, którzy kupują konie na kredyt, ponieważ takie wymogi stawiają banki. Gdybym chciał ubezpieczyć 30 koni, to stawka wyniosłaby równowartość 3 koni. Ponadto na rynku ubezpieczeń brakuje ofert, z których hodowcy byliby skłonni skorzystać – powiedział.
Z kolei Barbara Falkiewicz, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego i pensjonatu dla koni „Tabun” w Gdańsku Otomin przyznaje, że wykupiła ubezpieczenie OC, ale nie obejmuje ono koni. Z ubezpieczeń nie korzysta również „Stajnia Romana” w Łubowie i „Stajnia Dobrzyniec” w Kołbieli pod Warszawą, której właścicielem jest Dariusz Kurek.
– Nie ubezpieczam koni, ponieważ jest to zbyt duży wydatek. Kiedyś myślałem o ubezpieczeniu, dowiadywałem się w PZU, ale powiedziano mi, że ubezpieczają zwierzęta w gospodarstwach rolnych od padnięcia, natomiast nie oferują polis dla koni rekreacyjnych – mówi Dariusz Kurek.
Wtóruje mu Maria Pilichowska z Ludowego Klubu Sportowego „Wolta”.
– Mimo że mamy konie, które biorą udział w zawodach, nie ubezpieczamy ich, ponieważ nie stać nas na tak duży wydatek, zwłaszcza, że koni mamy kilkanaście – powiedziała.
Zarówno Tomasz Tarczyński, jak i Andrzej Wojtowicz przyznają, że gdyby stawki były korzystniejsze, na poziomie 3 proc. wartości konia, rozważyliby ubezpieczenia wartościowszych koni ze swoich stadnin.

Taniej za granicą

Konsekwencją wysokich stawek w Polsce jest ucieczka hodowców ubezpieczających konie za granicę. Ubezpieczenie w Niemczech wynosi 2,5 proc. wartości konia. Z tej oferty skorzystał np. trener koni dla armii w Iraku i wielbiciel arabów, który wolał zachować anonimowość. Sprowadził on konie do Polski, ale ubezpiecza je w Niemczech.
Tomasz Tarczyński potwierdza informacje, że niektórzy hodowcy korzystają z ubezpieczeń w innych państwach europejskich, a zwłaszcza w Niemczech, ponieważ jest to dla nich bardziej opłacalne. Nie można jednak mówić w tym przypadku o zjawisku, ponieważ ciągle zbyt mało hodowców decyduje się na ubezpieczenia zagraniczne.
Może się to więc zmienić już w 2008 r., kiedy na polskim rynku pojawi się oferta na tyle atrakcyjna, że hodowcy będą skłonni z niej skorzystać. A już teraz przyznają, że są tym zainteresowani.