Czwartek . 22.08.2019 . 16:01
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Cywilizacja obrazkowa
Krystyna Chmiel | 15.05.2008 |

Czy zauważyliście, jak często we wszystkich postach pojawia się słowo “foty”? W miarę upowszechniania się aparatów cyfrowych rosną apetyty, aby wszystko zobaczyć podane na talerzu. Ma to swoje dobre strony, bo od razu możemy obejrzeć, co się u kogo urodziło i porównać z tym, co sami mamy, ale nie przesadzajmy z tym “kultem obrazków”, szczególnie wtedy, kiedy mają nam one pomóc w podjęciu decyzji o kupnie konia. Pamiętajmy, ze zdjęcie wykonane przez dobrego fotografa doda urody przeciętnemu koniowi, a kiepska “fota”, trzaśnięta w biegu przez amatora, zwłaszcza niemającego dostępu do fachowca, który pomógłby ustawić konia w sposób eksponujący jego walory, będzie raczej antyreklamą. Tymczasem potencjalny nabywca powinien przede wszystkim zwracać uwagę na rodowód, pod kątem kariery hodowlanej oraz obecności przodków przekazujących walory pokazowe lub użytkowe (w zależności od tego, czego poszukujemy) oraz charakter i łatwość w obsłudze. Tego zaś nie pokaże nawet najlepsze zdjęcie, to trzeba wypróbować samemu! Jeśli więc dysponujemy środkami na kupno konia, jego transport i późniejsze utrzymanie - lepiej dopłacić jeszcze trochę, aby dobrze obejrzeć zwierzaka w miejscu jego stacjonowania, zobaczyć, jak jest traktowany przez właściciela, spróbować samemu wziąć go za nogi i uszy, sprawdzić, czego się boi, jak reaguje na obcego człowieka, a jeśli myślimy o użytkowaniu wierzchowym - wypróbować pod siodłem. Dziwi więc, że odpowiadając na ogłoszenie o sprzedaży konia domagamy się przede wszystkim jego zdjęcia, a po jego otrzymaniu nawet nie próbujemy zweryfikować w rzeczywistości tego, co zobaczyliśmy. Tymczasem bohater upięknionego obrazka widziany na żywo może nas rozczarować, a jeśli rezygnujemy z zakupu sugerując się słabym zdjęciem - może nam “przejść koło nosa” atrakcyjna oferta. Może więc pwinniśmy wrócić do metod naszych przodków, którzy nie klupowali konia bez osobistego przekonania się o jego walorach?   

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.

Komentarze dla “Cywilizacja obrazkowa”

  1. Marta pisze:

    Szczera prawda, lecz ludzie są wzrokowcami i nie sposób wyobrazić sobie ogłoszenia bez choćby z jednego zdjęcia. Pomimo, że sama moje konie kupowałam nie widząc wcześniej ich fotografii, pokonując wcześniej długą 16 godzinną drogę, to obecnie przeglądając ogłoszenia patrzę w pierwszej kolejności na te, które zilustrowane są zdjęciami. Jestem o tyle w tej dobrej sytuacji, że sama fotografuję, z końmi mam już trochę do czynienia i pewne niuanse (choć z pewnością nie wszystkie), mogę z takiej “fotki wychwycić”. Następnym krokiem jest zawsze obejrzenie konia na żywo. Inaczej nie może być. Pewien znajomy sprowadził konia z odległego kraju widząc wcześniej tylko jego fotografię. Obraz rzeczywisty odbiega od tego co przedstawiało zdjęcie, niestety…

  2. Harcownik pisze:

    problem w tym, że na zdjęciach i po samych tylko rodowaodach można się nieźle oszukać. Czasem nawet jedna 2 godzinna wizyta w stajni nie pomoże, może warto byłoby dawać coś w rodzaju opłaty za użyczenie na wstep, na początek i po dwóch tygodniach np podejmować decyzję ? wiem że to brzmi idiotycznie , ale wtedy nikt nie ma pretensji

  3. Bogumił pisze:

    “Może więc pwinniśmy wrócić do metod naszych przodków, którzy nie kupowali konia bez osobistego przekonania się o jego walorach?” - może i tak… Ale może i warto, aby dobrze sprzedać (choćby amatorowi), zainwestować w porządnego fotografa? : )

 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --