Sobota . 28.11.2020 . 06:24
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Mateusz Jaworski
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Archiwum ‘Beata Kumanek’ z miesiąca Listopad 2020
LEX CHALIMONIUK, CZYLI FARSY CIĄG DALSZY

Opublikowane 29.09.2020 „Oświadczenie” pełnomocnika ministra rolnictwa ds. hodowli koni o sfinalizowaniu transakcji sprzedaży klaczy Perfinka budzi wątpliwości, czy aby tryb tej finalizacji był zgodny z regulaminem aukcji Pride of Poland 2020. Oczywistym wydaje się, iż Tomasz Chalimoniuk w roli tegoż pełnomocnika podlega Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Dyrektor Departamentu Spraw Ziemskich tamże nie umiała jednak odpowiedzieć na zadane przeze mnie pytania mające wyjaśnić, czy Perfinkę istotnie sprzedano na warunkach regulaminu aukcji, czy też sprzedaż klaczy dokonała się w trybie pozaregulaminowym. Zamiast więc zażądać stosownych informacji od Tomasza Chalimoniuka, Lidia Kostańska przekierowała mnie do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa lub do Małopolskiej Hodowli Roślin. Wybrałam tę pierwszą opcję z dwóch względów. Po pierwsze, KOWR występował jako współorganizator 51. aukcji Pride of Poland, a po drugie, MHR jest objęta nadzorem właścicielskim KOWR, będąc tym samym instytucją podległą. Zaś to, jak została sprzedana Perfinka ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla reputacji polskiego państwa, lecz także dla określenia sposobu, w jaki działają organy tegoż państwa oraz zatrudnieni tam urzędnicy wysokiego szczebla.

Pismem z dn. 12.11.2020, Filip Sondij, sprawujący funkcję p.o. Zastępcy Dyrektora Generalnego KOWR, poinformował mnie, iż zgodnie z oświadczeniem zarządu spółki Małopolska Hodowla Roślin:

  1. Nabywca wylicytował klacz we własnym imieniu i na własny rachunek.
  2. Treść umów zawartych na aukcji Pride of Poland stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu art.11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
  3. Nabywca klaczy wylicytował klacz we własnym imieniu i dokonał zakupu we własnym imieniu.
  4. Podstawą prawną są przepisy polskiego kodeksu cywilnego oraz regulamin aukcji Pride of Poland. Klacz Perfinka została sprzedana bez udziału agenta, w związku z powyższym sprzedaż odbyła się bezprowizyjnie.
  5. Transakcja została zawarta na warunkach 51. aukcji Pride of Poland.

Filip Sondij zakończył swoją odpowiedź stwierdzeniem, iż KOWR nie był stroną transakcji, w związku z tym wszystkie pytania powinny być kierowane do zarządu spółki Małopolska Hodowla Roślin. Niepomiernie zadziwia fakt, iż wysoki urzędnik KOWR odsyła pytających do podległej sobie jednostki, pomijając osobę Tomasza Chalimoniuka. Wszak to on stał za całą transakcją i nikt inny, tylko on, informował media o sprawie. Czytając więc informacje przekazane przez Filipa Sondija za zarządem spółki Małopolska Hodowla Roślin można się zastanawiać, kto drwi i z kogo? Czy zarząd Małopolskiej Hodowli Roślin drwi z KOWR? A może zarówno MHP, jak i KOWR drwią sobie z pytającego? Albo Tomasz Chalimoniuk drwi sobie ze wszystkich sądząc, że jemu wolno? Jedno wiadomo na pewno. Ta jawna drwina z faktów ma na celu zatajenie prawdy o transakcji sprzedaży klaczy Perfinka. Regulamin aukcji czy Lex Chalimoniuk był podstawą sfinalizowania transakcji na Perfinkę? Oto jest pytanie.

Wszyscy dobrze wiemy, że saudyjski dyplomata Mohammad Altamimi w trakcie 51. aukcji Pride of Poland występował jako agent licytujący w imieniu księżniczki Jamili Bint Abdulmajid Al Saud. Jej imię i nazwisko zostało podane do publicznej wiadomości jako nabywczyni Perfinki za kwotę 1 250 000,00 euro. Ergo, w trakcie aukcji Mohammad Altamimi był związany z organizatorami aukcji umową agencyjną jako agent. Kropka. Powoływanie się zarządu MHR na art. 11 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jest po prostu zwykłym ściemnianiem i zatajaniem faktów, które nie mają żadnej klauzuli tajności. Czy na aukcji Altamimi występował jako agent? Tak, występował. Przed kamerami Telewizji Republika Tomasz Chalimoniuk przyznał, że saudyjski dyplomata z agenta stał się kupującym. Który punkt regulaminu aukcji przewiduje taką możliwość? Kolejne pytanie: który punkt regulaminu aukcji dopuszcza mityczną cesję, która często przewijała się w publicznych wypowiedziach pełnomocnika? Chyba tylko Lex Chalimoniuk sprawia, że czynniki oficjalne podtrzymują wersję o sprzedaży Perfinki wedle regulaminu aukcji Pride of Poland. Prawda wydaje się być taka, że Małopolska Hodowla Roślin sprzedała tę klacz poza aukcją w drodze dwustronnej umowy z nabywcą. Cóż, MHR miała do tego prawo. Skąd więc uporczywe trwanie w narracji o sprzedaży na aukcji? Z prostego powodu. Gdyby oczyścić wynik aukcji Pride of Poland 2020 z wpływu za Perfinkę okazałoby się, że Chalimoniuk, Gawlik i Stojanowska firmowali jeden z najgorszych w historii wynik aukcji Pride of Poland. Prawda jest taka, że Pride of Poland 2020 była wizerunkową i finansową klapą, za którą odpowiedzialny jest Tomasz Chalimoniuk. W tym miejscu trzeba również podkreślić, iż do tej chwili Tomasz Chalimoniuk nie rozliczył się z pieniędzy otrzymanych od spółek skarbu państwa na organizację sierpniowych imprez w Janowie. Jako płacący podatki obywatel tego kraju żądam, by takie rozliczenie było przedstawione opinii publicznej. W innym razie mam prawo podejrzewać, iż środki te zostały wydatkowane w sposób nieprawidłowy.

Mogłoby się wydawać, iż wraz z odejściem z funkcji ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego, Tomasz Chalimoniuk straci pozycję faworyta i wszechwładnego szefa państwowej hodowli koni, postawionego ponad KOWR oraz wszelkie inne instytucje państwowe. W kończącym się roku Chalimoniuk w sposób dotkliwy dla PSK pokazał, iż nie ma pojęcia, na czym polega służba publiczna oraz zadania funkcjonariusza państwowego. Trzeba stwierdzić z żalem, iż kolejny minister rolnictwa również uległ zadziwiającej magii Tomasza Chalimoniuka. W kuluarach mówi się, że Tomasz Chalimoniuk zazdrośnie strzeże dostępu do ministra osób z branży. Bez jego akceptacji nikt nie stanie przed obliczem Grzegorza Pudy. Chodzi rzecz jasna o to, by osoby z innej bajki niż Chalimoniuk nie mogły przedstawić ministrowi swojego punktu widzenia.

Wkrótce po objęciu ministerialnej teki, Grzegorz Puda znalazł czas, by uczestniczyć w posiedzeniu Narodowej Rady ds. Hodowli Koni przy prezesie PKWK. W przestrzeni publicznej nie pojawiła się chyba żadna informacja, iż z Rady tej odwołano Marka Gawlika, zasiadającego w niej tylko w charakterze kolegi Chalimoniuka… Jest przecież oponiarzem i byłym p.o. SK Janów Podlaski, a z hodowlą koni nigdy nie miał i nie ma nic wspólnego. Ale, jak można było przypuszczać, Tomasz Chalimoniuk nie umie odpuścić sobie pełnej kontroli nad SK Janów Podlaski poprzez zaufanego człowieka na stanowisku prezesa tej stadniny. Na pierwszym posiedzeniu ww. Rady z udziałem nowego ministra rolnictwa pojawił się głos postulujący przywrócenie Marka Gawlika na utracone stanowisko p.o. prezesa SK Janów Podlaski. Istna farsa, by nie rzec – tragifarsa. Bez cienia finezji Chalimoniuk próbuje odzyskać stracone pozycje, w tej grze nie cofając się przed niczym.

Kolejną sprawą, która lekko wymknęła się z rąk Chalimoniuka po odejściu Ardanowskiego jest próba reformy sposobu funkcjonowania PSK. Jego propozycje w tym względzie, nie znane szerzej opinii publicznej, wzbudziły wątpliwości jednego z zastępców dyrektora generalnego KOWR jako niezgodne z obowiązującym porządkiem prawnym. Tak przynajmniej ćwierkają wróbelki. Cóż więc robi Tomasz Chalimoniuk z tymi, którzy mu się sprzeciwiają? Otóż pozbywa się ich. Poprzez współpracującego z nim blogera na zlecenie, przypuścił atak na Pawła Góralskiego. Wiele wskazuje na to, iż działania Chalimoniuka zmierzają w kierunku usunięcia go ze stanowiska. Pełnomocnik ma w tym doświadczenie, gdyż już raz zrealizował podobny scenariusz. Tuż po zakończeniu nieudanej aukcji Summer Sale 2020, odegrał się na Bogu ducha winnym Grzegorzu Czochańskim za swoje nieudane plasowanie w Janowie Anny Stojanowskiej i Marka Gawlika. Rękami posłusznego mu Grzegorza Pięty wyrzucił Grzegorza Czochańskiego z posady w KOWR. Wyrzucono człowieka uczciwego, fachowego i lojalnego. Tomasz Chalimoniuk bez skrupułów usuwa każdą przeszkodę stojącą na drodze realizacji jego planów. Czyż może więc dziwić, że w trosce o własny stołek nikt nie chce zadzierać z Chalimoniukiem?

Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Tomasz Chalimoniuk jako doświadczony i skuteczny lobbysta doskonale wie, jak pozyskiwać swoich „agentów wpływu”. Są tacy, których nie interesują pieniądze, bo spełnili się w sferze materialnej. Oni łakną publicznych zaszczytów, takich jak chociażby zasiadanie w Narodowej Radzie ds. hodowli koni. Marek Szewczyk należy jednak do tej grupy osób, które najchętniej współpracują w zamian za gratyfikację w brzęczącej monecie. Tomasz Chalimoniuk dobrze to wie. Warto więc zastanowić się, ile „zleceń” na różne „usługi” Marka Szewczyka zostało hojnie opłaconych z kasy PKWK. Przynajmniej jedno z takich zleceń jest publicznie znane, i nie przynosi ono chluby ani zleceniodawcy, ani zleceniobiorcy.

Bliższa współpraca obydwu panów rozpoczęła się po aukcji Pride of Poland 2019. Wystarczy prześledzić publikacje Marka Szewczyka na jego blogu, by stwierdzić, że krytykę działań Tomasza Chalimoniuka zastąpiła całkowita aprobata jego poczynań. Zdaniem blogera, lista koni na kolejną aukcję nie budziła żadnych zastrzeżeń, współpraca z Simone Leo przestała mu przeszkadzać, zaś ceny sprzedaży klaczy na aukcji Pride of Poland 2020 na poziomie 10 tysięcy euro uznane zostały przez Szewczyka jako sukces. O co tak naprawdę chodziło? Postawmy kropkę nad i. Tomasz Chalimoniuk, wraz z pracującym na jego zlecenie człowiekiem od PR, czyli Szewczykiem, oraz stojącą za nimi grupą ludzi, dąży do odtworzenia dawnego układu w państwowych stadninach koni arabskich. Innym słowy, przejęcie stadnin w „ajencję” to jego plan. Gawlik i Stojanowska w Janowie byli wstępem do realizacji tego planu. Wprawdzie Chalimoniuk jedną bitwę przegrał, ale jeszcze nie przegrał wojny. Robi wszystko, by przywrócić Gawlika do Janowa. Aby w pełni zrealizować swoje zamierzenia, nie może tolerować żadnej opozycji w KOWR. Paweł Góralski ośmielił się sprzeciwić wszechwładnemu pełnomocnikowi, musi więc zrobić miejsce dla kogoś bardziej spolegliwego. Zdaje się, że piórem Marka Szewczyka Chalimoniuk próbuje przedstawić Pawła Góralskiego jako skrajnie niewiarygodnego, jednocześnie rehabilitując Grzegorza Młynarczyka. Kto wie, czy nie jesteśmy świadkami przygrywki Chalimoniuka do końcowego akordu, jakim miałby być powrót tegoż do KOWR, być może na miejsce Pawła Góralskiego? Czy może o to toczy się gra?

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Grzegorz Młynarczyk jest osobą, której nie powinno przyjmować się na żadnych salonach, a w szczególności na salonach władzy. Ten człowiek sam siebie skompromitował swoją długoletnią, niechlubną działalnością w ANR. Dla takich ludzi nie powinno już nigdy być miejsca w służbie publicznej. Tomasz Chalimoniuk jednak nie rozumie tego typu niuansów, gdyż rozumie on tylko służbę samemu sobie. Pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci, kim jesteś. Cóż, Tomasz Chalimoniuk otacza się ludźmi albo miernymi i całkowicie mu podporządkowanymi, albo też bardzo wpływowymi, dzięki którym może budować swoją pozycję. Ludzie mądrzy i pryncypialni nie mają u niego szans. Zresztą w KOWR Tomasz Chalimoniuk otoczony jest powszechną niechęcią, gdyż wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję zmarginalizował rolę tej instytucji jako nadzoru właścicielskiego nad PSK. Gawlik i Stojanowska znaleźli się przecież w Janowie bez uprzedniej wiedzy i zgody KOWR. Takie podważanie autorytetu KOWR nie może się podobać urzędnikom agencji. Jednak powszechnej niechęci towarzyszy strach przed Chalimoniukiem, bo każdy chce żyć i utrzymać swoją posadę. Chalimoniuk robi więc, co chce. Intrygi, roszady personalne to jego żywioł. Jan Krzysztof Ardanowski skompromitował siebie jako wysokiego urzędnika państwowego, forując do tego stopnia człowieka pokroju Tomasza Chalimoniuka.

Spójrzmy tymczasem, jak wygląda sytuacja w SK Janów Podlaski blisko rok po objęciu przez Tomasza Chalimoniuka funkcji pełnomocnika ministra rolnictwa ds. hodowli koni. Sytuacja ta wygląda źle, a nawet bardzo źle. Paszy mało, ludzi mało, a w kasie pustki. Obiecywane dofinansowanie nie wpłynęło i w chwili obecnej stadnina znajduje się na granicy utraty płynności finansowej. Dodajmy, że w ciągu pięciu miesięcy swojego urzędowania Marek Gawlik zadłużył stadninę na 2 miliony złotych pozyskanych jako pożyczka w jednej ze spółek KOWR. Pieniądze te wydano na pokrycie kosztów usług różnorakich doradców i ekspertów. Starczyło też na pomalowanie farbą sypiących się obiektów, by dla niezbrojonego oka stworzyć wrażenie, iż Gawlik zastał Janów drewniany, a w kilka miesięcy zostawił murowany. W obecnym stanie rzeczy można prognozować, iż koniec 2020 roku stadnina zakończy potężną stratą około 7 milionów złotych. Jak można więc określić dotychczasowy bilans Chalimoniuka na stanowisku pełnomocnika? Mniej niż zero, mniej niż zero.

Sam Tomasz Chalimoniuk anonsował w mediach, iż SK Janów Podlaski otrzyma 5 milionów dofinansowania na cele rozwojowe. Tym celem rozwojowym miała być budowa kolejnej obory dla pomieszczenia 200 krów, które miały zostać zakupione również z tych środków, by powiększyć utrzymywane w Janowie stado. Rozważając przyszłość janowskiej stadniny należałoby się zastanowić, czy istotnie w ten właśnie sposób warto spożytkować ewentualne dofinansowanie, którego stadnina być może kiedyś się doczeka. Na tę chwilę produkcja litra mleka w SK Janów Podlaski kosztuje drożej niż cena 1 litra mleka w skupie. Widać więc gołym okiem, że większa produkcja mleka generować będzie większą stratę. Skoro tak, jak jest sens budowania nowej obory i powiększania stada mlecznego? Czy nie byłoby lepiej zmienić profil hodowli bydła w oparciu o istniejące zabudowania na chociażby utrzymywanie stada zachowawczego lub produkcję ekologiczną? Chodzi o to, że stadnina mogłaby otrzymać dotacje na takie właśnie segmenty hodowli, a tym samym utrzymać ich rentowność. To, co musi stać się w Janowie, to również zmniejszenie liczby utrzymywanych koni, głównie tych półkrwi, oraz produkcja roślinna zapewniająca w stu procentach paszę dla zwierząt.

Powiedzmy sobie jasno, że nawet najlepsze zarządzanie stadniną oraz sprzedaż wszystkich koni oferowanych do sprzedaży nie pozwoli stadninie w Janowie, ani innym państwowym stadninom zarobić na niezbędne inwestycje, w tym remonty obiektów. Nie można też dopuścić do sytuacji, by stadniny zaciągały kredyty na cele inwestycyjne, gdyż jako spółki prawa handlowego nie mogą uzyskiwać dotacji. O zmianie formy prawnej PSK dużo się mówi, tylko nic się nie robi w tym temacie. Państwowe stadniny koni, w tym SK Janów Podlaski, można przekształcić w Instytut Hodowli Koni z oddziałami w tych stadninach, które byłyby do takiego Instytutu wcielone. Formuła instytutu jest w Polsce znana i stosowana. Jej zaleta polega na tym, że wprawdzie instytuty muszą dbać o wypracowywanie zysku, to jednak mają dostęp do dotacji celowych, grantów, a także finansowania z funduszy unijnych. Dla janowskiej stadniny, stanowiącej część dziedzictwa kulturowego naszego kraju, otworzyłaby się w ten sposób droga do wielu funduszy i środków, które są niedostępne dla stadniny funkcjonującej w obecnej formule prawnej. Pamiętajmy również, iż taka formuła funkcjonowania oznaczałaby bezwzględne obligo spełniania przez państwowe stadniny koni arabskich swojej misji, jaką jest utrzymywanie puli genowej polskiego konia arabskiego, zgodnej z polskim programem hodowlanym, opracowanym m.in. przez panią profesor Krystynę Chmiel. W takiej formule działania, SK Janów Podlaski mogłaby wreszcie odejść od fiksacji na konieczności wypracowania jednorazowego zastrzyku finansowego na corocznej sierpniowej aukcji Pride of Poland, kosztem wyprzedaży koni ważnych dla hodowli oraz zniewolenia presją na uzyskiwanie medali na rozlicznych pokazach i czempionatach.

Cóż więc zrobił w tym kierunku pełnomocnik? Otóż nie zrobił nic. Zmitrężył rok na różne gierki personalne, mając za jedyny cel obsadzenie podległych mu placówek swoimi ludźmi. Widać to chociażby na przykładzie SK Michałów. Urzędujący tam jako p.o. prezesa Marek Romański spędza w Michałowie trzy dni w tygodniu, zaś w każdy poniedziałek stawia się u szefa w PKWK. Tytułem „ciekawostki” można dodać, iż pracująca dla prywatnych hodowców Magdalena Helak obecnie jest zatrudniona równolegle w SK Michałów jako zootechnik na zastępstwie za pracownicę na urlopie macierzyńskim. Czyżby nie było tutaj konfliktu interesów? W żadnym razie, na pewno nie dla Tomasza Chalimoniuka.

Tomasz Chalimoniuk okazał się człowiekiem pozbawionym niezbędnej wiedzy oraz odpowiedniego horyzontu intelektualnego, by zajmować się opracowywaniem koncepcji hodowlanych oraz koncepcji organizacyjnych dla funkcjonowania państwowej hodowli koni. Wbrew lansowanym przez niektórych tezom, w Polsce istnieją ludzie zdolni sprostać tym trudnym zadaniom. Jednak tak długo, jak Tomasz Chalimoniuk pozostawać będzie na stanowisku pełnomocnika rolnictwa ds. hodowli koni, ludzie ci nie mają szans na przebicie. Chalimoniuk współpracuje bowiem z ludźmi pokroju Gawlika, Stojanowskiej czy Szewczyka. Być może wkrótce przekonamy się, czy państwowej hodowli koni uda się wyrwać z zaklętego kręgu Tomasza Chalimoniuka.

 


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.
GRA O PERFINKĘ

Dostęp do informacji publicznej to jedno z kluczowych praw obywatela w demokratycznym państwie. Prawo tegoż obywatela do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne gwarantuje zapis art. 61 ust. 1 Konstytucji. Nowoczesne państwo prawa ma bowiem działać w sposób przejrzysty, opierając się na jasnych zasadach. Trudno jednak zaprzeczyć, iż w każdym państwie prawa istnieją takie obszary działalności, gdzie o przejrzystości można tylko pomarzyć. Zdziwienie budzi fakt, iż w Polsce, poza dziedzinami związanymi stricte z bezpieczeństwem państwa, taką dziedziną stała się również państwowa hodowla koni arabskich.

Opublikowane na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 22.10.2020 lakoniczne oświadczenie pełnomocnika Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi ds. hodowli koni zakończyło okres niepewności co do dalszych losów Perfinki. Jak powszechnie wiadomo, księżniczka Jamila odmówiła zapłaty za klacz wylicytowaną w jej imieniu przez saudyjskiego dyplomatę, pełniącego rolę agenta podczas aukcji Pride of Poland 2020. Wszystkich arabiarzy nurtowało odtąd pytanie: sprzedana czy nie sprzedana? Odpowiedź na to pytanie zawierało ww. oświadczenie Tomasza Chalimoniuka o następującej treści: „W związku z medialnym atakiem na państwową hodowlę koni arabskich, dotyczącym sprzedaży klaczy Perfinka podczas aukcji „Pride of Poland” w 2020 roku informuję, że klacz ta została wylicytowana i zakupiona przez obywatela Arabii Saudyjskiej za kwotę 1.250.000 euro. Taka kwota została przelana na konto sprzedawcy, czyli Małopolskiej Hodowli Roślin sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie”.

Wydawałoby się, iż nastąpiło szczęśliwe zakończenie hamletowskiego dylematu Perfinki: być albo nie być sprzedaną, jak również szczęśliwe zakończenie hamletowskiego dylematu Małopolskiej Hodowli Roślin: być albo nie być wzbogaconą o miliony za Perfinkę. Czyżby więc szczęśliwe zakończenie całej sprawy? Nie do końca. Najważniejsze jest przestrzeganie reguł gry, nie pieniądze. Przelew przelewem, lecz tryb sprzedaży na aukcji Pride of Poland 2020 klaczy Perfinka jest mocno nieprzejrzysty i wymaga szerszego wyjaśnienia, niźli tylko lakoniczne do bólu oświadczenie Tomasza Chalimoniuka. Właśnie dlatego, że mówimy o bardzo dużych pieniądzach, należy do końca wyjaśnić, czy aby sfinalizowanie transakcji na klacz Perfinka było zgodne z regulaminem aukcji Pride of Poland, czy też sprzeczne z tym regulaminem. Wszelkie wątpliwości związane z powyższą transakcją muszą zostać rozwiane celem utrzymania zaufania interesariuszy do aukcji Pride of Poland oraz utrzymania renomy państwowych stadnin koni arabskich.

Korzystając z przysługującego mi obywatelskiego prawa do informacji publicznej, postanowiłam więc zwrócić się z kilkoma pytaniami do rzecznika prasowego MRiRW. Pragnę bowiem przypomnieć, iż pełnomocnik ds. hodowli koni podlega ministrowi rolnictwa, zaś na stronie Pride of Poland jako organizatorów tej imprezy wymieniono PKWK, MRiRW oraz KOWR. Oto moje pytania, wciąż aktualne:

  1. Czy owym obywatelem Arabii Saudyjskiej, który wylicytował i zakupił klacz Perfinka był Mohammed Altamimi? Jego nazwisko zostało wcześniej upublicznione jako tego agenta, który na 51. aukcji Pride of Poland licytował klacz Perfinka w imieniu księżniczki Jamili z Arabii Saudyjskiej;
  2. Czy ów obywatel Arabii Saudyjskiej zawarł ze Sprzedającym standardową Umowę z agentem na potrzeby aukcji „51 Pride of Poland”? Jeśli tak, to czy nazwisko owego obywatela Arabii Saudyjskiej figurowało w zapisach punktu A przedmiotowej umowy jako „Agent”? Jakie osoby/stadniny figurowały w zapisach par. 1 tej Umowy wymieniające podmiot/podmioty reprezentowane przez Agenta?
  3. Czy zawarte w Oświadczeniu z dnia 22.10.2020 stwierdzenie, iż obywatel Arabii Saudyjskiej wylicytował i zakupił klacz Perfinka należy rozumieć w ten sposób, iż ów obywatel licytował klacz Perfinka na własny rachunek, będąc również ostatecznym Kupującym? Jeśli tak, jaka jest podstawa prawna uznania tegoż obywatela Arabii Saudyjskiej jako zarówno licytującego, jak i Kupującego?
  4. Czy należy uznać, iż klacz Perfinka została sprzedana na warunkach aukcji „51 Pride of Poland”, czy też transakcja ta została zawarta w innym, pozaregulaminowym trybie?

Quasi-odpowiedzią na ww. pytania zaszczyciła mnie Lidia Kostańska, dyrektor Departamentu Spraw Ziemskich w MRiRW, który to departament nadzoruje KOWR. Ku mojemu zdumieniu, Lidia Kostańska odesłała mnie z tymi pytaniami do KOWR lub do Małopolskiej Hodowli Roślin, jak zechcę, sama bowiem nie jest władna udzielić odpowiedzi na poruszone przeze mnie kwestie. Zadziwiająca riposta, skoro pełnomocnik ds. hodowli koni podlega ministrowi rolnictwa, zaś MRiRW występowało w roli współorganizatora aukcji Pride of Poland. Jak rozumiem, Umowy Agencyjne z agentami na potrzeby „51 Pride of Poland” podpisywał ww. pełnomocnik. Jak więc możliwe, że Lidia Kostańska nie zna odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania? Zgodnie z sugestią Lidii Kostańskiej, swoje pytania przekierowałam do obecnej p.o. Dyrektora Generalnego KOWR. Jak mogę przypuszczać, po raz kolejny zostanę przekierowana jeszcze w inną stronę. Sam Tomasz Chalimoniuk milczy, choć również otrzymał te pytania. Czyżby miał coś do ukrycia?

Kuriozalnym uzupełnieniem enigmy Perfinki jest wypowiedź Tomasza Chalimoniuka udzielona Piotrowi Nisztorowi w Telewizji Republika. Otóż pytany o sprzedaż Perfinki przyznał, że Mohammad Altamimi pierwotnie występował jako agent, lecz później sam postanowił stać się kupującym, a następnie miała miejsce cesja i Małopolska Hodowla Roślin otrzymała pieniądze. Tak to właśnie ujął pełnomocnik ds. hodowli koni, szczycący się swoim prawniczym wykształceniem. Skądinąd wypowiedź ta niewiele ma wspólnego z postanowieniami regulaminu aukcji, podobnie jak i sama transakcja. Jakim cudem Agent związany Umową Agencyjną może nagle występować w roli zarówno licytującego, jak i Kupującego? Jakim cudem Mohammad Altamimi dysponował, jako osoba prywatna, choćby i dyplomata, choćby i obywatel Arabii Saudyjskiej, kwotą 1 250 000,00 euro na zakup jednej klaczy? O jakiej cesji mówi Tomasz Chalimoniuk, konkretnie: cesja czego, przez kogo i na czyją rzecz oraz wedle jakiego porządku prawnego? Prawdopodobnie to nie Mohammad Altamimi był zleceniodawcą przelewu na rzecz Małopolskiej Hodowli Roślin, a więc to nie on de facto kupił Perfinkę. Poruszając się w sferze hipotez, faktycznie zapłaciła saudyjska stadnina, która nie była reprezentowana na aukcji, lecz weszła w posiadanie Perfinki w trybie pozaregulaminowym. Chodzi oczywiście o regulamin aukcji. W Arabii Saudyjskiej znalazł się bowiem podmiot, który dla ratowania twarzy księżniczki wyłożył pierwotnie wylicytowaną przez jej agenta kwotę za tę klacz. Tym samym podmiot ten stał się właścicielem Perfinki. Chodziło więc o sprzedaż poza aukcją, lecz by ratować z kolei swoją twarz i sukces aukcji, pełnomocnik ds. hodowli koni uczynił z saudyjskiego dyplomaty kupującego w trybie aukcji 51 Pride of Poland. Kolejne pytanie: czy cel uświęca środki? Otóż w tym przypadku chyba nie, gdyż takie pozaregulaminowe działanie odbyło się ze szkodą dla pozostałych uczestników licytacji. W efekcie, dokonała się niepowetowana szkoda, jaką jest nadszarpnięcie zaufania do aukcji Pride of Poland. Reasumując, nie może być mowy o przejrzystości transakcji na klacz Perfinka, zaś Lidia Kostańska w sposób ewidentny nie chce komentować działań pełnomocnika ds. hodowli koni ze względu na jego wyjątkową pozycję w ministerstwie. Można wręcz odnieść wrażenie, że Tomasz Chalimoniuk ma status osoby, która podlega tylko i wyłącznie samej sobie i nikt nie nadzoruje jego poczynań.

W takim przekonaniu utwierdził mnie również Filip Sondij, p.o. Zastępcy Dyrektora Generalnego KOWR, odpowiadając mi na zadane w trybie informacji publicznej pytanie, czy PKWK pełniący rolę organizatora Narodowego Czempionatu Koni Arabskich Czystej Krwi oraz aukcji Pride of Poland 2020 i Summer Sale przedłożył oficjalne rozliczenie kosztów organizacji tej imprezy. Pytałam również, czy ogólny koszt organizacji ww. wydarzenia oraz szczegółowe rozliczenie zostanie podane do publicznej wiadomości. Jak odpowiada Filip Sondij, PKWK jako podmiot niezależny od KOWR nie jest zobowiązany do przedkładania Krajowemu Ośrodkowi rozliczenia zorganizowanego wydarzenia. KOWR nie zlecał PKWK organizacji aukcji Pride of Poland. Ponadto dowiedziałam się od p.o. Zastępcy Generalnego KOWR, iż KOWR nie był też organizatorem aukcji Pride of Poland 2020. Zadziwiające stwierdzenie, skoro na stronie Pride of Poland 2020 jako organizatorzy widnieją PKWK, MRiRW oraz KOWR. Przejrzyste? Chyba nie. Czyżby więc Tomasz Chalimoniuk nie musiał się nikomu tłumaczyć z tego, ile pieniędzy otrzymał od sponsorów oraz jak te pieniądze wydał? Czyżby Tomasz Chalimoniuk nie musiał się nikomu tłumaczyć z czegokolwiek? Filip Sondij pozostawił również bez odpowiedzi moje pytanie o termin ogłoszenia kolejnego konkursu na prezesów stadnin w Janowie i Michałowie. Czyżby nie chciał ingerować w nadzwyczajne uprawnienia pełnomocnika ds. hodowli koni? Pytanie za milion: komu więc podlega Tomasz Chalimoniuk, prezes PKWK oraz pełnomocnik ministra rolnictwa ds. hodowli koni? Komu się musi tłumaczyć i z czego?

We wspomnianej rozmowie Piotra Nisztora z Tomaszem Chalimoniukiem w Telewizji Republika, tak oto Prezes PKWK skomentował sugestię, iż bezprawnie zajmuje to stanowisko, naruszając zapisy Art. 9 ustęp 2 Ustawy o wyścigach konnych. Dla jasności, cytuję ten zapis: „Pełnienia funkcji Prezesa nie można łączyć ze świadczeniem pracy u innego pracodawcy oraz wykonywaniem, sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z pełnionej funkcji, innych zajęć zarobkowych”. Otóż prezes Chalimoniuk twierdzi, iż jest w posiadaniu opinii prawnych zadających kłam insynuacjom jw. Dodatkowa praca na własny rachunek nie może być traktowana jako praca u innego pracodawcy, stąd Tomasz Chalimoniuk jest czysty. Ba, wedle interpretacji Chalimoniuka przedstawionej Nisztorowi, ustawodawca chciał wręcz umożliwić Prezesowi PKWK równoległe prowadzenie własnych firm. Doprawdy, pokrętna logika Tomasza Chalimoniuka nie przestaje wprawiać w osłupienie. Nawet jeśli Tomasz Chalimoniuk tak sądzi, to przecież jeszcze w 2018 był wpisany do KRS firmy TTComm, zaś zgodnie z własnym oświadczeniem, nigdy nie był właścicielem tej firmy. Wedle własnej logiki, przynajmniej od 2015 roku do 2018 roku pozostawał więc w konflikcie z Art. 9 ustęp 2 Ustawy o wyścigach konnych. Podobnie, Tomasz Chalimoniuk nie widzi nic niestosownego w tym, iż na terenie Torów Wyścigów Konnych znajdował się kiosk reklamujący i sprzedający karmę dla rybek produkcji należącej do niego firmy Bestfeed. O co chodzi, przecież to teren dzierżawiony przez Spółkę Totolotek, nie PKWK, a zresztą nikt tej karmy tam nie kupował i z tytułu działalności tego kiosku uzyskał zerowy przychód.

Gra o Perfinkę się zakończyła. Nie zakończyła się jednak gra o ujawnienie kulis tej transakcji. Nie zakończyła się również gra Tomasza Chalimoniuka o dalsze być albo nie być na piastowanych dotąd funkcjach Prezesa PKWK oraz pełnomocnika ds. hodowli koni. Wreszcie, nie zakończyła się gra o to, by nikt ponownie nie przejął w ajencję państwowej hodowli koni arabskich.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --