Sobota . 25.01.2020 . 14:54
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Archiwum ‘Borys Pardus’ z miesiąca Sierpień 2010
Jak przygotowywać konia do sportowego show

Ponieważ blog umiera śmiercią naturalną zdecydowałem sie napisać kilka słów o przygotowywaniu koni arabskich do dyscyplin western. Jestem szczęśliwym posiadaczem - moim zdaniem - nietuzinkowego karego araba hodowli pani Marty Napióry - Silvatica Black Arabians - Ferro. Pierwszy problem gdy pojawił się w stajni to czy na pewno chcę do sportu ogiera? Wszyscy mnie przekonywali - Obcięcie jajek tylko dobrze mu zrobi na socjalizację i porozumienie z jeźdźcem. Jakoś łącząc się z nim w bólu powiedziałem zamachowcom stanowczo nie. Musiało minąć jednak trochę czasu - a właściwie pół roku nim zdecydowałem się na niego samemu wsiąść. Koń w stajni zyskał niepopularną opinię wariata posiadającego nadmiar energii pod siedzeniem zrzucając kilka razy jeźdźca z siebie. Żeby nie było nieporozumień - po roku jazdy na nim miesiąc temu i ja dałem sobie szansę na zapoznanie się z kałużą w trakcie tzw. terenu.

Przechodząc do rzeczy - pierwsze blisko 3 miesiące koń miał przez Trenera Ewelinę Zoń nadbudowywane mięśnie grzbietu i zadu przez pracę z ziemi. Choć po 2 miesiącach już były próby po 10-15 minut jazdy na nim. Wkrótce zaczął poznawać elementy socjalizacji. Po pierwsze cofanie - wyrobił sie mu od tego pięknie zad :), następnie skupienie - niestety tu nie pomaga obecność innych koni, a w szczególności siwych. Zamiast skupienia na kole koń zadziera głowę i w zasadzie myśli o tym czy jest szansa zrobić to co zwykle wszyscy prawdziwi koledzy robią od zimy do późnej wiosny. Ponieważ takie myślenie pozytywnie na koncentracje nie wpływa, więc walka trwała. Po kolejnym miesiącu pojawiły się ciche głosy w stajni - że co to za koń? Arab chodzący w ustawieniu? Mały zaczął zjednywać sobie sympatię - przynajmniej części osób. Nie wiedział jednak co go czeka - przed nim zaplanowano jazdę pod seniorem ze słuszną wagą. Niektóre obrończynie zwierząt powiedziały że go zamęczę. Ale okazało się, że mały miał więcej sił i energii niz by wynikało to z jego budowy. Daje to zawsze znać przy jego treningu. Najpierw obowiązkowo 15-20 minut lonży, potem 30-40 minut w stępie i kłusie, dopiero później elementy w galopie. I wcale go to nie zabija. Niestety arab jest zbyt zainteresowany wszystkim dookoła i każda szansa na zdekoncentrowanie sie była wykorzystywana. Po blisko rocznym treningu skupienie utrzymuje się tylko przy pomocy łydki. Właściwie to czasem chcę go nazwać “pukacz” (bez włochatych skojarzeń proszę …:)) . Rytm jazdy wyznacza stukanie łydkami i praca biodrem. Jakakolwiek przerwa zakłócająca ten rytm powoduje że głowa podnosi się i jest wtedy fatalnie. Teraz koń nie przypomina w swoim ustawieniu takiej ikony jak był - nadal pięknie się porusza, ale nabudowane mięśnie grzbietu powodują że nie zadziera wreszcie wysoko głowy. Przestał płynąć wysoko nad ziemią i teraz porusza sie raczej jak na fali. czyli oszczędnie i ekonomicznie pod kątem zużycia energii :)).

Właściwie to tyle tytułem wstępu.Ferro startuje w dyscyplinach horsemnaship senior i reining senior amator oraz reining młode konie. W najbliższy weekend jest jego debiut w Korytach w stajni Golden Horse koło Prażmowa i Piaseczna w rywalizacji z quarterami. Wiem, że szans na wygraną w “młodych koniach” nie ma , ale trzymam za niego kciuki. Potrafi ładnie jechać koła w pełnej kontroli prędkości, fajnie zmienia nogi i cofa. Stopy i spiny są do pracy. Po zawodach napiszę dalszą część.

23 sierpnia 2010

Wiec już po zawodach. Tydzień przed zawodami była tragedia. Ferro - miałem wrażenie się uwstecznił o kilka miesięcy. Niekontrolowane galopy, zmiany nogi, stawanie dęba przy najazdach.  Wyrywał się i odmawiał posłuszeństwa przy gimanstyce, wszystkie ćwiczenia na prawą stronę zaczynały się od buntu. Zrobienie czegokolwiek w punkcie, czyli trawersu, volty, zmiany rodzaju chodu było prawie niemożliwe.

W przeddzień zawodów byłem prawie załamany. W piątek rano i w sobotę trening o 6 rano, zanim wstanie mocne słońce. Powtórka z rozrywki. Koń nabuzowany jak nie wiem. Paszy dostaje tyle co zwykle, czyli po miarce karmy rano i wieczorem oraz w obiad 1/2 miarki. No i oczywiście siano. Żeby zaczął reagować na pomoce najpierw trzeba było go 20 minut stepować w karuzeli, potem 40 minut w kłusie pod siodłem, potem 40 minut w lożowniku, gdzie wiekszość czasu to był galop i dopiero ostatnie 10 minut koń reagował.

Niedziela rano. Pierwszy trening przed wszystkimi zawodnikami o godzinie 5.30 - najpierw 20 minut lonżowania, potem godzina kłusa i galopu (większość galopu) i potem około 7.30 trening pod siodłem - i albo koń się już zmęczył albo nagle olśnienie. Zaczął reagowac na pomoce …. Hip Hip Hurra. Nie to żeby jakaś rewelacje, bo w galopie jednak były problemy, ale był już kontakt. Po 40 minutach treningu 15 minut stępowania i mycie. Dopiero potem śniadanie - połowa normalnej porcji. Druga połowa 2 godziny przed startem.

Prze startem jescze 20 minut spokojnego kłusa i ćwiczenia na arenie. I… zająłem wprawdzie ostatnie miejsce, ale wiem, że to moje błędy w większości. Ferro prawie przejechał idealnie, nawet grzejące sie kobyły nie prowadziły do szaleństwa. Tak wiec mimo słabej pozycji jestem z niego dumny. Ja nad sobą popracuje, a on niech zostanie taki jak w niedzielę.

Pytanie tylko - czy ktoś ma pojęcie ile godzin treningu dziennie mogą wytrzymać nogi araba? Bo to że on wytrzyma dużo to pewne.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.
Środek sezonu sportowego

Wydawało się , że blogi będą na PA czymś co da siłę napędową dla osób zajmujących się arabami. CZy to oznacza, że nie ma już refleksji związanych z nimi?

Ponieważ w istotnej części sezon w konkurencjach szybkościowych się skończył - zakończyliśmy edycje eliminacyjne Pucharu Adrenalina Cup - podzielę się kilkoma spostrzeżeniami dotyczącymi udziału arabów w tych zawodach. W tym sezonie pojawiły się 4 nowe araby startujące w szybkościówkach. Szymon Polewnik na 11 letnim wałachu Wirchanie oraz Aleksandra Szubart ze Stadniny Koni Arabskich Emirat na 4 letnim gniadym Haxanie i siwej 7 letniej klaczy Habiria.


Kolejny polski arab pokazał się w szybkościówkach za granicą w Czechach debiutując całkiem udanie i zajmując 4 miejsce na zawodach.

Myślę że Milena Duda (lub Patrycja) zdecyduje się na starty w przyszłym roku. Araby pokazały się z bardzo dobrej strony. Ewa Skwarczyńska Wierzchosławska na Exmoor wygrała klasyfikację generalną Pucharu po dogrywce z Daną Provaznikova z Czech.

Czasy były liczone w tysięcznych częściach sekundy i np w konkurencji Adrenalina Mix w Gliwicach rozstrzygnął pomiar fotokomórki ustalając różnicę pomiędzy pierwszym i drugim zawodnikiem na 0,004 sekundy :) Szybkościówki dla polskiego westu są najprężniej rozwijającą się konkurencją, przyrost zawodników jest tylko większy w konkurencji western horsemanship senior open. No ale tu na razie nie widać arabów w czołówce. Wracając do Adrenaliny. Zawody stały się poniekąd wstępem na największe europejskie zawody westowe - Americanę w Augsburgu  we wrześniu b.r. I jadą tam dwa araby: Exmoore w szybkościówkach i Decaho w klasach pleasure i horsemanship.

Trzymamy za nich kciuki. Być może Americana rozszerzy swoją ofertę o tyczki i w przyszłym roku zobaczymy więcej zawodników za granicami kraju. Po początkowo słabym starcie w Kłodzku Ania Łagodzińska na Hrabinie zaczęła wracać do formy i pojechała pole bending nieżle we Wrocławiu i Gliwicach, ale niestety w chwili obecnej nieźle to za mało żeby wygrać edycję lub cały Puchar. Liczymy na to, że ta para jeszcze pokaże swoje możliwości.

Przed nami zawody PLWiR w Karpaczu, Wrocławiu -  no i Mistrzostwa Polski w październiku. NIby powody do zadowolenia są, ale cały czas to jest niewielki odsetek sposród arabów używanych pod siodłem, które sprawdzają się w sporcie. Nie ma siły motorowej, która ciągnęłaby do przodu wykorzystanie  potencjału tych koni. Z drugiej strony po zawodach w Janowie oraz w Korytach widać, że liczba koni wykorzystywanych w sporcie zwiększa się. Może więc przyszły rok będzie lepszy i pokaże nam nowe możliwości arabów w większej skali. Wszedłem na stronę z wynkami Mistrzostw Europy Arabów  i porównałem te wyniki z zawodami w Polsce. Najlepsza zawodniczka w kategorii pole bending Caroline Ericksson ze Szwecji osiągnęła czas 27,54 so w Adrenalinie dałoby jej miejsce poza pierwszą piętnastką.

Co do pozostałych konkurencji western na Mistrzostwach Europy w Szwecji  trudno o ich poziomie coś mówić, bo punktacja opiera się na ilości błędów w tabeli wyników, a nie na normalnym systemie punktowania. Honor Polski obroniła Agnieszka Olszewska na Niniwie w skokach (m.in. I miejsce w klasie 31 skoki do 100 cm) i Daria Klimecka na Walorze (w tej klasie zajmująca 4 miejsce) . Darii poszło zresztą też bardzo dobrze w klasie 61 skoki  do 120 cm zajęła pierwsze miejsce, a w klasie 41 do 110 cm zajęła 3 miejsce. Laury dla Polski zdobyły też jak zwykle Patrycja Mroczkowska i Aleksandra Owerko w klasach type & conformation. Patrycja Mroczkowska na Albumie zajęła 3 miejsce w ujeżdżeniu.

Dla chętnych zamieszczam film z youtube z wrażeniami z ostatniej edycji zawodów Adrenalina Cup. Na ostatnich klatkach można zobaczyć Ewę Skwarczyńska ze stajni Salopa z Zabrza Rokitnicy. Adrenalina Cup - 17/18 lipca Gliwice - stajnia Nad Jeziorem


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --