Niedziela . 15.12.2019 . 13:55
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Archiwum ‘Marta Wołtosz’ z miesiąca Październik 2008
Klasy Pleasure cz.IV - Western Pleasure

Wywiad z Katarzyną Malinowską - O Western Pleasure trochę słów od zawodniczki i trenerki.

Jak obiecałam jest o Western Pleasure. Postanowiłam jednak zmienić w tej części nieco formę artykułu. Zapraszam serdecznie do przeczytania wywiadu z Katarzyną Malinowską. Trzydziestodziewięcioletnią sympatyczną zawodniczką Western Pleasure, instruktorką i trenerem koni. Wraz z rodziną, mężem Mariuszem i synem Michałem, prowadzi stajnię treningową pod Nasielskiem. Jej sukcesy to między innymi:

  • II Mistrzostwa PLWiR 2003 – Vice Mistrzyni Western Pleasure,
  • III Mistrzostwa PLWiR 2004- Vice Mistrzyni Western Pleasure, III miejsceTrail Senior,
  • Mrągowo 2004 Mrągowo-Nikutowo – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Trail,
  • West Point Cup 2004 – II miejsce Western Pleasure, II miejsce Trail,
  • WWR CUP 2004 – I miejce Western Pleasure, III miejsce Trail,
  • Bronco Cup 2004 – I miejsce Western Pleasure, I miejsce Trail,
  • Ogólnopolskie Zawody Western 27 VI 2004 Zbrosławice – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Western Horsemanship Senior,
  • Western Riding Cup Kanie’05 – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Reining Open Senior, III miejsce Trail Senior,
  • PWRC Bednarki 2005 – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Reining Senior,
  • IV Mistrzostwa Polski PLWiR 2005 – Vice Mistrzyni Western Pleasure Senior,
  • Jeep Cup Poczernin Western 2008 – III miejsce Reining Freestyle,
  • Western&Arabian Show 2008 – II miejsce English Pleasure Open, III miejsce Western Pleasure Open,
  • II Mistrzostw Polski AQH 2008 - I miejsce w Green Western Pleasure ,

M.W. – Kiedy zaczęła się twoja przygoda z jeździectwem i jakie jej etapy poprzedzały spotkanie z Western Pleasure?

K.M. – Miałam około dziesięciu lat, gdy w szkółce jeździeckiej, w zamian za pracę mogłam uczyć się tego co na całe już życie pozostało moją pasją. Później jako zawodniczka LZS Bródno, startowałam w konkurencjach skoków przez przeszkody. Gdy skończyłam lat osiemnaście zrobiłam przerwę w jeździectwie. Dwa lata później poznałam mojego obecnego męża, Mariusza, i powróciłam do jeździectwa tym razem nie sportowego. Po pięciu latach podjęłam decyzję o spełnieniu moich marzeń i założeniu własnej stajni. Wtedy też zakupiłam pierwszego własnego konia, klacz o imieniu Aria. Był to okres w moim życiu, gdzie poszukiwałam dobrej drogi w pracy z końmi. Zainteresowałam się pracą psychologiczną z końmi oraz tresurą. Chciałam czegoś więcej niż tylko jeździć. Chciałam rozumieć co robię szkoląc konia i dlaczego, a przede wszystkim czy robię to słusznie. Nauczyłam się patrzeć na konia i z jego naturalnych zachowań wyciągać wnioski. Wykorzystywałam później zdobytą w ten sposób wiedzę o danym wierzchowcu w pracy z nim. W roku 1999, wyjechałam z moją rodziną do Szwecji, gdzie wspólnie pracowaliśmy w miasteczku westernowym robiąc pokazy. Tam też pierwszy raz spotkałam się ze stylem western. Na miejscu mogliśmy korzystać z konsultacji i rad trenerów Western Riding. Było to dla nas nowe i ciekawe doświadczenie, które jak się okazało zaszczepiło we mnie chęć rozwoju w tym kierunku. Bardzo zaszokowały nas konie używane podczas pokazów w tym miasteczku. Spora część z nich to konie czystej krwi arabskiej, których znakomita większość pochodziła z Polski. Pokazy odbywały się w bardzo trudnych warunkach. Głośnie wystrzały, efekty pirotechniczne, do których naprawdę się przykładano, robiły olbrzymie wrażenie na wszystkich tylko nie na arabskich koniach. Był taki element pokazu, gdzie jeźdźcy ”zestrzeleni” spadali z koni. Te jak gdyby nigdy nic, zamiast uciec w popłochu, spokojnie udawały się za arenę i poskubywały trawkę czekając na ludzi. Wszystkie te konie układane były wcześniej westernowo. Do miasteczka przyjeżdżaliśmy pracować w sezonie letnim. Niestety wypadek podczas treningu jaki przydarzył mi się zimą 2002r, zakończył te wyjazdy. W roku 2003 brałam udział w moich pierwszych Mistrzostwach PLWiR. Zdobyłam wtedy wicemistrzostwo w konkurencji Western Pleasure.

M.W. – Jest tyle dyscyplin stylu western, dlaczego właśnie wybrałaś Western Pleasure?

K.M. – Lubię techniczne konkurencje. Od czasu gdy zainteresowałam się tym stylem, jeżdżę Western Pleasure, Trail i Reining. Bardzo lubię też pracować u siebie w domu metodą „małych kroczków” lecz do przodu i cieszyć się z każdego, nawet małego postępu. Przyjemność sprawia mi praca gimnastyczna z końmi. Western Pleasure jest konkurencją gdzie koń musi być perfekcyjnie przygotowany pod tym kątem. To, że wierzchowiec jest prezentowany na arenie w prawidłowym i swobodnym ruchu na wprost, jest efektem wszystkich ćwiczeń wykonywanych solidnie na ujeżdżalni podczas treningu. Aby pokazać harmonijny właśnie ruch, koń musi mieć dobrze wypracowane mięśnie, każdy z osobna z jednakową starannością. Jeżeli ktoś będzie przygotowywał konia do Western Pleasure bez gimnastycznej części treningu, nie osiągnie tej harmonijnej i pozbawionej sztywności jazdy. Dla konia Pleasure jest ważne także to jak jeździsz. Odbiera on twój nastrój i nastawienie. Jeżeli nerwowy jest jeździec, a jego ruchy i ciało usztywnione, taki też będzie koń. Wszystko co w naszej głowie i ciele, jak lustro odbija ciało i psychika konia. Nerwowy jeździec zawsze równa się nerwowy, a tym samym nieładny przejazd.

M.W. – Z pewnością, niektórym widzom, Western Pleasure może wydawać się proste lub nudne. Czy tak jest w rzeczywistości i jaka recepta może się okazać skuteczna w promowaniu klas Pleasure?

K.M. – Jeżeli komuś jazda konna wydaje się nudna to Pleasure też będzie nudne. Lubię pracę z końmi, lubię gimnastyczno psychologiczne treningi w różnych miejscach gdzie można się wyciszyć. Dla mnie treningi Western Pleasure nie są nudniejsze niż treningi reiningowe, natomiast samo „show” to już pokazanie wyników mojej pracy, którą wykonywałam w domu. Nudne może być dla widza oglądanie nieprzygotowanych koni oraz nieprzygotowanych i źle ubranych zawodników. U nas Pleasure nie traktuje się jeszcze jak prawdziwego „show”. Przez to większości może wydawać się to łatwe i nie widzą potrzeby podnoszenia swojego poziomu, a całe Western Pleasure ogranicza się ich zdaniem do maksymalnego skrócenia chodów konia. Jeżeli widz ogląda na przykład skoki, bardzo szybko może poznać zasady konkurencji. Ma więc możliwość emocjonalnego podejścia do przejazdów i oceny ich. Natomiast w Pleasure nie wie o co chodzi patrząc na tak samo ubranych zawodników wykonujących takie same elementy. Dlatego w Western Pleasure ważne są tak stroje, które tak jak w tańcu towarzyskim przyciągają uwagę publiczności nie potrafiącej ocenić tych samych walorów technicznych co sędzia. Myślę, że w promocji tego sportu na pewno pomogłoby stworzenie klas odpowiednich do poziomów startujących koni i jeźdźców. Pomogło by to także w podnoszeniu umiejętności zawodników, motywując tym samym do wspinania się na wyżyny sportowe. Wspomniane wcześniej stroje, świadomość ich znaczenia dla oglądających oraz odpowiednia oprawa przejazdów Pleasure: muzyka, światło, konferansjer : to wszystko jest ważne.

M.W. – Co specyficznego jest w Western Pleasure w porównaniu do pozostałych stylów tej konkurencji?

K.M. – Z rzeczy rzucających się w oczy to przede wszystkim strój oraz sprzęt i specyficzny dosiad. Zdobione bogato siodła, eleganckie i ciekawe kolorystycznie ubiory są dla widza atrakcyjne i nie tak monotonne jak w klasycznych formach Pleasure. Dosiad jeźdźca jest specyficznie odchylony. Widać to zwłaszcza w tzw. „jogu”. Jest to odmiana wolnego kłusa, podczas którego grzbiet konia buja biodrami jeźdźca na boki, a zad jest mocno zaangażowany. Jest to bardzo wolny i bardzo przyjemny do jazdy chód. W Western Pleasure trochę inny, wolniejszy jest także galop, który ma być równie wygodny jak „jog”.

M.W. – Wyobraźmy sobie sytuację gdy na arenie jest przykładowo dwanaście koni. Łatwo zginąć w tłumie lub zrobić jakiś błąd, którym obniżymy sobie punkty. Co pomoże zawodnikowi w zdobyciu wyższych not? Na co powinien zwrócić uwagę?

K.M. – Przede wszystkim na to jak siedzi i jak się na koniu prezentuje. Nie może wyglądać na nim jakby był tam za karę. Jeździec powinien tak się zachowywać jakby wszystko było ok. Obojętnie w jakiej sytuacji się znalazł i co by się nie wydarzyło na arenie. Spokój, uśmiech, luz… Należy pamiętać, że tutaj jesteśmy przede wszystkim prezenterem konia niezależnie od sytuacji. Jest to specyficzna konkurencja, gdzie należy także brać pod uwagę innych startujących. Nie jesteśmy na arenie sami. To tak jak na jezdni, istnieje kultura kierowcy, tak tutaj istnieje kultura bycia jeźdźcem Western Pleasure. Przeszkadzanie w przejazdach innym, zajeżdżanie drogi, wjeżdżanie w ogon, nie sprzyja w uzyskaniu pozytywnej punktacji. Sędzia widząc nasze zachowanie, będzie później uważniej przyglądał się nam i z większą uwagą wyłapywał błędy. Ważny jest też odpowiedni dobór stroju. Przyjęte jest, że kolor koszuli ma być taki jak kocyka (show blankets), kapelusz w kolorze czapsów, podobnie jak spodnie i buty. Całość musi współgrać. Rząd jeździecki idealnie czysty. Sędziowie zwracają baczną uwagę na sprzęt i jego czystość. Koń idealnie wyczyszczony, kopyta posmarowane, grzywa zapleciona lub wystrzyżona. Jeżeli ocenie zostanie poddany koń po prostu, tylko wyczyszczony, to nie będzie to odebrane jako naturalność zwierzęcia tylko jako niechlujność zawodnika. Podobnie jak niedopasowanie stroju. Grzywa u koni jest zaplatana nie tylko dla estetyki. W Pleasure ruch powinien być jak najmniejszy. Wszystko, począwszy od naszego dosiadu, ręki, grzbietu konia po jego głowę powinno jak najmniej „falować”. Rozpuszczona, długa grzywa sprawia wrażenie zbyt dużego ruchu głowy i szyi. Patrząc z boku wydaje się, że cały koń nadmiernie się rusza. Stosuje się też wystrzyżenie okolic potylicy. Daje to wrażenie wydłużenia szyi konia. Zadbanie o szczegóły składa się na dobry ton przejazdu. Jego brak jest obraźliwy dla sędziego.

M.W. – Czego nie robić podczas przejazdu na arenie? Powiedz coś o podstawowych błędach zawodników.

K.M. – Tak jak już wspomniałam, Nie jesteśmy na arenie sami. Nie można jeździć ze strachem „O rany, żeby tylko przejechać, żeby nic nie zrobił”. To powoduje, że skupiamy się tylko na sobie, a to błąd. Należy tak szukać sobie na arenie swojego miejsca, aby zwrócić na siebie uwagę sędziego. Oczywiście można zwrócić uwagę pozytywnie i negatywnie. Postarajmy się o to pierwsze. Jeżeli zwracamy uwagę ubiorem to róbmy to ze smakiem i wyczuciem. Oczywiście zwrócimy uwagę na siebie fioletową koszulą z cyrkoniami, czarnym kapeluszem i beżowymi czapsami , ale nie o to chodzi. Należy także pamiętać, że inaczej ubierzemy się jadąc na koniu wygrywającym i już zagranym, inaczej na młodym dopiero rozpoczynającym przygodę w sporcie. Na takim lepiej delikatnie zginąć w tłumie. Stonowany, ale elegancki strój i rząd konia nie będzie niestosowny, a z pewnością nie podkreśli ewentualnego błędu. Nie przyciągnie tak mocno spojrzenia. Reasumując sędzia patrzy na nasze zachowanie, zachowanie konia, błędy techniczne, naszą postawę sprzęt i ubiór. To, po poziomie przygotowania konia, jest najważniejsze.

M.W. – Na co dzień zajmujesz się szkoleniem koni i jeźdźców. Czy twoim zdaniem konie czystej krwi arabskiej mają predyspozycje psychiczne i fizyczne do tej konkurencji.

K.M. – Nie jest to kwestia rasy, a predyspozycji danego osobnika w rasie. Podobnie w koniach rasy quarter horse jest wiele takich, które nigdy nie pokażą się odpowiednio w Western Pleasure, podobnie w koniach arabskich jest wiele obiecujących osobników do różnych dyscyplin Western w tym Pleasure. Konie, które widziałam za granicą miały doskonałe predyspozycje i psychikę konia Western Pleasure, a były to jak przypomnę konie z Polski. Moim zdaniem powinno się oceniać konie w danej rasie lub zbliżone pokrojowo. Zagraniczni trenerzy western przyjeżdżający na konsultacje do Polski często podkreślali, że konie arabskie jak najbardziej nadają się do tego stylu.

M.W. – Jaka jest różnica w konkurencji Western Pleasure w klasie dla koni czystej krwi arabskiej, a dla koni innych ras?

K.M. – Należy indywidualnie podchodzić do każdego konia. Każdy koń w danej rasie ma inną, własną ramę. Arabów nie obniża się tak jak aqh. Jeżeli w ten sposób pokazywane byłyby araby w Western Pleasure otrzymalibyśmy obrazek mało eleganckiego konia o ciężkim przodzie i sztywnych, mało harmonijnych ruchach bez zaangażowanego zadu.

M.W. – Czy masz jakiś wzorzec zawodnika lub trenera Western?

K.M. – Ze wszystkich znanych mi zawodników lubię patrzeć na styl jazdy Denisa Schultza, mimo iż jeździ głównie reining . Siedzi na koniu ładnie i elegancko. Widać w jego jeździe piękno i miękkość, które przykuwają wzrok i sprawiają przyjemność patrzącemu.

M.W. – Mam nadzieję, że jeźdźców prezentujących podziwiany przez Ciebie styl przybędzie w Polsce i przyjemny dla oka widok na stałe zagości na naszych arenach. Życzę Ci dalszych sukcesów i dziękuję za krótki wywiad.


Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.
Marta Wołtosz
Jestem pasjonatką wszystkiego co z końmi i z jeździectwem jest związane. Od całkiem małej dziewczynki, której kapryszenia i nieustanne prośby o konika musieli rodzice znosić, do całkiem dorosłej kobiety, nałóg ten nie tylko nie osłabł ale zatracił mnie w całości. Przygody "końskie" przewijają się i nakładają na siebie jak kalejdoskop, kolorowo i trochę jak nierealna bajka. Od jeździectwa w różnorakich stylach, prowadzenie maleńkiej hodowli, trochę pseudo sztuki w postaci mniej lub bardziej udanych olei i pasteli, fotografii gdzie tematem jest koń i nie tylko po zwariowane pomysły w stylu zorganizujmy zawody. Jestem uzależniona, chora w tym hippo nałogu i jest mi z tym dobrze.
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --