Środa . 12.12.2018 . 10:47
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Od Kowalczyka do Kamili

W miniony weekend w czeskim Moście Kamila Kart w pięknym stylu wywalczyła brązowy medal Mistrzostw Europy Seniorów w Rajdach na dystansie 161 km. Nasza zawodniczka dosiadała francuskiej klaczy półkrwi o imieniu Raila des Sables. Polka zdobyła brąz niesamowitym finiszem, wyprzedzając na ostatnich metrach o kilka długości zawodnika z Francji. Dobry wynik osiągnęła również  inna Polka, Ola Ciesielska, która rywalizację zakończyła na 24. miejscu, jadąc na włoskiej hodowli Gardu Pintu.

Nie ma się czym chwalić, ale dobrze pamiętam występ Jana Kowalczyka na Olimpiadzie w Moskwie i złoty medal w konkursie skoków. To był pamiętny rok 1980, a Kamili Kart nie było jeszcze na świecie. Dacie wiarę, że od tego czasu żaden polski senior dosiadający konia nie zdobył medalu na imprezie rangi mistrzowskiej…? Aż wreszcie w minioną sobotę, po 33 latach, dokonała tego Kamila, jedna z najlepszych zawodniczek w rankingu FEI na świecie.

Polskie rajdy mają dzisiaj wielkie powody do świętowania. I prawdę powiedziawszy, świętują trochę na przekór. Na przekór Polskiemu Związkowi Jeździeckiemu, którego rajdy interesują tyle, co zeszłoroczny śnieg. Na przekór kompletnemu brakowi zainteresowania tą dyscypliną ze strony arabskich stadnin państwowych. Na przekór totalnej ignorancji ze strony PZHK, a także Jockey Clubu i środowiska wyścigowego, chociaż nie od dziś wiadomo, że sporo koni po torach kontynuuje karierę sportową w rajdach.

W Moście, w ramach konkursu Otwartych Mistrzostw Europy, świetne drugie miejsce zajął wyhodowany przez Krzysztofa Grudziąża Farak, dosiadany przez zawodnika z Emiratów Arabskich. Jest to kolejny sukces polskiego konia w zawodach rangi mistrzowskiej. Mimowolnie człowiek zastanawia się, czego nam brakuje, żeby taki polski Farak czy inny nasz koń zdobywał tytuły pod Polakami? Myślę, że w dużej mierze pieniędzy! Polskich rajdowców zwyczajnie dzisiaj nie stać na dosiadanie dobrych koni. Jestem przekonany, że mogłoby się to zmienić, gdyby wyżej wymienione instytucje i środowiska zainteresowały się dyscypliną, której zawodnicy i konie przynoszą nam medale.

Siedemdziesiąt Koni - Z RAJDOWEGO ZAŚCIANKA

Listy startowe są już teoretycznie zamknięte. Teoretycznie, bo jeszcze jakieś pojedyncze osoby, które przespały termin zapisują swoje konie. I oczywiście nie odmawiamy. Bardzo cieszymy się z dużej obsady konkursów zwłaszcza tych towarzyskich, bo to oznacza , że lokalni koniarze spróbują swoich sił w rajdach. Niewiarygodną wręcz obsadę ma klasa „P” do której zgłoszono 22 konie. Kiedyś w Kuźni jechałem ten dystans w obsadzie szesnastokonnej i nie pamiętam żeby kiedykolwiek w naszym kraju była większa. W konkursie głównym mamy siedem koni i też jest to rekordowa obada w historii Mistrzostw Polski Juniorów. Ale nie o rekordy tu chodzi, a dobry klimat dla rajdów i możliwie szeroki front promujący użytkowanie koni arabskich. Spodziewamy się sporej liczby hodowców, których jak najserdeczniej i nieustannie zapraszamy. Zaścianek nasz powoli szykuje się do oblężenia niczym Zbaraż, który dobywał Chmielnicki i Chan ze wszystkimi ordami. Oprócz koni, zawodników ekip spodziewamy się kilkutysięcznej publiczności. Powiaty zamojski i hrubieszowski są w trakcie oplakatowania, na początku tygodnia w okolicznych sklepach i placówkach użyteczności publicznej pojawią się ulotki z informacją o dyscyplinie, tak aby edukować rajdową publiczność.

3 x P

Na tegorocznych Dniach Konia Arabskiego trzy wyrażenia na literę „P” miały dla mnie dojmujące znaczenie, ale z nich tylko jedno „P” przynosi nam chlubę, a mianowicie:

P linia
Rodzina żeńska Szamrajówki (osławiona linia „P”), która już w latach 80-tych XX w. rozpoczęła swój marsz ku wielkości na naszej scenie hodowlanej, okazuje się być dziś już bezsprzecznie najcenniejszą linią hodowlano-pokazową w Polsce. Potwierdziła to dobitnie w tym roku (202. od chwili przyjścia na świat jej protoplastki w chutorze Szamrajówka), w którym to nie było takiego czempionatu, gdzie w „Top Five” nie znalazłby się jej przedstawiciel. Co więcej, na w sumie 8 laurów czempiona/wiceczempiona zdobyła ona aż 5 tytułów (z tego dwa dubletem), plus najbardziej zaszczytny laur Best in Show – detronizując na tym polu Milordkę, dotychczasową dominatorkę. W Janowie też uzyskaliśmy ostateczne potwierdzenie – zauważonego w Białce – faktu, iż totalną klapą i klęską jest męski rocznik 2011 (a już na pewno w wydaniu państwowych stadnin), dlatego nieporozumieniem była niższa lokata Pomiana, niż Baroka i Emirzo, w „Top Five”. Czempionat Klaczek Młodszych (nie tylko pierwsza wygrana dubletem, ale też 4 miejsca na 5 możliwych) wykazał dobitnie jaką hegemonką jest w polskiej hodowli Szamrajówka. Reasumując: dziś nie tylko Pianissima, tegoroczna laureatka Nagrody WAHO, i Palmeta są prawdziwym skarbem Janowa (tudzież wszystkich Polek i Polaków), ale też już cała „linia P” – prawdziwa i rzeczywista „Pride of Poland” i „Polish Prestige” (do kupy).

Kolejne dwa „P”, to już zupełnie inne „przypowieści” – powody raczej do sromoty, niż do jakiejkolwiek satysfakcji. Drugi z nich znajdziecie poniżej, a pierwszym jest:

Ponurość
Jeszcze nigdy (lub bardzo dawno) w dziejach Narodowych Pokazów Koni Arabskich w Janowie Podlaskim nie mieliśmy do czynienia z tak ponurym, minorowym nastrojem. Złożyło się na to kilka faktów, jak np. widok niemal pustych sektorów nie tylko dla krajowych gości i hodowców, ale także dla gości zagranicznych i VIP-klientów. W znacznej części do owego ponurego klimatu podczas pierwszych dwóch dni przyczyniła się też grupa ponurych, smętnych sędziów (z nieśmiertelnym F. Huemerem, zblazowaną Ch. Chazel i pewnym siebie J. Laciną na czele). „Mało przyjazny” stosunek tych państwa do naszej hodowli arabów powinien być znany wcześniej organizatorom, dlatego ten skład jury (który uzupełniał Peter J. Pond z wyspy kangurów) nie powinien nigdy zaistnieć! Jednak zaistniał i był to klasyczny „samobój”, za który ktoś powinien „beknąć”, gdyż nasze Narodowe Pokazy powinny być chyba reklamą i świętem polskiej hodowli, a nie „wielką smutą”. Tych kilkoro ponurych państwa pokazało się – moim zdaniem – z jak najgorszej strony; tak w wymiarze kompetencji (tych nie stwierdziłem), jak też braku klasy i kultury. Ich oschłe zachowanie i regularne zaniżane ocen przyczyniło się znacząco do „stłamszenia” radości płynącej z tego święta polskiej hodowli. Nie wiem jak dla kogo, ale dla mnie niezwykle ponurym momentem były też ostatnie chwile pierwszego wejścia na ring aukcyjny Ejrene, kiedy to prowadzący licytację aukcjoner wprost „wychodził ze skóry” (prosił, błagał, zaklinał, uciekając się też do swego rodzaju groźby i szantażu emocjonalnego wobec klientów), by wreszcie już mógł „przyklepać” to 450 tysięcy euro (żebrząc wręcz o te brakujące 10 tysięcy) – co absolutnie nikogo nie wzruszyło (w rezultacie czego klacz schodziła zrazu nie sprzedana i była to dogłębnie żenująca chwila). Ponury nastrój (i tyleż żenadę) pogłębiły jeszcze totalny chaos panujący w płaszczyźnie organizacyjnej na linii aukcjonerzy-klienci, którego ofiarą padła choćby wybornego pochodzenia (pełna siostra Eryksa) Emmonida… Reasumując: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…?

Pazerność
W moim głębokim przekonaniu, w czasach niewątpliwego kryzysu finansowego na świecie – organizatorzy danej imprezy powinni wykazać choć odrobinę umiaru, elastyczności i dalekowzroczności – ergo profesjonalizmu. Tymczasem mieliśmy tu do czynienia – o zgrozo – z zupełnie odwrotną, przeczącą jakiemukolwiek zdrowemu rozsądkowi sytuacją, tj. żądań jakichś horrendalnych stawek i opłat wobec gości. Rzecz doprawdy niebywała, ukazująca z całą mocą rangę niekompetencji i skalę pazerności niektórych, dla których to liczy się tylko maksymalny zysk i nic/nikt więcej. W efekcie wielu potencjalnie chętnych znalezienia się w Janowie (na święcie konia arabskiego, a nie mamony wszak) wystraszyła i zniesmaczyła ta sytuacja, a w konsekwencji zniechęciła i zawróciła z drogi. Niemałą pazernością, pierwotnym brakiem elastyczności i kompletnym nieliczeniem się z prawami rynku „popisał się” również jeden z prezesów, który zbyt wygórowanych żądań cenowych wobec Ejrene nieomal nie przypłacił utratą części wylicytowanej pierwotnie kwoty (jak to było ongiś w przypadku Fallady). Szczęściem, w tym przypadku, wszystko skończyło się dobrze, ale na przyszłość trzeba jednak wcześniej ustalać realne granice ceny minimalnej (kompatybilne z rzeczywistością, a nie li tylko marzeniami), by unikać takich żenujących volt (powrotów niesprzedanych zrazu klaczy na ring aukcyjny, choć lepsze to, niż gdyby miała zostać niesprzedaną). Należy tu bezwzględnie mieć na uwadze, że nie zawsze ma się takiego farta, jak choćby ze sprzedażą Piacenzy (młodej i tyleż niewiele ponad przeciętnej klaczki za wybitnie/dziwnie duże pieniądze). Reasumując: chęć maksymalizacji zysku – jak najbardziej tak, ale pazerność – już nie, bo często chytry dwa razy traci…
PS.
Na koniec absolutnie nie zgadzam się z głosami (zarzutami) odnośnie „mało wyrównanej oferty” tegorocznej czy „zbyt dużym rozziewie w wartości oferowanych koni”. Po pierwsze żadna aukcja na świecie nie składa się tylko z koni najwyższej jakości; po drugie polskiej hodowli nie stać na wystawianie co roku większej liczby gwiazd; po trzecie wreszcie tegoroczny zestaw był całkiem interesujący, tylko został on w dużej mierze przedwcześnie „spalony” przez filmiki (anty) reklamowe amatorskiej ekipy z USA – mającej wprawdzie wielkie aspiracje, a już znacznie mniej argumentów ku temu, by coś należycie zrobić.
Czasami lepiej nieco mniej pokazać (przed finałem; pozostawiając lekki niedosyt), niż pokazać za dużo (a do tego nieudacznie). Reasumując: co za dużo, to niezdrowo…

Siedem Wspaniałych - Z RAJDOWEGO ZAŚCIANKA

Uczniowski Klub Jeździecki Rumak zgłosił do MPJiMJ, aż trzy zawodniczki. Tym sposobem w konkursie głównym wystartuje siedem par, co jak na nasze polskie warunki jest przyzwoitą obsadą. Oczywiście przyjmujemy ciągle zgłoszenia i czekamy na kolejne pary. UKJ Rumak w konkursie głównym reprezentować będą: Majka Grabska na koniu Galia rasy małopolskiej hodowli i własności Grzegorza Lesia,  Diana Pac na Amglezie oo (NN) wyhodowanym w SK Kurozwęki i Magdalena Jabłońska na Estadosie hod. SK Kurozwęki. Rumak prowadzony przez Grzegorza Lesia to znany od wielu lat klub z Podkarpacia. Zapraszamy i prosimy o jeszcze. Może tak wreszcie do konkursu głównego zgłosi się jakiś młody mężczyzna, bo jak na razie mamy siedem wspaniałych pań. Inna kwestia, że to niewiasty dzisiaj siadają na konie, a panowie swoimi wypasionymi terenówkami jeżdżą głównie do kosmetyczki. Rozpoczął się właśnie ostatni tydzień kiedy przyjmowane są zgłoszenia na zawody. W tej chwili widać już, że pierwszego września we wszystkich konkursach wystartuje u nas ponad 60 koni.

Czwarta para - Z RAJDOWEGO ZAŚCIANKA

Do konkursu głównego MPJiMJ mamy kolejne zgłoszenie. Reprezentująca JKS Jasiorówka Joanna Klinicka wystartuje na Koniu Burans. Ośmioletni gniady arabski wałach jest potomkiem białeckiego Ostragona i klaczy Bekieszy po Wigor. Konia wyhodował Cezary Pankiewicz, a właścicielem jest Jan Klinicki.  Burans startuje w rajdach od dwóch sezonów i może pochwalić się znakomitą karierą. Na sześć rajdów wygrał pięć, raz był trzeci. Joanna Klinicka od 2009 roku  startowała na klaczy Dirham zajmując czołowe miejsca w konkursach i wygrywając gwiazdkowy konkurs w Gieniuszach. Czwarta para w konkursie oznacza , że MPJiMJ mogą się już odbyć, ale oczywiście liczymy na dalsze zgłoszenia, wierzymy, iż konkurencja będzie naprawdę mocna, obsada liczna i poziom godny Mistrzostw Polski.

Tymczasem wczoraj w Babolnie w Mistrzostwach Świata Młodych Koni, w konkursie dla ośmiolatków świetnie poradził sobie janowskiej hodowli Bantam, który na dystansie 120 km zajął piąte miejsce. Ogromne gratulacje. Wypada też szeroko odtrąbić sukces polskich koni w tych zawodach. przypomnę, że  dzień wcześniej Arwim pod Beatą Dzikowską był czwarty na świecie w wyścigu dla koni siedmioletnich. To są wyniki nie mające precedensu, nie tylko jeśli idzie o nasze araby, ale cała polska hodowla koni sportowych nie może pochwalić się takimi osiągnięciami.

BEATA I ARWIM

Nieprawdopodobne wieści nadeszły wczoraj z węgierskiej stadniny w Babolnie, gdzie odbywają się Mistrzostwa Świata Młodych Koni w Rajdach.  W konkursie dla koni siedmioletnich na dystansie 120 km czwarte miejsce zajęła Beata Dzikowska dosiadająca czystej krwi Arwima (Fryderyk – Arwima\Wachlarz) hod. Zbyszka Górskiego.  W pierwszej dziesiątce na miejscu dziewiątym uplasował się jeszcze jeden polski koń, również czystej krwi, wyhodowany w Janowie Estero (Piaff - Eupatoria\Sinus), którego dosiadała zawodniczka z Włoch. I to nie wszystko, świetnie w dystansie radziła sobie Alicja Siwek na arabie Al-Aster (Fryderyk - Asyria\Zagon) hod. KJ Falenty, która minęła linię mety jako trzecia, ale została wyeliminowana na końcowej bramce.  W zasadzie od samego początku, aż po linię mety trzy polskie konie były głównymi aktorami widowiska. Niebywale emocjonująca była też końcówka wyścigu, wielki pech Alicji już na mecie, gdzie sędziowie wyeliminowali konia za kulawiznę. I walka Arwima do samego końca o trzecią pozycję, którą koń przegrał o jedną sekundę. Po prostu francuski wierzchowiec miał odrobinę więcej sił na finiszu. Polacy zafundowali nam wczoraj w Babolnie widowisko, które zdecydowanie przyćmiło wszystko inne. Wynik Arwima jest na arenie światowej największym sukcesem  polskich rajdów, również Beata Dzikowska potwierdziła to, co wszyscy wiemy od dawna, że w tej dyscyplinie należy do światowej czołówki. Mniej więcej od dwóch sezonów polscy zawodnicy i polskie konie coraz bardziej liczą się w międzynarodowym towarzystwie. Brakowało nam tylko wyniku na arenie światowej. Wisiał on gdzieś w powietrzu  i wreszcie jest. Maciek Kacprzyk pisał niedawno, że na tegorocznych Mistrzostwach Świata mogą paść historyczne wyniki dla polskich rajdów. One właśnie padły. Ja pisałem, że rajdy stają się powoli wizytówką polskiego jeździectwa. One  już są wizytówką. Za dwa tygodnie Mistrzostwa Świata Seniorów w Euston Park, na których wystartują trzy polskie zawodniczki. Oczywiście może być bardzo różnie, ale nie jedziemy już na nie jako Kopciuszek czy chłopiec do bicia. Niech boją się nas i naszych świetnych koni.

Dzisiaj w Babolnie drugi dzień Mistrzostw Świata Młodych Koni, na start wyjdą konie ośmioletnie i znowu mamy komu kibicować. Pod zawodniczką z Włoch wystartuje bowiem janowskiej hodowli Bantam (Metropolis NA - Basta\Ararat). BANTAM w tym roku wygrał już wyścig na 160 km, dzisiaj pobiegnie na dystansie 120. Trzymajmy kciuki. 

Mistrzyni w Krainie - Z RAJDOWEGO ZAŚCIANKA

Na wczorajsze pytanie kto następny najszybciej zareagowała Agnieszka Markowska. Tym sposobem mamy drugie zgłoszenie do głównego konkursu MPJiMJ. A zgłoszenie to nie byle jakie, bo pani Agnieszka jest aktualną  rajdową Mistrzynią Polski Juniorów. Tytuł wywalczyła w roku ubiegłym, w Gieniuszach na dystansie 120km, dosiadając niezwykle doświadczonego ogiera EL-Vis. W tym roku zgłosiła do rywalizacji dziewięcioletniego arabskiego ogiera. Padre został wyhodowany przez znamienity duet trenerski Dorotę Kałubę i Bogdana Strójwąsa, a obecnie jest własnością Joanny Hartwig – Barańskiej. Jego matką jest niezwykła klacz Pawica po Batyskaf, która mimo zupełnej ślepoty daje i odchowuje wspaniałe konie. Ojciec to super wyścigowiec Mistral, syn legendarnego Santhosa. W ubiegły weekend Padre pod Agnieszką Markowską zwyciężył w wyścigu jednogwiazdkowym na dystansie 89 km rozgrywanym na zawodach w Gieniuszach.  Panią Agnieszkę i jej wierzchowca dopisujemy do listy startowej i pytamy: Kto następny? Prosimy śmiało!

Pierwsze zgłoszenia - Z RAJDOWEGO ZAŚCIANKA

Do zawodów jeszcze miesiąc, a są już pierwsze zgłoszenia, za chwilę publikować będziemy listy startowe. Jako organizatorom marzy nam się oczywiście sukces frekwencyjny, dlatego bardzo cieszy nas ten szybki odzew ze strony zawodników. Bo można przecież wymyślić i zorganizować przysłowiowe cuda na kiju, ale zawody mogą stworzyć jedynie startujący i ich konie. Wiadomość dnia jest taka, że mamy pierwsze zgłoszenie do  głównego konkursu MPJiMJ. Na dystansie 100km wystartuje Karolina Czopik  na Sanago. Ten arabski ogier urodził się w 2001 roku w hodowli Adama Grochowskiego. Sanago to doświadczony rajdowiec, który staruje od 2008 roku. Jego ojcem jest fenomenalny wyścigowo Borek, który dwukrotnie wybierany był najlepszym arabem na służewieckim torze, matka to Samaria po Europejczyk. Karolina Czopik jest młodym jeźdźcem, w dyscyplinie rajdów startuje od 2009 roku. Wspólnie z Sanago mają już na koncie wiele ukończonych konkursów. Pani Karolina otwiera listę startową Mistrzostw Polski Juniorów, a nam wypada tylko zapytać kto następny?

Mistrzostwa Polski Gentlemanów - Z RAJDOWEGO ZAŚCIANKA

W ramach juniorskich mistrzostw kraju, 01 września w naszym zaścianku odbędą się Mistrzostwa Polski Gentlemanów w Rajdach. Konkurs zostanie rozegrany na dystansie 25 km, a żeby wziąć w nim udział trzeba mieć na karku przynajmniej cztery krzyżyki, poza tym koń i jeździec nie mogą być czynnymi zawodnikami w dyscyplinie rajdów.  Już w ubiegłym roku na zawodach w Krainie Kuhailana gentlemani wystartowali w konkursie pokazowym, co wzbudziło spore zainteresowanie mediów i wręcz owację publiczności. W tym roku panowie, a kto wie czy i nie panie, pojadą już według zasad zgodnych z rajdowymi przepisami, które pozwolą wyłonić Mistrza Polski Gentlemanów w Rajdach. Zawodnicy wystąpią w strojach z epoki, a w  zasadzie różnych epok, co niewątpliwie doda wydarzeniu atrakcyjności i kolorytu. Pomysł rozegrania takiego konkursu podsunęła mi historia. W dwudziestoleciu międzywojennym popularne były tzw. wyścigi panów, zwane również włościańskimi, gdzie nie dżokeje, ale właśnie gentlemani w zasadnym wieku, a często i odpowiedniej wagi, siadali na konie, aby zakosztować rywalizacji. Jeszcze wcześniej niezwykle popularne wśród szlachty były konne polowania, w których można było udowodnić siłę i wytrzymałość własnego wierzchowca. Hrabia Sanguszko pisał nawet, że wyścig na torze może wygrać każdy gałgan, ale koń który sprawdza się na polowaniach pokazuje dopiero prawdziwą klasę.  Dzisiejsze sportowe rajdy konne, to bez żadnego naciągania powrót do naszych jeździeckich tradycji. Do niezmierzonych ukraińskich stepów, orientalnych koni i ogromnych dystansów pokonywanych na grzbietach ukochanych wierzchowców. Chciałbym aby tegoroczne Mistrzostwa Polski Gentlemanów, oprócz niewątpliwej zabawy niosły z sobą i ten walor edukacyjno- historyczny. W konkursie spodziewamy się niezwykle mocnej i zacnej obsady. Swój udział zapowiedzieli już m.in. Prezydent Miasta Zamościa Marcin Zamoyski, Jerzy Wojciech Sienkiewicz z Oblęgorka, Wójt Gminy Mircze Lech Szopiński, twórca historycznych bestsellerów Adam Zamoyski. Stawią się również niechybnie  Pułkownicy Bractwa. Konkurs ma charakter otwarty, więc jeśli komu kozacka sława miła: Zapraszamy!

PROPOZYCJE - Z Rajdowego Zaścianka

Lada chwila, na stronie www.endurance.pl powinny pojawić się propozycje MPJiMJ w Sportowych Rajdach Konnych. Zapraszam do lektury i oczywiście do Krainy Kuhialana już za miesiąc z małym hakiem. Przygotowania idą pełną parą. Główny konkurs, na którym juniorzy i młodzi jeźdźcy będą ścigać się o tytuł Mistrza Polski odbędzie się na dystansie 100 km.  Pula nagród na ten konkurs wynosi 4000 zł. Pierwsze miejsce 1500, drugie 1000 i trzecie 500. Zostanie też rozegrany konkurs BEST CONDITION,  w którym właściciel zwycięskiego konia otrzyma 1000zł.  Zawody tej rangi są dla naszego skromnego zaścianka wielkim wydarzeniem, a i ogromnym wyzwaniem organizacyjnym. Przez najbliższy miesiąc postaram się tą drogą przekazywać Państwu wieści z frontu – przygotowań rzecz jasna. A gdyby ktoś miał ochotę coś podpowiedzieć, chciał w czymś pomóc, to bardzo gorąco zapraszam. Tymczasem czekamy na opublikowanie oficjalnych propozycji. I jeśli ktoś jest zdecydowany prosimy o jak najszybsze zgłoszenia. To pozwoli nam od samego początku publikować listy startowe, które będą rzecz jasna aktualizowane, pisać o koniach i jeźdźcach, którzy zapowiedzieli swój start, ułatwi nam również organizację.  Z góry dziękuję.

 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --