Środa . 12.12.2018 . 10:46
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Archiwum autora
Roman Pankiewicz 1924-2016. „Człowiek, którego kochały konie”

W rocznicę śmierci wspominamy Romana Pankiewicza, jeden z największych autorytetów polskiej hodowli koni czystej krwi arabskiej. Nie tylko wybitny hodowca, lecz także autor, który pozostawił po sobie wielką liczbę publikacji na temat hodowli. Traktował swoje pisanie jako obowiązek przekazania dziedzictwa. Dzięki temu mamy między innymi I i II tom „Rejestru Polskich Ogierów Czystej Krwi Arabskiej”, „Polską Hodowlę Koni Czystej Krwi Arabskiej 1918-1939”, „Siedmiu Wspaniałych”, „Arabian Horses in Poland in Their Genealogical Charts 1975-1978” oraz liczne artykuły dla „Konia Polskiego”, „Kuriera Arabskiego” oraz pism zagranicznych. A także niezapomniane wstępy do katalogów aukcji janowskiej, pełne odniesień do polskiej historii oraz znakomite, układane z pasją opisy koni sprzedażnych i hodowlanych. Wszystko to było odbiciem Jego wiedzy i talentu.
 
Wielkie są również Jego zasługi w odbudowie polskiej hodowli prywatnej, dla której od początku lat 90. był mentorem i wsparciem (patrz: artykuł Czas romantyków), piastował też funkcję Honorowego Prezesa PTHKA. Wiele można jeszcze o Nim powiedzieć, ale chcę przypomnieć mało znany, lub wręcz zapomniany czas, kiedy to Roman Pankiewicz (w latach 1959-1967) był pracownikiem Stadniny Koni Michałów. Świetną okazją do upamiętnienia postaci Romana Pankiewicza była Nagroda WAHO przyznana michałowskiej klaczy Zagrobla podczas tegorocznego Czempionatu Narodowego. To właśnie za sprawą Romana Pankiewicza jej babka Złota Iwa trafiła do Michałowa i założyła tam cenną rodzinę. (Polecam artykuł prof. Krystyny Chmiel w HiJ nr 4 (59), jesień 2018 „Od Sardhany do Zigi Zany”).
 
Aby ocalić od zapomnienia postać Romana Pankiewicza – pracownika Stadniny Koni Michałów, postanowiliśmy, wspólnie z prezesem Maciejem  Grzechnikiem, wmurować pamiątkową tablicę w michałowskim Maneżu. Poniżej opis inwestycji z archiwum Stadniny Koni Michałów dotyczący tego projektu, który niestety nie został do końca zrealizowany i tablica pamiątkowa musi poczekać na lepszy czas dla „Wygnańca”.
 
„STAJNIA Nr1, MANEŻ oraz tablica pamiątkowa poświęcona Romanowi Pankiewiczowi – obchody 65-lecia Stadniny Koni Michałów (Michałów, luty 2018)
 
W roku 2018 Stadnina Koni Michałów celebruje swoje 65-lecie. Aby godnie uczcić tę datę i jednocześnie pozostawić w Stadninie trwały ślad po dorobku ludzi, którzy dla niej pracowali, został stworzony projekt remontu stajni Nr 1 wraz z Maneżem. Budynki te, należące do najstarszej części założenia architektonicznego Stadniny Michałów, z uwagi na znaczne zużycie wnętrza, wymagały pilnego remontu.
 
Prace zostały przeprowadzone etapami – jesienią 2017 wykonano prace budowlane (wyburzenie starych ścian wewnętrznych, całkowita naprawa tynków, wymiana instalacji wodnej, wymurowanie nowych ścian wewnętrznych oraz malowanie). Wiosną 2018  stworzono autorski projekt zabudowy stajni Nr1 oraz Maneżu. Wnętrze stajni zostało zaprojektowane z intencją przeznaczenia obszernych, jasnych boksów dla wyźrebień klaczy (dodatkowym atutem jest tu bezpośrednie połączenie z pomieszczeniem socjalnym dla pracowników i toaletą, co znacząco wpłynie na poprawę warunków pracy osób dozorujących w nocy wyźrebienia). Boksy w dawnej stajni czołowej (łącznik) zostały zaprojektowane dwufunkcyjnie, z możliwością wykorzystania ich zarówno dla klaczy, jak i ogierów. Dodatkowo, na etapie realizacji projektu, zlecono poszerzenie drzwi w 5 boksach dla klaczy,  aby usprawnić dostęp podczas mechanicznego usuwania obornika, oraz wykonanie według technicznego projektu wykonawcy możliwości całkowitego otwarcia frontów 4 boksów w łączniku (nowatorskie rozwiązanie oparcia frontów na specjalnej konstrukcji na bazie łożyska).
 
Projekt zmiany formy estetycznej maneżu mający na celu podkreślenie czystości formy architektonicznej Maneżu jest kontynuacją realizacji wnętrza stajni Nr1 i powinien być konsekwentnie realizowany w przyszłości w kolejnych remontowanych budynkach stadniny. Wystrój Maneżu nawiązujący do najlepszej polskiej tradycji wykorzystania elementów drewnianych spełniających jednocześnie funkcję użytkową i dekoracyjną, podkreśla wyjątkową rolę Maneżu jako centrum stadniny.
 
Połączenie remontu stajni Nr1 i Maneżu z wmurowaniem tablicy pamiątkowej poświęconej Romanowi Pankiewiczowi jest głównym punktem celebrowania w Stadninie Michałów jej 65-lecia. Roman Pankiewicz (1924-2016) pracował w Stadninie Michałów w latach 1959-1967. Jego zasługi, zarówno dla Stadniny Michałów, jak również dla całej polskiej hodowli koni czystej krwi arabskiej, są niekwestionowanym faktem. Z tego powodu została zaprojektowana tablica pamiątkowa (projekt Romana Krzyżaniaka) poświęcona Romanowi Pankiewiczowi, która zostanie uroczyście odsłonięta w dniu 5 października 2018 roku podczas przeglądu hodowlanego z okazji 65-lecia Stadniny Koni Michałów”.
 
…Niestety, z przyczyn niezależnych ode mnie, do uroczystości upamiętniającej Romana Pankiewicza nie doszło. Znów nikomu nie zależy na Jego upamiętnieniu w Michałowie.
 
Roman Pankiewicz

KTO ZABIŁ DAMĘ PIK?

Wiele wskazuje na to, że w Michałowie dokonano zbrodni. Oczywiście sprawa nie trafi do gazet ani nie będzie przedmiotem interpelacji poselskiej, bo zbrodni dokonały osoby chronione siłą KOWR. Nowa sytuacja w Michałowie charakteryzuje się również tym, że nikt nie będzie się czuł odpowiedzialny, ponieważ nie wiadomo, kto decyduje. A wyrok został wykonany. Zarzuty, jakie postawiono Damie Pik, to uporczywe trwanie przy życiu, pomimo krzywd, jakich doznała od swoich opiekunów: nieudanej operacji ścięgna (w dzieciństwie) i zmian degeneracyjnych po ochwacie przebytym w roku 2015. Nie było szans na ułaskawienie, pomimo wykazania się przez Damę Pik cennym potomstwem, jak choćby ogier DASTAN i najcenniejszy, bardzo obiecujący, młody reprezentant rodu Krzyżyka, roczny DEL RIO. Pluton egzekucyjny złożony z pań o szerokim doświadczeniu w hodowli koni czystej krwi arabskiej (nabytym w Książu???) wykonał wyrok, jednocześnie zarzucając poprzednikom… tolerowanie długotrwałego cierpienia, bez perspektywy wyleczenia, spowodowanego przewlekłym ochwatem z rotacją kości kopytowej oraz zaawansowanymi zmianami degeneracyjnymi ścięgien kończyny prawej przedniej. „Ze względu na cierpienie klacz powinna być poddana eutanazji, a ona jest kosztownie leczona środkami przeciwzapalnymi, które nie zmniejszają jej bólu i nie spowodują powrotu do zdrowia…” (podpisane p/o prezesa Monika Słowik, dnia 11 września 2018).

To pewnego rodzaju nowość, gdyż w arabskich stadninach państwowych konie stare i chore do tej pory były traktowane z należnym im szacunkiem i otoczone staranną opieką. Te najcenniejsze mają zapewnione dożywocie; dla innych szukano odpowiedniego miejsca na starość. DAMA PIK widocznie w oczach decydentek nie zasłużyła się w stadninie niczym szczególnym. A może po prostu o tym nie wiedziały?

Z mojego punktu widzenia: wyrok śmierci wykonany na DAMIE PIK uważam za zbrodnię dokonaną na bezbronnej klaczy, która bohatersko od wielu lat walczyła o życie z cierpliwością i pokorą, jaką mają w sobie szlachetne zwierzęta. Jej stan nie zmienił się drastycznie od 2017, kiedy to urodziła szczęśliwie ogierka Del Rio, którego wykarmiła i odchowała bez większych problemów. Z powodu ograniczeń spowodowanych jej problemami z nogami została wstrzymana od krycia w 2017, a w roku 2018 podjęto próby pozyskania embrionu. Pomimo że próby te nie zostały zakończone sukcesem, klacz, która regularnie wchodziła w ruję i się zaźrebiała, rokowała nadzieję na udany embriotransfer w przyszłości. Stan zdrowotny Damy Pik był stabilny, klacz jadła, dużo leżała, ale wychodziła na krótkie spacery, nie miała odleżyn i nie chorowała. Podawane środki przeciwzapalne i przeciwbólowe (wg pani Słowik kosztowne) poprawiały jej komfort życia niezwykle skutecznie. Dama Pik miała indywidualny program żywienia, w tym pasze zamawiane wyłącznie dla koni z ochwatem (których w Michałowie jest znacznie więcej niż powinno być).

Z punktu widzenia hodowlanego Dama Pik reprezentowała bardzo nieliczną w Michałowie rodzinę żeńską SEMRIE or.ar. i z tego powodu zabicie jej jest wielką stratą dla hodowli. Linię SEMRIE or.ar. reprezentują w stadninie jedynie cztery klacze oraz trzy klaczki dwuletnie i jedna urodzona w 2018 roku. Z klaczy formalnie reprezentujących tę rodzinę żeńską wysoką wartość hodowlaną przedstawia wyłącznie Diara oraz nieżyjąca już Dama Pik. Pozostałe klacze, czyli Dagma – użytkowana w rekreacji, słabo rokująca pierwiastka Dama Kahila, a także przeciętna i mało szlachetna Dama Karo, nie stanowią dla przetrwania rodziny SEMRIE or.ar. żadnego wsparcia. Dama Pik ur. 2010 (po Enzo od Dama Kier po Gazal Al Shaqab) zostawiła w hodowli ogiera Dastan ur. 2015 roku, klaczkę Deltala ur. 2016 po ogierze Equator, i ogierka Del Rio ur. 2017 po ogierze Forman. Do tej pory jako jedyna przedstawicielka tej rodziny żeńskiej pozostawiła wartościowe potomstwo. Diara, sama niezwykle typowa i żeńska, nie wykazała się jeszcze w hodowli niczym szczególnym.

Tak więc bezrefleksyjne pozbycie się DAMY PIK, bez zabezpieczenia materiału genetycznego, to zbrodnia wynikająca prawdopodobnie z ignorancji i głupoty. Hodowla koni arabskich to kultura również w traktowaniu zwierząt z szacunkiem i troską. Dokonanie eutanazji na klaczy, która chciała żyć, pomimo ciężkich zmian ochwatowych, świadczy o tym, że osoby, które podjęły tę decyzję, pozbawione są nie tylko wiedzy na temat hodowli, z jaką splot nieszczęśliwych dla Damy Pik okoliczności związał z Michałowem, ale przede wszystkim szacunku dla koni, ich wartości hodowlanej oraz ich prawa do życia i godnej śmierci.

Zatem, jeśli już w bezdusznych sercach i pustych głowach pojawił się pomysł pozbycia się ze stajni konia, bo za drogo kosztuje jego leczenie, należało zadbać przynajmniej o zabezpieczenie niezwykle cennego dla stadniny materiału genetycznego klaczy Dama Pik. Po zabiciu córki Eksterna (bez powiadomienia o tym fakcie jej właściciela), klaczki Weronika, która z braku właściwego nadzoru w stadninie złamała sobie dwie nogi na raz, zabicie Damy Pik kilka tygodni później jawi się jako kolejny akt jakiegoś ponurego scenariusza rozgrywającego się obecnie w Michałowie.

 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --