Środa . 12.12.2018 . 11:45
   
 
 
 
  Polskie Araby

Strona główna

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
--
--
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
redakcja@polskiearaby.com
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
webmaster@polskiearaby.com
Reklama:
reklama@polskiearaby.com
nasz cennik
--
 
 
Archiwum autora
Klasy Pleasure cz.IV - Western Pleasure

Wywiad z Katarzyną Malinowską - O Western Pleasure trochę słów od zawodniczki i trenerki.

Jak obiecałam jest o Western Pleasure. Postanowiłam jednak zmienić w tej części nieco formę artykułu. Zapraszam serdecznie do przeczytania wywiadu z Katarzyną Malinowską. Trzydziestodziewięcioletnią sympatyczną zawodniczką Western Pleasure, instruktorką i trenerem koni. Wraz z rodziną, mężem Mariuszem i synem Michałem, prowadzi stajnię treningową pod Nasielskiem. Jej sukcesy to między innymi:

  • II Mistrzostwa PLWiR 2003 – Vice Mistrzyni Western Pleasure,
  • III Mistrzostwa PLWiR 2004- Vice Mistrzyni Western Pleasure, III miejsceTrail Senior,
  • Mrągowo 2004 Mrągowo-Nikutowo – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Trail,
  • West Point Cup 2004 – II miejsce Western Pleasure, II miejsce Trail,
  • WWR CUP 2004 – I miejce Western Pleasure, III miejsce Trail,
  • Bronco Cup 2004 – I miejsce Western Pleasure, I miejsce Trail,
  • Ogólnopolskie Zawody Western 27 VI 2004 Zbrosławice – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Western Horsemanship Senior,
  • Western Riding Cup Kanie’05 – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Reining Open Senior, III miejsce Trail Senior,
  • PWRC Bednarki 2005 – I miejsce Western Pleasure Senior, I miejsce Reining Senior,
  • IV Mistrzostwa Polski PLWiR 2005 – Vice Mistrzyni Western Pleasure Senior,
  • Jeep Cup Poczernin Western 2008 – III miejsce Reining Freestyle,
  • Western&Arabian Show 2008 – II miejsce English Pleasure Open, III miejsce Western Pleasure Open,
  • II Mistrzostw Polski AQH 2008 - I miejsce w Green Western Pleasure ,

M.W. – Kiedy zaczęła się twoja przygoda z jeździectwem i jakie jej etapy poprzedzały spotkanie z Western Pleasure?

K.M. – Miałam około dziesięciu lat, gdy w szkółce jeździeckiej, w zamian za pracę mogłam uczyć się tego co na całe już życie pozostało moją pasją. Później jako zawodniczka LZS Bródno, startowałam w konkurencjach skoków przez przeszkody. Gdy skończyłam lat osiemnaście zrobiłam przerwę w jeździectwie. Dwa lata później poznałam mojego obecnego męża, Mariusza, i powróciłam do jeździectwa tym razem nie sportowego. Po pięciu latach podjęłam decyzję o spełnieniu moich marzeń i założeniu własnej stajni. Wtedy też zakupiłam pierwszego własnego konia, klacz o imieniu Aria. Był to okres w moim życiu, gdzie poszukiwałam dobrej drogi w pracy z końmi. Zainteresowałam się pracą psychologiczną z końmi oraz tresurą. Chciałam czegoś więcej niż tylko jeździć. Chciałam rozumieć co robię szkoląc konia i dlaczego, a przede wszystkim czy robię to słusznie. Nauczyłam się patrzeć na konia i z jego naturalnych zachowań wyciągać wnioski. Wykorzystywałam później zdobytą w ten sposób wiedzę o danym wierzchowcu w pracy z nim. W roku 1999, wyjechałam z moją rodziną do Szwecji, gdzie wspólnie pracowaliśmy w miasteczku westernowym robiąc pokazy. Tam też pierwszy raz spotkałam się ze stylem western. Na miejscu mogliśmy korzystać z konsultacji i rad trenerów Western Riding. Było to dla nas nowe i ciekawe doświadczenie, które jak się okazało zaszczepiło we mnie chęć rozwoju w tym kierunku. Bardzo zaszokowały nas konie używane podczas pokazów w tym miasteczku. Spora część z nich to konie czystej krwi arabskiej, których znakomita większość pochodziła z Polski. Pokazy odbywały się w bardzo trudnych warunkach. Głośnie wystrzały, efekty pirotechniczne, do których naprawdę się przykładano, robiły olbrzymie wrażenie na wszystkich tylko nie na arabskich koniach. Był taki element pokazu, gdzie jeźdźcy ”zestrzeleni” spadali z koni. Te jak gdyby nigdy nic, zamiast uciec w popłochu, spokojnie udawały się za arenę i poskubywały trawkę czekając na ludzi. Wszystkie te konie układane były wcześniej westernowo. Do miasteczka przyjeżdżaliśmy pracować w sezonie letnim. Niestety wypadek podczas treningu jaki przydarzył mi się zimą 2002r, zakończył te wyjazdy. W roku 2003 brałam udział w moich pierwszych Mistrzostwach PLWiR. Zdobyłam wtedy wicemistrzostwo w konkurencji Western Pleasure.

M.W. – Jest tyle dyscyplin stylu western, dlaczego właśnie wybrałaś Western Pleasure?

K.M. – Lubię techniczne konkurencje. Od czasu gdy zainteresowałam się tym stylem, jeżdżę Western Pleasure, Trail i Reining. Bardzo lubię też pracować u siebie w domu metodą „małych kroczków” lecz do przodu i cieszyć się z każdego, nawet małego postępu. Przyjemność sprawia mi praca gimnastyczna z końmi. Western Pleasure jest konkurencją gdzie koń musi być perfekcyjnie przygotowany pod tym kątem. To, że wierzchowiec jest prezentowany na arenie w prawidłowym i swobodnym ruchu na wprost, jest efektem wszystkich ćwiczeń wykonywanych solidnie na ujeżdżalni podczas treningu. Aby pokazać harmonijny właśnie ruch, koń musi mieć dobrze wypracowane mięśnie, każdy z osobna z jednakową starannością. Jeżeli ktoś będzie przygotowywał konia do Western Pleasure bez gimnastycznej części treningu, nie osiągnie tej harmonijnej i pozbawionej sztywności jazdy. Dla konia Pleasure jest ważne także to jak jeździsz. Odbiera on twój nastrój i nastawienie. Jeżeli nerwowy jest jeździec, a jego ruchy i ciało usztywnione, taki też będzie koń. Wszystko co w naszej głowie i ciele, jak lustro odbija ciało i psychika konia. Nerwowy jeździec zawsze równa się nerwowy, a tym samym nieładny przejazd.

M.W. – Z pewnością, niektórym widzom, Western Pleasure może wydawać się proste lub nudne. Czy tak jest w rzeczywistości i jaka recepta może się okazać skuteczna w promowaniu klas Pleasure?

K.M. – Jeżeli komuś jazda konna wydaje się nudna to Pleasure też będzie nudne. Lubię pracę z końmi, lubię gimnastyczno psychologiczne treningi w różnych miejscach gdzie można się wyciszyć. Dla mnie treningi Western Pleasure nie są nudniejsze niż treningi reiningowe, natomiast samo „show” to już pokazanie wyników mojej pracy, którą wykonywałam w domu. Nudne może być dla widza oglądanie nieprzygotowanych koni oraz nieprzygotowanych i źle ubranych zawodników. U nas Pleasure nie traktuje się jeszcze jak prawdziwego „show”. Przez to większości może wydawać się to łatwe i nie widzą potrzeby podnoszenia swojego poziomu, a całe Western Pleasure ogranicza się ich zdaniem do maksymalnego skrócenia chodów konia. Jeżeli widz ogląda na przykład skoki, bardzo szybko może poznać zasady konkurencji. Ma więc możliwość emocjonalnego podejścia do przejazdów i oceny ich. Natomiast w Pleasure nie wie o co chodzi patrząc na tak samo ubranych zawodników wykonujących takie same elementy. Dlatego w Western Pleasure ważne są tak stroje, które tak jak w tańcu towarzyskim przyciągają uwagę publiczności nie potrafiącej ocenić tych samych walorów technicznych co sędzia. Myślę, że w promocji tego sportu na pewno pomogłoby stworzenie klas odpowiednich do poziomów startujących koni i jeźdźców. Pomogło by to także w podnoszeniu umiejętności zawodników, motywując tym samym do wspinania się na wyżyny sportowe. Wspomniane wcześniej stroje, świadomość ich znaczenia dla oglądających oraz odpowiednia oprawa przejazdów Pleasure: muzyka, światło, konferansjer : to wszystko jest ważne.

M.W. – Co specyficznego jest w Western Pleasure w porównaniu do pozostałych stylów tej konkurencji?

K.M. – Z rzeczy rzucających się w oczy to przede wszystkim strój oraz sprzęt i specyficzny dosiad. Zdobione bogato siodła, eleganckie i ciekawe kolorystycznie ubiory są dla widza atrakcyjne i nie tak monotonne jak w klasycznych formach Pleasure. Dosiad jeźdźca jest specyficznie odchylony. Widać to zwłaszcza w tzw. „jogu”. Jest to odmiana wolnego kłusa, podczas którego grzbiet konia buja biodrami jeźdźca na boki, a zad jest mocno zaangażowany. Jest to bardzo wolny i bardzo przyjemny do jazdy chód. W Western Pleasure trochę inny, wolniejszy jest także galop, który ma być równie wygodny jak „jog”.

M.W. – Wyobraźmy sobie sytuację gdy na arenie jest przykładowo dwanaście koni. Łatwo zginąć w tłumie lub zrobić jakiś błąd, którym obniżymy sobie punkty. Co pomoże zawodnikowi w zdobyciu wyższych not? Na co powinien zwrócić uwagę?

K.M. – Przede wszystkim na to jak siedzi i jak się na koniu prezentuje. Nie może wyglądać na nim jakby był tam za karę. Jeździec powinien tak się zachowywać jakby wszystko było ok. Obojętnie w jakiej sytuacji się znalazł i co by się nie wydarzyło na arenie. Spokój, uśmiech, luz… Należy pamiętać, że tutaj jesteśmy przede wszystkim prezenterem konia niezależnie od sytuacji. Jest to specyficzna konkurencja, gdzie należy także brać pod uwagę innych startujących. Nie jesteśmy na arenie sami. To tak jak na jezdni, istnieje kultura kierowcy, tak tutaj istnieje kultura bycia jeźdźcem Western Pleasure. Przeszkadzanie w przejazdach innym, zajeżdżanie drogi, wjeżdżanie w ogon, nie sprzyja w uzyskaniu pozytywnej punktacji. Sędzia widząc nasze zachowanie, będzie później uważniej przyglądał się nam i z większą uwagą wyłapywał błędy. Ważny jest też odpowiedni dobór stroju. Przyjęte jest, że kolor koszuli ma być taki jak kocyka (show blankets), kapelusz w kolorze czapsów, podobnie jak spodnie i buty. Całość musi współgrać. Rząd jeździecki idealnie czysty. Sędziowie zwracają baczną uwagę na sprzęt i jego czystość. Koń idealnie wyczyszczony, kopyta posmarowane, grzywa zapleciona lub wystrzyżona. Jeżeli ocenie zostanie poddany koń po prostu, tylko wyczyszczony, to nie będzie to odebrane jako naturalność zwierzęcia tylko jako niechlujność zawodnika. Podobnie jak niedopasowanie stroju. Grzywa u koni jest zaplatana nie tylko dla estetyki. W Pleasure ruch powinien być jak najmniejszy. Wszystko, począwszy od naszego dosiadu, ręki, grzbietu konia po jego głowę powinno jak najmniej „falować”. Rozpuszczona, długa grzywa sprawia wrażenie zbyt dużego ruchu głowy i szyi. Patrząc z boku wydaje się, że cały koń nadmiernie się rusza. Stosuje się też wystrzyżenie okolic potylicy. Daje to wrażenie wydłużenia szyi konia. Zadbanie o szczegóły składa się na dobry ton przejazdu. Jego brak jest obraźliwy dla sędziego.

M.W. – Czego nie robić podczas przejazdu na arenie? Powiedz coś o podstawowych błędach zawodników.

K.M. – Tak jak już wspomniałam, Nie jesteśmy na arenie sami. Nie można jeździć ze strachem „O rany, żeby tylko przejechać, żeby nic nie zrobił”. To powoduje, że skupiamy się tylko na sobie, a to błąd. Należy tak szukać sobie na arenie swojego miejsca, aby zwrócić na siebie uwagę sędziego. Oczywiście można zwrócić uwagę pozytywnie i negatywnie. Postarajmy się o to pierwsze. Jeżeli zwracamy uwagę ubiorem to róbmy to ze smakiem i wyczuciem. Oczywiście zwrócimy uwagę na siebie fioletową koszulą z cyrkoniami, czarnym kapeluszem i beżowymi czapsami , ale nie o to chodzi. Należy także pamiętać, że inaczej ubierzemy się jadąc na koniu wygrywającym i już zagranym, inaczej na młodym dopiero rozpoczynającym przygodę w sporcie. Na takim lepiej delikatnie zginąć w tłumie. Stonowany, ale elegancki strój i rząd konia nie będzie niestosowny, a z pewnością nie podkreśli ewentualnego błędu. Nie przyciągnie tak mocno spojrzenia. Reasumując sędzia patrzy na nasze zachowanie, zachowanie konia, błędy techniczne, naszą postawę sprzęt i ubiór. To, po poziomie przygotowania konia, jest najważniejsze.

M.W. – Na co dzień zajmujesz się szkoleniem koni i jeźdźców. Czy twoim zdaniem konie czystej krwi arabskiej mają predyspozycje psychiczne i fizyczne do tej konkurencji.

K.M. – Nie jest to kwestia rasy, a predyspozycji danego osobnika w rasie. Podobnie w koniach rasy quarter horse jest wiele takich, które nigdy nie pokażą się odpowiednio w Western Pleasure, podobnie w koniach arabskich jest wiele obiecujących osobników do różnych dyscyplin Western w tym Pleasure. Konie, które widziałam za granicą miały doskonałe predyspozycje i psychikę konia Western Pleasure, a były to jak przypomnę konie z Polski. Moim zdaniem powinno się oceniać konie w danej rasie lub zbliżone pokrojowo. Zagraniczni trenerzy western przyjeżdżający na konsultacje do Polski często podkreślali, że konie arabskie jak najbardziej nadają się do tego stylu.

M.W. – Jaka jest różnica w konkurencji Western Pleasure w klasie dla koni czystej krwi arabskiej, a dla koni innych ras?

K.M. – Należy indywidualnie podchodzić do każdego konia. Każdy koń w danej rasie ma inną, własną ramę. Arabów nie obniża się tak jak aqh. Jeżeli w ten sposób pokazywane byłyby araby w Western Pleasure otrzymalibyśmy obrazek mało eleganckiego konia o ciężkim przodzie i sztywnych, mało harmonijnych ruchach bez zaangażowanego zadu.

M.W. – Czy masz jakiś wzorzec zawodnika lub trenera Western?

K.M. – Ze wszystkich znanych mi zawodników lubię patrzeć na styl jazdy Denisa Schultza, mimo iż jeździ głównie reining . Siedzi na koniu ładnie i elegancko. Widać w jego jeździe piękno i miękkość, które przykuwają wzrok i sprawiają przyjemność patrzącemu.

M.W. – Mam nadzieję, że jeźdźców prezentujących podziwiany przez Ciebie styl przybędzie w Polsce i przyjemny dla oka widok na stałe zagości na naszych arenach. Życzę Ci dalszych sukcesów i dziękuję za krótki wywiad.

Klasy Pleasure - cz.III

Jak jeździć „Classic Pleasure” – czyli czym ująć za serce sędziego…

Miało być, jak zapowiedziałam poprzednio o „Classic Pleasure”. Postanowiłam wywiązać się więc z danego słowa. „Classic Pleasure”, klasyczna przyjemność… Jaki obraz te dwa magiczne słowa rysują przed nami? W naszym kraju, ta mało popularna konkurencja, traktowana jest z lekkim przymrużeniem oka i w taki sam sposób niestety jeszcze jeżdżona podczas rozgrywek. A szkoda. W Kraju Stanów Zjednoczonych, czy w zachodniej części Europy, jest traktowana na tyle poważnie, że organizowane są rozgrywki o tytuł „Champions”. Hodowcy skrupulatnie prowadzą dobór koni pod kątem „Pleasure”, a jeźdźcy i trenerzy poświęcają sporo swojego czasu na szkolenie obiecujących wierzchowców i treningi. Powiedzmy, że zauroczeni jesteśmy, łatwą jak nam się wydaje konkurencją i mamy ochotę spróbować swoich sił na arenie. Już na wstępie powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że jako jedna z nielicznych, jest to konkurencja oceniająca w większej mierze posłuszeństwo i ułożenie konia. Umiejętności jeźdźca w tym wypadku schodzą na troszkę dalszy plan, za wyjątkiem wrażenia ogólnego i stroju, który także w pewnym małym procencie brany jest pod uwagę. Najwyżej punktowane są przejazdy koni równo idących, bez oporów, objawów nerwowości, reagujących na lekkie pomoce, o miękkich i wygodnych chodach lecz z ładnym i odpowiednim do danej klasy ruchem. Jak to po kolei wygląda podczas przejazdu? Jak zaprezentować konia jak najlepiej? Jakich błędów się ustrzec? Postaram się podpowiedzieć. Arena, na której odbywa się przejazd jest przeważnie prostokątna lub owalna. Sędziowie zajmują na niej najbardziej optymalne dla siebie pozycje, z których mogą zaobserwować najwięcej. Najkorzystniejsze są miejsca położone najbliżej narożników. Mogą oni wtedy objąć wzrokiem jak największą przestrzeń, pozostawiając za swoimi plecami niewielką część, której nie widzą podczas obserwacji zawodników. Sprawa wydaje się prosta gdy startujących jest kilkoro. Komplikuje się w momencie gdy jest ich więcej. Wtedy podczas oceniania i skupieniu swojej uwagi na poszczególnym wierzchowcu mogą nie dostrzec błędów pozostałych uczestników przejazdu. Taka sytuacja posiada dwie strony medalu. Załóżmy, że akurat w tym momencie nasz koń zrobił jakiś błąd… Wyjaśniać chyba nie trzeba… sędziowie nie widzieli. Druga strona to ta, w której akurat w momencie gdy znajdujemy się w zasięgu wzroku sędziego dzieje się coś co nie jest korzystne dla naszego przejazdu. Wtedy musimy liczyć się z tym, że zostanie założona teza, iż ten element w całości jest wykonany źle. Niestety w tej konkurencji, z powodu na grupowy przejazd nie można liczyć na całkowite poświęcanie nam uwagi. Na arenie nie jesteśmy przecież sami. Pierwszym elementem jaki podlega ocenie jest wjazd na arenę. W zależności od regulaminu stępem bądź kłusem przez środek areny. W Polsce jeszcze nieczęsto spotykany w odmianach „Classic” natomiast w „Western” prawie zawsze. Jak powszechnie wiadomo pierwsze wrażenie jest ważne i zazwyczaj rzutuje na sposób odebrania nas podczas pozostałe części przejazdu. Niewątpliwie korzystnie będzie dla zawodnika, gdy postara się o spokojny i równy wjazd po linii prostej, beż wszelkiego rodzaju „wężyków” i tym podobnych. Ten moment jest też właściwie jedynym, gdzie sędzia ma czas przyglądnąć nam się najuważniej, ocenić schludność stroju, nasze rozluźnienie, kondycję konia i jego spokój. To w tym momencie powinniśmy się jak najlepiej czuć oraz swobodnie i z uśmiechem zrobić krok w kierunku „ujęcia za serce” szanownego Jury. Jeżeli nie został przewidziany wjazd na arenę w ten sposób, jeżeli zostaliśmy wpuszczeni na nią i dano nam chwilkę na znalezienie sobie miejsca i ustawienie koni nie dajmy się zwieść. Niestety w głowie pozostaje to co oczy widzą. W momencie naszego pojawienia się na arenie już jesteśmy oceniani. Jeżeli nie na kartce to w głowie i ten obraz ma duże znaczenie. Niedopuszczalne jest „poprawianie” konia nadużywaniem pomocy jeździeckich, chaotyczna jazda i zbyt luzackie zachowanie. Rozmowy pomiędzy zawodnikami, rzucanie uwag pod nosem, jazda pod prąd czy stawanie przed nosem pozostałych koni. Te dwa słowa „Pierwsze wrażenie”, powinniśmy wydrukować w swojej pamięci wielkimi literami. Kolejnymi elementami naszego przejazdu jakie sędziowie poddają ocenie to wymagane według danego regulaminu chody i przejścia pomiędzy nimi. Wszystkie powinny być wykonywane według przyjętych w stylu ram. Istotne jest aby tempo było zachowane. Wszelkiego rodzaju nierówności i braki w ciągłości chodów poważnie obniżają notę. Zauważony przez sędziego kontrgalop powoduje nie zaliczenie elementu, tym samym praktycznie można pożegnać się z pierwszym miejscem. Jeżeli wymagany jest kłus anglezowany, należy anglezować na odpowiednią nogę. Błąd może nie jest tak straszny jak kontr galop lecz ma wpływ na wrażenie ogólne. Wszystkie przejścia pomiędzy chodami muszą być płynne i wykonywane bez oporów przez wierzchowca. Następne co podlega ocenie to posłuszeństwo i reakcja konia na pomoce. Musi on być bezwarunkowo posłuszny i rozluźniony. Są one nieodłączną cechą dobrego konia do „Pleasure”. Wszelkiego rodzaju nerwowość, pobudliwość, brak akceptacji pomocy jeździeckich jest negatywnie oceniana, a w niektórych wypadkach dyskwalifikuje wierzchowca. Ważna uwaga. Machanie głową, chowanie się za wędzidło, otwieranie pyska podczas działania ręki sugeruje oceniającemu brak akceptacji wędzidła lub nieprzepisowo ostre kiełzno. Znam przypadek gdzie tak zachowujący się wierzchowiec został wykluczony z przejazdu gdyż sędzia podejrzewał, że kiełzno sprawia ból zwierzęciu. Jazda na nadmiernym kontakcie również jest niewskazana. Może zasugerować brak kontroli lub posłuszeństwa i odpowiedniego ułożenia. W skrajnych przypadkach również może spowodować brak oceny za przejazd. Ciekawostką jest zwracanie uwagi na ogon konia. Jeżeli jest on w miarę spokojny i trzymany w naturalnej dla rasy pozycji, to daje czasami odzwierciedlenie nastroju zwierzęcia. Nadmierne machanie zwraca uwagę sędziów na zachowanie podczas przejazdu. Należy pamiętać również, że brykanie, ponoszenie, kopanie dyskwalifikują parę i jest traktowana jako nieposłuszeństwo. Gdy wykonaliśmy już wszystkie elementy w obu kierunkach łącznie z ich zmianą, przychodzi czas na pozycję stój oraz cofanie. Ustawienie konia i naszego ciała w stój nie powinno się zmienić i być podobne do tego w trakcie wykonywania chodów. Nie oddawajmy więc od razu wodzy. Całkowite rzucenie ich jest odbieranie jako nonszalancja podobnie jak „luzacki” dosiad. Koń i wierzchowiec mają tworzyć elegancką i pełną wdzięku całość. Koń ma stać spokojnie, w ustawieniu, a sylwetka jeźdźca ma być wyprostowana. Nie zapominajmy o uśmiechu J Kiedy sędzia poprosi o wykonanie cofania, nie róbmy tego na „hura”. Chce on zobaczyć ładne cofanie, w linii prostej, bez oporów, wyciągania wodzy, otwierania pyska. Nie musi być szybkie lecz poprawne. Po cofnięciu sędzia dziękuje i wtedy należy wrócić na swoje miejsce ruszając do przodu, by tam spokojnie, nadal w eleganckim ustawieniu czekać na werdykt. Pokrótce tak to wygląda. Wiemy już czego nie robić. Ale czy jest coś co nam pomoże? Oczywiście. Już w pierwszej części wspominałam o czymś takim co nazywane jest „Strategią areny”. Od początku. Wrażenie ogólne… Schludny strój, dopasowany rząd jeździecki, mile widziany biały czaprak, białe rękawiczki. Ogłowie powinno być w kolorze siodła, grzywa zapleciona lub zaczesana na jedną stronę. Tu od siebie dodam, że luźno zwisająca grzywa podczas jazdy powiewa dając wrażenie nadmiernego ruchu głową. Jeżeli chcemy aby pozostała ona rozpuszczona to można, w równych odległościach u jej nasady nałożyć gumeczki (najlepiej w kolorze grzywy) i ułożyć ją płasko przy szyi. Przed wjazdem na arenę można poprosić luzaka lub kogoś życzliwego o zlustrowanie naszego wyglądu i pomoc w ewentualnej szybkiej poprawce. Na przykład przeczesać szczotką nogi konia z pyłu z rozprężalni i przetrzeć szybko oficerki. Schludność i czystość to szacunek dla widzów, organizatora, jury i naszej pracy. Wjeżdżamy na wprost z uśmiechem. Może komuś się to wyda głupie ale kiedyś ktoś zadał mi pytanie „Czy ta Pani jest za karę na tym koniu czy jest taki niewygodny” wskazując jedną z zawodniczek na jakiś zawodach. Co może pomyśleć sędzia jak widzi nieszczęśliwą minę? „Ma stres? Może nie chciała przyjechać na zawody? A może ma jakiś problem z tym koniem? Trzeba się uważniej przyjrzeć tej parze…” Rozumiecie o co chodzi? Elegancja przejazdu i zachowanie… Ważne! Nie wolno wykonywać volt, przejeżdżać przez środek ujeżdżalni, jeździć za blisko innych koni, wklejać się na ogon, nagle hamować. Jeżeli mamy przed sobą sporą grupkę, nie mamy jak ich wyprzedzić, a zwolnienie tempa nie wchodzi w grę, radzę wykorzystać wyjeżdżanie narożników i ścian. Może dać nam to parę dodatkowych metrów luzu. Wystarczy skierować konia bliżej do ściany, da to parę sekund przewagi. Z tego też powodu nie ustawiajmy się od razu blisko band. Może się okazać, że taki manewr „wyjechania” do bandy będzie przydatny. Wyprzedzamy od wewnętrznej strony areny w bezpiecznej odległości. Szukajmy sobie miejsca jak najdalej od zwartej grupy. Pomimo, że łatwiej zauważyć nasze błędy to także dużo łatwiej pokazać nasze atuty które w grupie z pewnością pozostaną niezauważone. Plusem jest także, że nasz koń nie zostanie rozkojarzony na przykład przez bardziej pobudliwego wierzchowca biorącego udział w zawodach. Przy zmianie kierunku rozejrzyjmy się dokoła czy nie zakłócimy innych przejazdów. Nie należy skupiać się zbytnio na sobie i koniu, nie patrzmy w ziemię. Od czasu do czasu z pogodną miną spójrzmy na sędziów. To daje wrażenie rozluźnienia i bezstresowej jazdy. Jeżeli zdarzy nam się błąd np. kontr galop, lepiej zmienić nogę na właściwą. Inaczej nie zaliczymy elementu. Ważne jest aby nie „poprawiać” koni za plecami sędziego. Chodzi o sytuacje gdy chcemy wprowadzić pomoc dydaktyczną w postaci nadmiernego działania pomocy jeździeckich. Arena to nie plac treningowy. Takie zachowania są nieładne i również mają wpływ na ocenę wrażenia ogólnego. Klasa „Pleasure” to ocena konia. Jeździec musi odpowiednio pokazać swojego wierzchowca, tu zacytuję pewną moją znajomą: „Pokaż go tak żeby oceniający widział wygodnego i strasznie przyjemnego w jeździe konia, którego po prostu chciałby mieć…” Zawodnik jest jego nieodłącznym „elementem”. Jeźdźcem zadowolonym z przejazdu niezależnie od wyniku, uśmiechniętym i spokojnym. To już połowa sukcesu. I nie martwmy się jeśli nie odniesiemy od razu sukcesów. Nawet niewysoko punktowany przejazd, jeżeli jest elegancki, jest powodem do dumy i z pewnością zostanie zauważony przez publiczność. Życzę wszystkim radości z rywalizacji i braku tremy. Niestety udziela się ona koniom. W następnej części moje ulubione „Western Pleasure”, a poniżej link do poglądowego filmu z przejazdów „Classic Pleasure”

http://pl.youtube.com/watch?v=V3RYEvyqxyE

Klasy Pleasure - Część II

Klasy Pleasure - część II

Jakie konie do Pleasure?

Jeżeli w twojej głowie narodziła się myśl „a może tak spróbować tego Pleasure?”, z pewnością pojawiła się lawina pytań do siebie i może wątpliwości. Czy damy radę? Jak to jechać? Czy mój koń się nadaje? Nie mam konia, właśnie chcę kupić, ale jakiego?… I pewnie cała masa innych, o których nie wspomniałam. Zakładając, że mamy choć blade pojęcie o koniach, możemy śmiało sobie poradzić w wyborze konia lub w wyborze dla niego odpowiedniej konkurencji. Oprócz zdrowia, które jest oczywiście jednym z najważniejszych cech dobrego użytkowego konia, powinniśmy skupić się na budowie, cechach psychicznych, naszych możliwości treningowych oraz wszystkich tych rzeczach jakie są niezbędne przy wyborze konia w ogóle. Konie do klas Pleasure powinny cechować się spokojnym usposobieniem, odwagą, głęboką klatką piersiową, mocnym zadem i grzbietem, miękkimi chodami, regularnymi. Do tej konkurencji wybiera się raczej wyższe osobniki ze swej rasy, o proporcjonalnej do kłody szyi i odpowiednich predyspozycjach ruchu do danej odmiany Pleasure. Przykładowo konie do konkurencji Western Pleasure powinny cechować się bardziej płaską akcją nóg z jednoczesnym mocnym podstawieniem zadu przy obniżonej pozycji głowy. W odmianach klasycznych akcja nóg zmienia się wraz z ustawieniem ramy konia. Naturalne predyspozycje ruchowe podpowiedzą nam czy wybrać Classic Pleasure, English Pleasure czy Western Pleasure. Poniżej kilka przykładowych Filmów.

Arabian Hunter Pleasure Classic

Arabian Western Pleasure

Arabian English Pleasure US

Arabian Driving Pleasure

Arabian Country Driving

Jeżeli nie masz jeszcze swojego pięknego konia czystej krwi arabskiej i przykładowo jesteś w trakcie wyboru pomiędzy kilkoma, które Ci się właśnie spodobały, polecam przeanalizowanie rodowodów. Tak, tak… Pomimo, iż w Polsce klasy pod siodłem są jeszcze mało popularne, to przykładowo w w USA spora część dobrych koni używanych w sporcie ma polskie korzenie. Nie może to oczywiście niczego zapewnić ale jest spora szansa na wybranie konia o pewnych genetycznych predyspozycjach. Może się taka wiedza okazać przydatna zwłaszcza przy wyborze wśród koni młodych i nie sprawdzonych pod siodłem. Polecam gorąco tę stronę http://www.korona.com/stallions.htm . Zawiera ona rodowody wielu ogierów o polskich korzeniach, z opisem oraz tytułami czy to sportowymi czy pokazowymi. W dużej części są także podane strony www aktualnych właścicieli i hodowców, gdzie czasami można znaleźć niezwykle cenne informacje o sukcesach koni z danej linii. Zakładając, że zdobyliśmy najpotrzebniejsze informacje, konie które mamy ofercie mają predyspozycje, są zdrowe, ufne i mają cudowne charaktery, a my nadal nie jesteśmy zdecydowani, polecam gorąco zawierzenie własnej intuicji. Podkreślam intuicji gdyż czasami jest ona mylona ze „świętym przekonaniem”, a to nie to samo. Życzę dobrych decyzji i wielkiej radości z Waszych koni. Już wkrótce następna część artykułu o klasach Pleasure.

Pozdrawiam

Marta Wołtosz

Klasy Pleasure - Część I

Klasy Pleasure czyli posłuszny koń, łagodny jeździec, przyjemny sport…

Część I …

Przeważnie na pytanie „ Co to jest Pleasure?” otrzymujemy odpowiedź następującą: „ No wiesz, jeździsz w zastępie po arenie i wykonujesz polecenia sędziego, stęp, kłus, galop, itd…”. Brzmi zachęcająco? Chyba nie bardzo, prawda? Postanowiłam więc przybliżyć zainteresowanym na początek kilka zasad obowiązujących w klasach Pleasure niezależnie od ich stylów. Tyle ile mniej więcej mamy zakątków na świecie gdzie użytkuje się konie, tyle mamy stylów jeździeckich. Pleasure jest więc rozgrywane w ramach różnorakich sposobów użytkowania koni. W USA chętnie rozgrywany jest Western Pleasure gdzie konie poruszają się w najwolniejszych odmianach chodów, w tym w charakterystycznym „joog” (bardzo wolny kłus), w niskim ustawieniu szyi i głowy i na luźniejszych wodzach. Na świecie rozgrywane są także różne odmiany English Pleasure, począwszy od odmiany bardzo zbliżonej do Western Pleasure różniącej się drobnymi niuansami po charakterystyczne Pleasure dla koni, które mają zaprezentować chody specjalne takie jak np. Fox Trott , Paso i inne w klasach dla koni pięciochodów i trzychodów. W Europie przyjęła się z racji tradycji klasyczna odmiana czyli Classic Pleasure, aktualnie bardzo popularna w klasach dla koni czystej krwi arabskiej. Jeździec ma za zadanie pokazać konia w trzech podstawowych chodach, stępie, kłusie i galopie, a na żądanie sędziów wykonać dodane chody oraz pozycję stój i cofanie. We wszystkich powyżej wymienionych odmianach Pleasure występują cechy wspólne. Zawodnicy wjeżdżają na arenę razem w kolejności ustalonej najczęściej według numerów startowych. W zależności od danych przepisów wjazd następuje w stępie i odbywa się początkowo w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara lub w kłusie przez środek, a następnie w lewo dookoła areny. Sędziowie mają wtedy czas na tak zwane „pierwsze wrażenie” i ocenę poruszania się konia po linii prostej. Zmiana chodów, kierunku jazdy, zatrzymanie i inne komendy wykonuje się na żądanie sędziów. Jak zostanie oceniony nasz przejazd zależy od nas samych i od stopnia przygotowania konia. No dobrze, co sędzia więc chce zobaczyć aby mógł nasz przejazd odebrać pozytywnie i wysoko ocenić? Przede wszystkim wierzchowiec ma sprawiać wrażenie odprężonego, bezapelacyjnie posłusznego i ustawionego w ramie obowiązującej do danej odmiany Pleasure. Jeździec polecenia ma wykonywać subtelnie, pożądane jest aby były najmniej zauważalne, swoim pewnym dosiadem ma sugerować wygodne chody konia, przejścia w chodach mają być płynne i swobodne. W trakcie przejazdu zawodnicy poruszają się, jeden za drugim, wzdłuż ogrodzenia areny. Nie jest zabronione wyprzedzanie wolniej jadących koni jeżeli robimy to w odległości bezpiecznej i nie przeszkadzającej w przejeździe innym zawodnikom. Wyprzedzamy od wewnątrz areny. Nie pożądane jest „jechanie na ogonie” i obniża to mocno nasz wynik przejazdu. Wszelkie „snucie się” czyli jazda bez zaangażowania zadu, szurająca jest powodem do obniżenia not, a z pewnością mało elegancka. Nadmierna szybkość także nie jest wskazana, sugeruje brak kontroli nad wierzchowcem, a w skrajnych przypadkach powoduje eliminacje. Klasy Pleasure to także pewnego rodzaju przedstawienie. Swoją postawą i przygotowaniem sugerujemy patrzącym, że nasz koń jest wspaniale ułożony, a jazda na nim to czysta przyjemność. Strój do tych konkurencji określają przepisy danej organizacji. I tak w kategorii Western Pleasure obowiązują stroje w stylu West, często są to specjalne komplety dobrane kolorystycznie do rzędu konia. W klasycznych odmianach jak nazwa wskazuje fraczek lub rajtrok , bryczesy, oficerki, kask lub melonik. Ochraniaczy na nogi konia czy owijek nie stosuje się podobnie jak w konkursie ujeżdżenia. Paniom zaleca się subtelny lecz podkreślający urodę makijaż. Istnieją porady dotyczące makijażu, w których profesjonaliści od wizażu podpowiadają jak zrobić makijaż, który rozświetli nam twarz i ukryje stres czy zmęczenie. Wiele zawodniczek korzysta chętnie z tej sposobności. W końcu promienna twarz może zasugerować radość z jazdy na naszym wierzchowcu. Z pewnością całości dopełnia uśmiech zawodnika czy zawodniczki. Na dużych zawodach nie zapomina się także o makijażu koni. Znana nam oliwka, czy preparaty nabłyszczające, a nawet brokat rozprowadzony po ciele konia to dość częste sposoby na dodanie urody koniom podczas występów. W większości odmian Pleasure zaplata się także grzywę. Ogon najczęściej pozostawiany jest rozpleciony i napuszony. Czasami stosuje się przedłużające i zagęszczające treski dla koni o skąpym owłosieniu. Podobnie jak do pokazów w ręku, choć nie tak mocno stosuje się strzyżenie niektórych partii ciała konia. Z pewnością obfite szczotki czy bródka, nie jest elegancka z wyjątkiem klas dla koni fryzyjskich, a takie także są rozgrywane. Konkurencja Pleasure ma dość szerokie grono odbiorców. Jest ona stylowa, dość bezpieczna, nadaje się idealnie dla początkujących jak i „starych i profesjonalnych wyjadaczy”. Można ją uprawiać praktycznie posiadając konia każdej rasy lecz pamiętając o zrównoważonym charakterze. Tak jak w każdej dyscyplinie konnej musimy jednak pamiętać, że aby osiągnąć sukces potrzebujemy sumienności, chęci, spokoju, zrozumienia dla konia i solidnych podstaw, które są bazą dla wszystkich dyscyplin. Mam nadzieję, że pierwsza część przybliżająca tą piękną, a nie docenianą dyscyplinę zachęci Was do czytania kolejnych artykułów bloga oraz zainspiruje do uczynienia pierwszego kroku w świecie sportu Pleasure. W kolejnych częściach konkretne odmiany.

Pozdrawiam

Marta Wołtosz

Classic Pleasure

English Pleasure

English Pleasure

Pleasure Driving

Western Pleasure

Marta Wołtosz
Jestem pasjonatką wszystkiego co z końmi i z jeździectwem jest związane. Od całkiem małej dziewczynki, której kapryszenia i nieustanne prośby o konika musieli rodzice znosić, do całkiem dorosłej kobiety, nałóg ten nie tylko nie osłabł ale zatracił mnie w całości. Przygody "końskie" przewijają się i nakładają na siebie jak kalejdoskop, kolorowo i trochę jak nierealna bajka. Od jeździectwa w różnorakich stylach, prowadzenie maleńkiej hodowli, trochę pseudo sztuki w postaci mniej lub bardziej udanych olei i pasteli, fotografii gdzie tematem jest koń i nie tylko po zwariowane pomysły w stylu zorganizujmy zawody. Jestem uzależniona, chora w tym hippo nałogu i jest mi z tym dobrze.
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.  
 
   
  --