Wtorek . 29.09.2020 . 09:50
   
 
 
 
  Polskie Araby

Aktualności

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
LOT 5 - GALERIDA
Hanna Sztuka
Duma Polski...
Siała Baba mak, nie wiedziała jak, a Dziad wiedział, nie powiedział, a to...
więcej
--
--
Kontakt
Wydawca:
Mateusz Jaworski
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
Reklama:
nasz cennik
--
--
--
--
--
--
--
 
 
ANR wyjawia powody odwołania szefów stadnin. Nie milkną protesty. List PZHKA
 
Autor: Monika Luft | 2016-02-24 | Drukuj
 

Nie słabnie fala protestów przeciwko odwołaniu ze stanowisk prezesów Jerzego Białoboka i Marka Treli oraz Anny Stojanowskiej z ANR. Z całego świata, z różnych środowisk, płyną głosy wsparcia dla byłych szefów stadnin w Janowie i Michałowie. O przywrócenie ich do pracy apelują zarówno działacze samorządowi Regionu Ponidzia, którzy w liście do Ministra Rolnictwa i prezesa ANR podkreślają gigantyczne zasługi byłego prezesa Białoboka na rzecz rozkwitu Stadniny Michałów, jak i osoby z zagranicy przez długie lata związane z polską hodowlą koni czystej krwi, np. hodowczyni Monogramma Kay Patterson z Oregonu, która Polskę odwiedziła po raz pierwszy w 1968 roku, a która wystosowała dziś list do premier Beaty Szydło. Stosowny list napisała (wraz z córkami) także P. Maria Jaworowska, żona poprzedniego wieloletniego dyrektora SK Michałów Ignacego Jaworowskiego. Na sobotę zapowiedziano manifestację pod hasłem obrony stadnin koni czystej krwi arabskiej podczas odbywającej się w Warszawie Cavaliady (Hala Torwar). Polski Związek Hodowców Koni Arabskich również przygotowuje list, skierowany do premier Beaty Szydło. Kontakt w tej sprawie (dla członków PZHKA) pod artykułem.

 

Niewątpliwie sposób odwołania trójki kluczowych dla hodowli państwowej osób – w trybie natychmiastowym i bez podania powodów do publicznej wiadomości – wzbudził nie mniejsze oburzenie, niż sam fakt ich odwołania. Konflikt dawno przekroczył już granice środowiska związanego z hodowlą koni czystej krwi. Troskę o konie arabskie wyrażają wszyscy od prawa do lewa. W Sejmie posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska domagała się wyjaśnień w tej sprawie. Dziś w godzinach popołudniowych ANR opublikowała poniższy komunikat o powodach swej decyzji:

 

„Stadniny Koni w Janowie Podlaskim i Michałowie figurują na liście spółek hodowlanych o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Nadzór właścicielski nad nimi pełni Agencja Nieruchomości Rolnych. W związku z utratą zaufania, 19 lutego 2016 r. zostały odwołane Zarządy obu tych stadnin. Powodami odwołania były między innymi:


1. Brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi w przypadku Janowa Podlaskiego. Skutki braku odpowiedniego nadzoru potwierdzają m.in. okoliczności związane z zachorowaniem, leczeniem i eutanazją klaczy Pianissima, która wyceniona została na 3 000 000 €. Śmierć klaczy nastąpiła w październiku 2015 r. Dla porównania w rekordowej aukcji, jaka odbyła się  w Janowie Podlaskim w sierpniu 2015 r.,  uzyskano za klacz Pepita kwotę 1 400 000 €.
2. Dopuszczenie przez Zarządy obu stadnin do pobierania przez zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje.
3. Zawieranie przez Zarządy obu spółek umów dzierżawy klaczy z zagranicznymi ośrodkami hodowlanymi w sposób, który nie zabezpieczał w pełni interesów polskich podmiotów oraz ograniczał możliwości dochodzenia roszczeń.
Państwowe stadniny koni arabskich czystej krwi w Polsce są i nadal będą traktowane przez Agencję Nieruchomości Rolnych jako priorytetowe”.


„Zarzuty są absurdalne, wykazują nieznajomość przepisów i tematu, w którym się poruszamy – komentuje Anna Stojanowska. – Sprawy pobierania zarodków są regulowane przez przepisy Księgi Stadnej danego kraju. Sami walczyliśmy o to, by w Polsce ograniczenie dotyczyło jednego źrebaka w roku urodzonego drogą naturalną i jednego urodzonego w drodze embriotransferu. W innych krajach te limity są ustawione wyżej, bądź w ogóle ich nie ma”. „Co do Pianissimy – kontynuuje – zarzut również jest absurdalny. Od pierwszych objawów kolki do interwencji minęły 4 godziny. Biorąc pod uwagę 200 km, które dzieli Janów Podlaski od Warszawy, akcja była podjęta natychmiastowo. Decyzję o uśpieniu klaczy podjęli lekarze ze Służewca. To oni stwierdzili, że nie było dla niej ratunku. Z kolei ubezpieczanie koni jest trudne i kosztowne, a śmierć koni w stadninach zdarza się sporadycznie; są to jednostkowe przypadki. Ubezpieczenie Pianissimy byłoby bezcelowe, uznane za pieniądze wyrzucone w błoto. Kto jest w stanie określić wartość Pianissimy? Ta klacz nigdy nie była przeznaczona do sprzedaży, nie wiemy, czy ktoś dawał za nią 500 milionów, czy 3 miliony. Zupełnie inna była wartość tej klaczy, gdy miała rok czy dwa, albo gdy wygrywała czempionat świata, a zupełnie inna byłaby dzisiaj. A dlaczego nie ubezpieczyć Pogroma, dlaczego nie Pingę? Jeśli skupiamy się na ubezpieczeniu jednego konia, dlaczego nie na pięciu, sześciu innych?” Jeśli chodzi o umowy dzierżawy koni, Anna Stojanowska uważa, że były one korzystne dla spółek.

 

Ogromne ożywienie w mediach społecznościowych zaowocowało nie tylko wysypem listów i petycji, ale także „polowaniem na czarownice”. Oskarżenia padają nie tylko pod adresem urzędników państwowych, którzy podjęli decyzję o odwołaniu szefów stadnin, ale i pod adresem osób prywatnych, które miałyby się jakoby przyczynić do podjęcia tych decyzji. „Jeśli chodzi o Monikę Szpurę, to myślę, że przystępując do konkursu ogłoszonego przez agencję, starała się o pracę i tyle" – mówi nam Anna Stojanowska. Oliwy do ognia dolewają mocno kontrowersyjne i dość niefrasobliwe publiczne wypowiedzi nowo mianowanego szefa SK Janów Podlaski Marka Skomorowskiego, który przyznaje, że z końmi nie miał do tej pory nic wspólnego (i zdążył już przez to trafić do prześmiewczego ASZ Dziennika). Nawet laicy zdają sobie sprawę z tego, że stadnina o 200-letniej tradycji nie jest zabawką i przejęcie nad nią pieczy to ogromna odpowiedzialność.

 

Jedyną zaletą tej sytuacji jest to, że nigdy jeszcze, nawet po rekordowych wynikach janowskiej aukcji, nie mieliśmy do czynienia z tak powszechnym zaistnieniem hodowli koni arabskich w świadomości Polaków. Nie ma dziś mediów, które nie zajmowałyby się tą sprawą. Oby to zainteresowanie i ta rozbudzona świeżo świadomość, że mamy w Polsce dobro narodowe, o które należy dbać, przetrwały także po tej burzy, jaka dziś przetacza się nad stadninami państwowymi.


kontakt PZHKA: administrator@pzhka.org.pl

Czytaj także: Trzęsienie ziemi we władzach polskiej hodowli państwowej

 
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach czy też w prasie drukowanej
wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.
 
 
   
  --