Wtorek . 18.12.2018 . 14:10
   
 
 
 
  Polskie Araby

Ludzie i konie

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
Pride of Poland - 49th Janów Podlaski Auction
Hanna Sztuka
Roman...
W rocznicę śmierci wspominamy Romana Pankiewicza, jeden z...
więcej
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
Reklama:
nasz cennik
--
--
--
--
--
--
--
 
 
Armand Hammer, nabywca ogiera El Paso, w dokumentach bezpieki
 
Autor: Monika Luft | 2018-03-22 | Drukuj
 

Milion dolarów – to do dziś niepobity rekord ceny za polskiego ogiera czystej krwi. Taką sumę za EL PASO zaoferował w 1981 roku Armand Hammer (1898–1990), pochodzący z żydowskiej rodziny z Odessy amerykański potentat naftowy. Mimo że był nazywany „przyjacielem Lenina”, to gdy przylatywał do Moskwy, nie odstępowało go KGB, gdy do Libii – służby Kadafiego. Gdy zawitał do Polski, zastępy smutnych panów w polonezach i dużych fiatach śledziły każdy jego krok.

 

 

Janów ‘81 i koń, którego nie można kupić

 

Aukcja w Janowie, opatrzona porządkową liczbą XII, odbyła się 20 września 1981. O wynikach licytacji pisała na pierwszej stronie nawet bulwarówka „Express Wieczorny” – zaraz pod informacją o oświadczeniu Biura Politycznego KC PZPR – co pokazuje, jak wielką przywiązywano do nich wagę. „Przyjazd Armanda Hammera w 1981 roku spowodował pewien nacisk polityczny na nas, bo on miał nie tylko wielki majątek, ale i przyjaźnie w Związku Radzieckim – wspominał w wywiadzie udzielonym portalowi polskiearaby.com Marek Grzybowski, który z ramienia Animexu organizował aukcje w Janowie Podlaskim (w tamtym czasie odbywały się pod szyldem Polish Prestige). – Zamierzał kupić ogiera El Paso i liczył na łatwość tego zakupu. Ogier był już bardzo znany. Zdobył wcześniej tytuł Czempiona USA i przydomek „The horse that money couldn’t buy” („Koń, którego nie można kupić”), gdyż hodowcy wielokrotnie odmawiali jego sprzedaży, szeroko wykorzystując tego ogiera w polskiej hodowli. Gdy Hammer pojawił się w Polsce, koń był już przeznaczony do sprzedaży – zostawił w kraju wystarczającą liczbę córek”.

 

Rzeczywiście, w bazie rodowodowej znajdujemy czterdzieści urodzonych w latach 1973–1982 polskich córek El Paso (Czort – Ellora/Witraż). Ogier reprezentujący ród Kuhailana Haifi or.ar. oraz linię żeńską Wołoszki 1810, urodził się w Janowie w 1967 roku. Wnuk Witraża i Wielkiego Szlema, miał dwukrotnie w rodowodzie legendarnego Ofira, który przepadł w Rosji po rabunku Janowa przez armię sowiecką w 1939 roku. Na szczęście ocaleli dwaj słynni dziadkowie El Paso, uratowani przez Jana Ziniewicza spod bomb spadających na Drezno. W efekcie, po 23 latach od tamtych tragicznych wojennych wydarzeń, pojawił się na świecie El Paso, którego znaczenie wykraczało poza rekord cenowy ustanowiony w 1981. W latach 1972–1975 używany był w Michałowie, następnie w Janowie. Dzierżawiony przez stadninę Lasma Arabians (1976–1978), był z sukcesem pokazywany w Stanach Zjednoczonych, m.in. w Scottsdale i podczas Narodowego Pokazu USA. W 1995 roku ogier odszedł w wieku 28 lat. Jego ostatnie potomstwo urodziło się w USA w 1994. W Polsce pozostawił takich synów jak Etogram (od Etrurii po Palas) i Europejczyk (od Europa po Bandos). Do jego najsłynniejszych córek należą urodzone w Michałowie cztery pełne siostry, od klaczy Warmia (Comet – Wadera po Doktryner): Wizja, Narodowa Czempionka USA ‘77 i matka Wiaźmy; Wilejka, Narodowa Czempionka Polski ‘82 i Czempionka Pucharu Narodów w Aachen, matka m.in. og. Wojsław i klaczy Worskla; Wistula, sprzedana na słynnej aukcji Polish Ovation w Scottsdale w lutym 1985 oraz Wersja, wyeksportowana do USA, podobnie jak jej ojciec, w 1981.

 

Sprzedaż El Paso była wielkim wydarzeniem nie tylko ze względu na rekordową cenę, ale i na postać kupca. Tak o tym opowiadał Marek Grzybowski: „Przy wielkim stole zasiedli hodowcy i przedstawiciele Zjednoczenia Obrotu Zwierzętami, ale niemal nikt nie mówił po angielsku. Na szczęście, bo dzięki temu mogłem w spokoju prowadzić negocjacje. Trwały dość długo, bo nie chcieliśmy tak od razu ulec. W pewnym momencie Hammer powiedział: daję pół miliona dolarów za konia! Wszystkim oczy się zaokrągliły i już chcieli potaknąć, ale powiedziałem: chwileczkę, pół miliona to nie przyjmiemy, ale za milion jesteśmy gotowi się zastanowić. Hammer uderzył dłonią w stół i wykrzyknął: sprzedany! A ja pomyślałem: kurczę, chyba za nisko zalicytowałem. I mówię: wie pan, ale pod jednym warunkiem. Jutro jest aukcja i musi pan jeszcze dokupić przynajmniej pięć klaczy do El Paso. Zapłacił za te klacze ok. 380 tysięcy dolarów, ale nadal miałem wrażenie, że gdybym powiedział „półtora miliona”, to też by klepnął”.

 

Podczas aukcji ‘81 na sprzedaż przeznaczono 34 klacze i jednego ogiera, a licytacja odbywała się w namiocie cyrkowym. Armand Hammer siedział obok innych prominentnych kupców, Eugene’a LaCroix i Davida H. Mardocka. „Po powitaniu przybyłych na aukcję przez dyrektora A. Krzyształowicza, a przed rozpoczęciem licytacji został wyprowadzony na ring ogier El Paso, a M. Grzybowski zakomunikował obecnym wręcz sensacyjną informację – pisał Antoni Święcki, ówczesny redaktor naczelny „Konia Polskiego” w swej relacji z Janowa (nr 4/1981). – W dniu dzisiejszym pan dr Armand Hammer, przemysłowiec z USA, zakupił 14-letniego championa USA i Kanady – ogiera El Paso za sumę jednego miliona dolarów. Wiadomość ta wywołała burzę oklasków”. Hammer, zgodnie z umową, nabył również sześć klaczy; janowskie: Harszę (Ego – Harfa/Omar II) za 76 tys. USD, derbistkę z roku 1972 Sasankę (Almifar – Santa/Czort) za 80 tys., Gonitwę (Palas – Gonagra/Negatiw) również za 80 tys., Kampanię (Bandos – Kama/Eleuzis) za 31 tys. i Francję (Palas – Farsa/Bandos) za 45 tys., oraz michałowską córkę El Paso Wilczycę (od Wadera/Doktryner) za 61 tys. Wydał dokładnie 373 tys. USD. Nawiasem mówiąc, podczas tamtej aukcji klacz z nr 1, michałowska Milada (Burkan – Mila/Gwarny), została uznana za sprzedaną, po czym nie odnaleziono kupca. (Pamiętamy doskonale histerię rozpętaną po aukcji w 2016, kiedy to pierwsza licytacja klaczy Sefora zakończyła się ogłoszeniem, że oferenta nie udało się zidentyfikować.)

 

„Niespodziewana” wizyta, a nawet dwie

 

Wkrótce po aukcji ‘81, „Express Wieczorny” (22 września) relacjonował spotkanie Hammera z dziennikarzami, które odbyło się dzień wcześniej. Armand Hammer oświadczył, iż przybył do Polski „niespodziewanie” – co jednak nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Skoro dwa dni wcześniej dokonał zakupów w Janowie, to raczej się go tam spodziewano; o politycznych naciskach wspominał zresztą Marek Grzybowski. Tego, że była to zdecydowanie spodziewana wizyta, dowodzi cały jej przebieg, od rozmów z najwyższymi władzami państwowymi po konferencję prasową. „Prezes Rady Ministrów Wojciech Jaruzelski przyjął w dn. 19 bm znanego przemysłowca amerykańskiego, prezesa firmy Occidental Petroleum Corporation, dra Armanda Hammera” – pisała Trybuna Ludu, organ prasowy PZPR, w swym poniedziałkowym wydaniu (21.09.1981). Z gen. Wojciechem Jaruzelskim, ówczesnym premierem i ministrem obrony narodowej, Hammer prowadził jakoby rozmowy o udziale jego firmy „we wspólnych inwestycjach”: „Strona amerykańska ma zamiar udzielić Polsce kredytu w wysokości 100 mln dolarów na budowę nowej kopalni siarki w rejonie Tarnobrzega oraz 40 mln dolarów na budowę wytwórni mas plastycznych we Włocławku” – donosił „Express Wieczorny”. O czym naprawdę rozmawiano, prawdopodobnie już się nie dowiemy, musiała to być jednak kontynuacja prowadzonych wcześniej negocjacji, bo, o czym niewiele osób dziś wie, milioner odwiedził Polskę kilka miesięcy przed aukcją, w połowie grudnia 1980.

 

To, że dziewięć miesięcy później El Paso został sprzedany przy stoliku, a nie podczas aukcji, mogło być ukłonem władz w stosunku do milionera, sposobem na jego „zmiękczenie”, albo formą odwdzięczenia się za jakieś obietnice. „Chcę traktować to jako zalążek wielkich spraw, a po powrocie do USA przekażę moje wrażenia i sugestie prezydentowi-elektowi Stanów Zjednoczonych, którego znam osobiście, dlaczego warto okazać Polsce pomoc w dziedzinie rolnictwa” – zapowiadał Hammer podczas konferencji prasowej kończącej tamtą pierwszą wizytę („Życie Warszawy”, 17.12.1980). Jak wiemy, prezydentem-elektem został w listopadzie 1980 antysowiecko nastawiony republikanin Ronald Reagan. Ponoć w latach 80. Michaił Gorbaczow wciągnął Hammera na listę uczestników negocjacji z Reaganem (którego kampanię milioner wspierał finansowo), a Hammer jako obserwator był jedyną osobą prywatną, która wzięła udział w rozmowach. Pisał o tym Mariusz Janik w biograficznym artykule na witrynie Forsal.pl: „Gdy w jednym z wywiadów spytano go, czy ma więcej władzy niż gospodarz Białego Domu, uśmiechnął się wyrozumiale i skinął głową”. Jednak, jak można przypuszczać w świetle dalszych losów Hammera, uzgodnione kwoty do Polski nie trafiły, poza oczywiście zapłatą za konie. Zresztą, zaledwie trzy miesiące później, 13 grudnia 1981, Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny, a w nowej, zaostrzonej sytuacji politycznej negocjacje prowadzone z Amerykaninem musiały mocno stracić na aktualności.

 

Czy znamy rzeczywistą odpowiedź na pytanie, dlaczego Hammer, mający na głowie rozmowy z najwyższymi władzami PRL, fatygował się do Janowa? Choć na pewno lubił konie, mogło chodzić po prostu o podatki (być może zresztą powodów było więcej). Antoni Święcki w tym samym numerze „Konia Polskiego”, w którym opisał aukcję i czempionat narodowy ‘81, zamieścił rozmowę z Andrzejem Żółtowskim, współpracownikiem Mc Neill Group Inc. z Florydy. „W dzisiejszej dobie udział potentatów finansowych w hodowli koni arabskich jest uwarunkowany względami finansowo-podatkowymi – tłumaczył rozmówca Święckiego. – Pomoc państwa wyraża się w zwalnianiu od podatków przez 5 lat sum wydatkowanych na założenie farmy, zakup koni i wszystkie koszty z tym związane. Są tam specjaliści – prawnicy, którzy opracowują system inwestowania w konia arabskiego dla ochrony i zwolnienia od podatku”.

 

Agent, milioner, bankrut

 

O Hammerze, który, jak i inni amerykańscy przedsiębiorcy, uciekał od podatków, inwestując w konie, krążyły legendy i niekoniecznie tylko te pozytywne (o te akurat dbał osobiście). „Armand Hammer przez całe życie marzył o sławie i szacunku – czytamy w cytowanym wcześniej artykule opublikowanym przez Forsal.pl. – Przez pół wieku powojennej historii Ameryki uchodził za jeden z symboli jej biznesowej potęgi: w swoim czasie nie ustępował Rockefellerom czy Carnegiem”. W wieku 23 lat został pierwszym zagranicznym biznesmenem z koncesją na działanie na terenie Rosji Radzieckiej. Był wielkim admiratorem Włodzimierza Iljicza. „Gdyby Lenin kazał mi wyskoczyć przez okno, pewnie bym wyskoczył” – deklarował. Dla Moskwy zdobywał miliony dolarów, za pomocą sieci firm i banków, handlował skonfiskowanymi przez bolszewików dziełami sztuki, nie wyłączając jajek Fabergé, ikon z carskich monastyrów oraz obrazów ze zbiorów Ermitażu, przy czym nieraz wciskał klientom falsyfikaty. Fałszywe były też zeznania, jakie składał przed agentami FBI – mimo to zdołał uniknąć więzienia. Największe pieniądze zbił na libijskiej ropie. Na swoją ostatnią hagiografię wydał, jak informował Janik, 200 tys. dolarów! Jednak mit runął wkrótce po jego śmierci w 1990: „Z tysięcy odtajnionych notatek z archiwów KGB i FBI oraz setek godzin nagrań rozmów prowadzonych w gabinecie Hammera wyłonił się zupełnie inny obraz legendarnego milionera”. Po pierwsze, wyszło na jaw, że gigantyczna fortuna, szacowana w 1986 przez „Forbesa” na 200 mln USD, to wydmuszka, bo długi milionera były wyższe niż jej wartość. Nieudane przedsięwzięcia kosztowały firmę Hammera, Occidental Petroleum, przeszło 2,5 mld USD, a obietnice darowizn na rzecz instytucji charytatywnych i kulturalnych okazały się pustymi słowami. „Pod nóż poszły więc zarówno inwestycje w ZSRR i Chinach, jak i firmowe studio filmowe oraz pomniki szefa” – konkludował Janik.

 

Figurant i „nośnik informacji wywiadowczych”

 

W Polsce Hammer witany był jak gwiazda. Dziewięć miesięcy przed aukcją, 15 grudnia 1980 roku, na lotnisku Okęcie czekała na niego dziesiątka ekip telewizyjnych. Dzięki dokumentom sporządzonym przez bezpiekę wiemy, że każdy krok milionera był monitorowany. Hammerowi założono teczkę, z której dziś możemy poznać nawet szczegóły jego ubioru. Zapiski te rzucają nowe światło nie tyle na historię sprzedaży El Paso, co na towarzyszące temu okoliczności historyczne. Hammer był śledzony jako „nośnik informacji wywiadowczych”. Zadaniem bezpieki było m.in. „zabezpieczenie tajnego przeszukania”. „Figurant” został objęty obserwacją zaraz po swoim przylocie prywatnym samolotem (rejs specjalny z Budapesztu). Od tego momentu „prowadzono figuranta”. Materiały z obserwacji odbierał ppor. P. Kamecki. Hammerowi towarzyszyli: żona, pracownicy Occidental Petroleum Corp. – Donald Baeder, Donald Cooper i Bohdan Broniewski opisany jako „znany prac. Wydz. I Biura „B” MSW”. Przybyłych powitał minister Gorzelak. Na parkingu oczekiwały na gości samochody Peugeot i Mercedes, które zawiozły ich do hotelu Victoria, skąd później cała grupa udała się do Sejmu. Z teczki dowiadujemy się również, że Hammer miał ok. 175 cm wzrostu, był „tuszy otyłej”, miał „twarz owalną”, nosił okulary w jasnej oprawie, miał włosy siwe, z „łysiną czołową” i siwe, małe wąsy. Ubrany był w szary płaszcz, granatowy garnitur, białą koszulę i krawat. W ręku miał „brązową torbę typu neseser”. Jego żona była wzrostu średniego, a charakteryzowała ją „cera blada, włosy siwe, twarz owalna”; miała na sobie biały kożuszek z białym kołnierzem, a na głowie jasny kapelusz. W sumie obserwację prowadziło na zmianę kilkunastu funkcjonariuszy w co najmniej siedmiu samochodach. „Z szatni operacyjnej nie korzystano”.

 

Jak pisała następnego dnia po jego przylocie „Trybuna Ludu”, „15 bm I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania przyjął prezesa Rady Occidental Petroleum Corporation, dra Armanda Hammera, przebywającego w Polsce na zaproszenie przewodniczącego Komisji Planowania przy Radzie Ministrów wicepremiera Henryka Kisiela, który uczestniczył w rozmowie”. Jak widać, mimo że Armand Hammer zaliczany był przez władze do „swoich” („Dr Hammer znany jest jako inicjator korzystnej od dziesięcioleci współpracy ze Związkiem Radzieckim i innymi państwami socjalistycznymi” – czytamy w „Życiu Warszawy” z 17.12.1980), to działano wedle zasady Feliksa Dzierżyńskiego: „ufaj, ale sprawdzaj”. Na wystawie „Tajne techniki operacyjne PRL-owskiej bezpieki”, w byłym areszcie przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, można obejrzeć oryginalną aparaturę podsłuchową z jednego z warszawskich hoteli. Kable poprowadzone z pokojów spotykały się w jednej szafie, w której na każdej półce umieszczony był magnetofon kasetowy. W pokoju obok stał stół montażowo-odsłuchowy, przy którym pracowała osoba odpowiedzialna za sporządzanie stenogramów z podsłuchów. Można z ogromną dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że także Hammer był nagrywany.

 

Prawda jest ciekawsza

 

Czy inwigilacja klientów janowskiej aukcji była normą czy wyjątkiem? Czy tylko Hammer budził zainteresowanie bezpieki? „Skala inwigilacji, której byliśmy poddani, jest niesłychana” – mówił tygodnikowi „Sieci” Jacek Pawłowicz, dyrektor wspomnianego wyżej muzeum (nr 2/2018, 8-14 stycznia). Tymczasem jednak niektórzy do dziś sądzą, że stadniny koni arabskich funkcjonowały niejako „poza systemem”, poza toczącą się obok historią. Niestety, nic bardziej mylnego. Choć nie wszystkie dokumenty są na razie dostępne, to opisany tu „przyczynek do biografii” Armanda Hammera wyraźnie wskazuje, w jakich czasach miała miejsce sprzedaż El Paso. Bezpieka była potężną siłą i nie pozostawiała spraw ich własnemu biegowi, a już na pewno nie tam, gdzie w grę wchodziły dewizy. Głoszenie, że stadniny arabskie były wyspami wolności w morzu komunizmu, to naiwność lub hipokryzja. Prawda była inna i na pewno warto ją poznawać, choćby dlatego że zawsze jest ciekawsza od najbardziej nawet polukrowanej legendy.

 

--------------------------------------------------------------------------
Kalendarium wizyt Armanda Hammera w Polsce w latach 1980/81

15.12.1980 – Armand Hammer przybywa do Polski, prywatnym samolotem z Budapesztu, na zaproszenie I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani.
16.12.1980 – Konferencja prasowa milionera.
19.09.1981 – Armanda Hammera przyjmuje premier PRL gen. Wojciech Jaruzelski.
20.09.1981 – Hammer w Janowie Podlaskim, rankiem przed aukcją, kupuje ogiera El Paso, a podczas aukcji dodatkowo sześć klaczy.
21.09.1981 – Konferencja prasowa milionera i jego odlot przez Londyn do Los Angeles.

 
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach czy też w prasie drukowanej
wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.
 
 
   
  --