Piątek . 23.08.2019 . 00:45
   
 
 
 
  Polskie Araby

Hodowla

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
LOT 5 - GALERIDA
Hanna Sztuka
Historia magistra...
Temat wojennych losów polskich koni arabskich pojawił się na moim "biurku"...
więcej
--
--
Kontakt
Wydawca:
Monika Luft
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
Reklama:
nasz cennik
--
--
--
--
--
--
--
 
 
Klacze babolniańskie i ich wpływ na współczesną polską hodowlę
 
Autor: Roman Pankiewicz, współpraca (collaboration) Monika Luft | 2012-11-26 | Drukuj
 
Jestem prawdopodobnie ostatnią osobą w Polsce, która widziała cztery klacze babolniańskie na własne oczy – córki Kuhailana Zaida or.ar. Było to w Albigowej w 1951 roku. Siwe, pokryte gęstą hreczką, wyróżniały się wśród polskich klaczy. Pierwszą cechą rzucającą się w oczy były uszy, które bardziej rozkładały się na boki. Klacze te odznaczały się także nieco mniejszą szlachetnością od naszych najlepszych matek. Niemniej jednak, jeśli tylko dobrano im pasującego do nich ogiera, dawały doskonałe potomstwo.

Czternaście babolniańskich klaczy czystej krwi* pojawiło się w Polsce wkrótce po wojnie. Wywiezione z Węgier, podobnie jak i polskie konie, do Niemiec, przez wycofujące się wojska hitlerowskie, trafiły do bawarskiego Bergstetten. Podczas gdy polskim koniom od początku do końca w ich wojennej tułaczce towarzyszyła polska załoga, opiekunowie klaczy babolniańskich najprawdopodobniej je porzucili. Amerykańskie władze okupacyjne skierowały klacze do Zakładów Behringa w Marburgu, gdzie miały być wykorzystane w produkcji szczepionek. Zarząd Polskich Stadnin Państwowych otrzymał na początku 1946 roku propozycję wymiany koni zimnokrwistych, jakimi dysponowały wówczas stadniny, na stawkę koni szlachetnych i postanowił z niej skorzystać. Gdy mimo dopełnienia wszystkich warunków, transakcja po jakimś czasie wywołała spór, komendant Stadnin Polskich w Niemczech ppłk. Stefan Zamoyski zdecydował się na własną rękę sukcesywnie dołączać klacze babolniańskie do transportów koni polskich, wysyłanych do kraju drogą morską*.

W roku 1947 klacze babolniańskie, którym nadano nowe imiona – na literę B, znajdowały się już w Posadowie. Dr Edward Skorkowski rozdzielił je do poszczególnych stadnin – i tak cztery gniade córki Kuhailana Zaida or.ar. pojechały do Nowego Dworu, a cztery siwe do Albigowej. Pięć siwych klaczy i jedną kasztanowatą – każda z nich była córką innego ogiera – otrzymał Klemensów. Polacy zwrócili się do Babolny z prośbą o dokumenty pochodzenia klaczy, podając ich palenia. Węgrzy owszem, prośbę spełnili, dzięki czemu w 1950 klacze zostały wpisane do PASB, ale niedługo potem upomnieli się o swoją własność. Wystąpili przy tym do Polaków o sprzedaż pasującego do tychże klaczy ogiera. W ten sposób do Babolny udał się albigowskiej hodowli Ben Haifi 1948 (El Haifi – Mira/Wielki Szlem). Jak się jednak okazało, nie przyniósł nam chwały, bo nie został użyty w hodowli. Także ogiery kryjące wówczas w Klemensowie nie były najwyraźniej właściwie dobrane, bo większość klaczy babolniańskich nie pozostawiła w Polsce hodowlanego potomstwa.

Wszystkie owe klacze wywodziły się z pięciu opisanych poniżej rodzin. Choć dość szybko odeszły do Babolny, starałem się jedną córkę od każdej z nich wcielić do hodowli, co w zasadzie się udało. Niestety część z nich potem wyeliminowano.

Rodzina nr 33: ADJUZE or.ar., siwa 1876 (Koheilan Adjuze – Schecha), importowana do Babolny w 1885 r.

Siwa BLAGA** 1937 (Kuhailan Zaid or.ar. – 11 Siglavi Bagdady II po Siglavi Bagdady II) zapisała się w historii głównie jako matka og. DOKTRYNER (po Miecznik), który urodził się w Klemensowie w 1950 r. Reproduktor ten, użyty w Michałowie (1954–1956) oraz w Janowie Podlaskim (1965–1967) miał bardzo ciekawe życie. Sprzedany do Szwajcarii w 1957, po latach został odkupiony. Jego syn Arbor 1967, o wielkiej urodzie, pochodzący od cennej klaczy Arba/Comet, został sprzedany do Monako (1971) i doczekał się udanej kariery pokazowej – w 1976 zdobył tytuł Czempiona Francji, a w 1978 Czempiona Europy. Kolejni synowie Doktrynera to Ferrum 1957 (użyty na niewielką skalę w Janowie Podlaskim w latach 1962 i 1964) oraz sprzedany w 1959 roku do Anglii, do p. Patricii Lindsay, Gerwazy 1955, który działał u swojej nowej właścicielki przez szereg lat. Córki Doktrynera Wadera 1957 i Wieża 1966 dały ogiery użyte w hodowli w niewielkim stopniu.

BRYŁA 1939 (Kuhailan Zaid or.ar. – 24 Koheilan IV po Koheilan IV), siwa, prawidłowej budowy, najwyższa z klaczy babolniańskich znajdujących się w Albigowej, mogła poszczycić się założeniem własnej rodziny, czynnej do dziś. W Posadowie dała gniadą klacz Glazurę 1946 po Mersuch III, w Albigowej zaś dwie córki i dwóch synów. Siwe Braila (po Amurath Sahib) i BRYSSAGA (po Gabor) urodziły się w latach 1948 i 1950. Ta ostatnia zinbredowana była na ogiera Kuhailan Zaid or.ar. – Gabor był bowiem jednym z dwóch użytych w Polsce synów Kuhailana Abu Urkub po Kuhailan Zaid or.ar. Zanim została wybrakowana, pozostawiła w hodowli następczynię, gniadą Brawurę 1957 (po Wielki Szlem), sprzedaną do USA w 1968. Dziś w hodowli państwowej znajdujemy urodzoną w Kurozwękach jej prawnuczkę Brandy 1996 po Penthagonn, która w Janowie pozostawiła cztery córki. Obecnie przebywa w Michałowie. Najmłodsza z prawnuczek Brawury, urodzona w prywatnych rękach (Agricola Farm) Bagatela 2001 po Pesal, to matka Bajaderki 2007 (Złocień – Bagatela/Pesal), która po udanej karierze pokazowej w kraju i za granicą, sprawdza się obecnie jako klacz hodowlana – w 2012 dała obiecującą klaczkę po Kabsztad, siwą Baklavę.

Synowie Bryły to Cement 1949 (po Witraż), który trafił do PSO Drogomyśl, oraz Brytan 1951 (po El Haifi), wyeksportowany do Rumunii w 1955.

BRUZDA 1934 (Ajeeb – 5 Koheilan IV po Koheilan IV), sama siwa, dawała też siwe potomstwo: w Posadowie og. Gruz 1946 (po Kuhailan Zaid or.ar.), w Klemensowie zaś og. Brus 1948 (po Wielki Szlem), og. Czarnolas 1949 (po Miecznik) i klacz Bruntę 1951 (po Miecznik). Żaden z jej potomków nie został użyty w hodowli.

Podobna sytuacja wystąpiła w przypadku gniadej klaczy BAŚŃ 1937 (Kuhailan Zaid or.ar. – 28 Mersuch I po Mersuch I), która w Posadowie urodziła gn. Gracę 1946 (po Kemir I), a w Nowym Dworze zaś Bajdę 1948 (po Witraż). Pozostałe jej potomstwo padło.

Kolejna klacz, której potomstwo nie trafiło do hodowli, to najstarsza z tej rodziny BRANKA 1932 (Lartur – 14 Koheilan IV po Koheilan IV). W Klemensowie zostawiła córkę Bogdankę 1948 (po Amurath Sahib) oraz syna Denara 1950 (po Miecznik).

Z rodziny Adjuze wywodzi się klacz Kohejlanka 1928 (Mersuch I-3 – 24 Koheilan IV po Koheilan IV), zakupiona do Gumnisk w 1929 roku, która dała ogiery Tajar 1934 (po Kuhailan Haifi or.ar.) oraz Wezyr 1936 (po Kuhailan Ajouz or.ar.), oba sprzedane do Babolny w roku 1938, a także wspomnianego wyżej og. Gabor 1944, użytego w Polsce. Jego syn i cztery córki zostały wcielone do hodowli.

Rodzina nr 34: SEMRIE or.ar., siwa 1896 (po Koheilan-Em-Argub), importowana do Babolny w 1902

Gniada BAZA 1934 (Kuhailan Zaid or.ar. – 22 Kemir po Kemir), siostra doskonałego og. Kuhailan Abu Urkub 1935, importowanego do Gumnisk w 1939 roku, i jedna z najbardziej zasłużonych dla polskiej hodowli klaczy babolniańskich, miała szereg gniadych potomków. W Posadowie dała Gazę 1946 (po Koheilan I), w Nowym Dworze zaś ogiery po Wielki Szlem Bazalt 1948 i CZARDASZ 1949. Jej córka po Wielki Szlem DREZYNA 1950 nie dała potomstwa wcielonego do hodowli. Natomiast kolejna córka Bazy, BAJDARA 1951 po Gabor, dała ogiery Branibor 1958 (po Arcus), Bajdak 1962 (po Comet) i Baj 1965 (po Negatiw). Pierwszy z nich, użyty w Michałowie (1963–1965), pozostawił trzy ogiery i dziesięć klaczy, z których szereg sprzedano na eksport. Drugi dał w Michałowie (1967–1970) sześć klaczy (część wyeksportowano). Trzeciego sprzedano w 1971 r. do Francji, do hodowli państwowej. Także niektóre z pięciu córek Bajdary, po użyciu w kraju, wyjechały za granicę.

Czardasza użyto w Michałowie (1964–1966). Pozostawił tam sześć ogierów, z których pięć wyeksportowano. Jeden z nich, Doman 1965 (od Darda/Amurath Sahib), zasłużył się w hodowli w Szwecji, dokąd trafił w 1971 roku. Gazon 1966 (od Gazella/Witraż) został użyty na niewielką skalę w hodowli prywatnej. Spośród dziesięciu klaczy po Czardaszu, siedem sprzedano za granicę.

Siwa córka Bazy BAJADERA II 1940 (po Koheilan I) działała w Klemensowie. W 1948 urodziła gniadą klacz Biskra (po Amurath Sahib), a w 1949 siwego og. Calvados (po Miecznik), który trafił do PSO Klikowa, gdzie użyto go w hodowli.

Kasztanowata BRDA 1934 (Mersuch II – 21 Siglavi Bagdady III po Siglavi Bagdady III), jedna z najcenniejszych klaczy babolniańskich, w Posadowie wydała na świat córkę ANGARĘ 1947 (po Wielki Szlem). Gniada Angara dała og. Arax 1952 (po Amurath Sahib), który został użyty w Albigowej w 1957 roku. Spośród czterech jego córek, dwie użyto w kraju, a dwie sprzedano za granicę. Złota Iwa 1958 (od Cesima/Witraż) zasłużyła się ogromnie w hodowli krajowej, zakładając wspaniałą rodzinę, z której wywodzi się m.in. Zagrobla/Monogramm i jej utytułowana córka Zigi-Zana 2009 (po QR Marc), a także sprzedana za 85 tys. euro w 2007 roku do Belgii córka Zatoki Złota Wieża 2002 po Ganges. Córka Araxa Boltonka 1958 (od Bulgotka/Witraż) została w 1964 Wiceczempionką Klaczy w USA. Araxa sprzedano w 1958 r. do Tierska, gdzie bardzo zasłużył się w hodowli. Natomiast nie użyto w kraju syna Araxa i pięknej córki Witraża Celiny, og. Arcelin 1958.

Brda działała potem w Klemensowie, gdzie urodziła m.in. gn. Bzurę 1948 (po Witraż) i siwą DARDĘ 1950 (po Amurath Sahib). Darda, która przeżyła lat 17, dała cenne córki oraz og. Dardir 1965 (po Nabor). Ten, po użyciu w Michałowie (1965), został sprzedany do Szwecji, gdzie zdobył tytuł Narodowego Czempiona (1968), a następnie Czempiona Europy.

Wnuczka Brdy Dornaba 1960 (Nabor – Darda/Amurath Sahib) została w 1966 Czempionką USA i Kanady. W 2002 roku znajdowały się w Polsce 22 klacze wywodzące się od Brdy, w tym sześć w hodowli państwowej***.

BOJAŹŃ, gn. 1934 (Kuhailan Zaid or.ar. – 6 Koheilan IV po Koheilan IV) w Posadowie jałowiła, a w Nowym Dworze została matką dwóch ogierów po Wielki Szlem, Czuj Duch 1949 i DUCH 1950. Tenże krył klacze w Michałowie w 1955 roku. Jedna z dwóch jego córek wyjechała z kraju. Córka Bojaźni BOJKENA 1951 (po Gabor) dała sprzedanego do Niemiec Borysa 1956 (po Wielki Szlem) oraz Bibarsa 1957 (po Witraż), który trafił do USA, zahaczając o Niemcy i Brazylię. Niestety, Bojkena padła już w 1959 r.

Z tej samej rodziny wywodzą się: wspomniany już Kuhailan Abu Urkub 1935 oraz Kuhailan Said 1934, sprowadzony w 1937 do Janowa Podlaskiego, a wywieziony do Tierska w 1939.

Rodzina nr 35: BENT-EL-ARAB or.ar., siwa 1880, importowana do Babolny w 1885

BONA, siwa 1937 (Kuhailan Zaid or.ar. – 23 Mersuch I po Mersuch I), najmniejsza i najdrobniejsza z klaczy babolniańskich, pozostawiła w Albigowej kilkoro sztuk potomstwa – również drobnej budowy. W tamtych czasach preferowano konie większe i bardziej kalibrowe, co być może stało się przyczyną nieznacznego tylko wykorzystania potomków Bony w hodowli. W 1948 urodziła siwego Bohomaza po Amurath Sahib. Pozostałe jej źrebięta były po Witraż. Pierwsze z nich to bardzo urodziwy kary ogier COMO 1949, który został użyty na niewielką skalę w Michałowie (1953–1954). Dał tu zasłużoną potem w hodowli Forsycję 1954 oraz synów – Eleara 1954 (także użytego w Michałowie) oraz og. Fortel 1955 (od Forta), sprzedanego w 1971 do USA, gdzie zasłynął jako ojciec „arystokratki” TW Forteyna, niepobitej w Stanach Zjednoczonych do dziś pod względem liczby potomstwa sięgającego po czempionatowe tytuły. Drugie źrebię Bony, gniada klaczka BONITA 1950, trafiła do Rymanowa (1958), ale w hodowli używana była krótko. Jej siostra Bona Bella 1951 w ogóle nie została użyta.

BALIA, siwa 1936 (Kuhailan Zaid or.ar. – 25 Kemir po Kemir) była z kolei klaczą kalibrową, lecz w ciągu tych czterech lat, jakie spędziła w Albigowej, dała tylko dwa źrebaki, oba po Witraż. Ogiera Baligroda 1950 widziałem jedynie na zdjęciu i muszę powiedzieć, że mi się podobał. Po powrocie z wyścigów został sprzedany do Rumunii (1955). Urodzona rok wcześniej siwa klaczka CELIA była, wg dyr. Andrzeja Krzyształowicza, bardzo podobna do Bandoli, swego czasu najpiękniejszej klaczy w Polsce. Celia miała cztery córki, z których trzy wyeksportowano (dwie po wykorzystaniu w hodowli). Jej syna sprzedano do USA, a sama Celia wyjechała w 1968 roku do Francji.

Rodzina nr 36: SCHERIFA or.ar. (Siglavi – Gehelt-El-Scharif), importowana w 1902 do Babolny

BULWA, siwa 1937 (Kuhailan Zaid or.ar. – 12 Siglavi Bagdady po Siglavi Bagdady or.ar.), była nieduża, drobna i niepozorna, a tyle cennych koni dziś się od niej wywodzi! Pasowali do niej świetnie synowie Ofira. Potomstwo jej miało określony typ – były to gniade kuhailany, o średnim kalibrze i swoistej urodzie. W Posadowie dała córkę ALGĘ 1947 (po Witraż), w Albigowej zaś, nadal kryta Witrażem, pozostawiła og. Chmiel 1949 oraz klacz BULGOTKĘ 1951. Obie jej córki zasłużyły się w hodowli. Od Algi, jednej z najcenniejszych polskich klaczy, wywodzą się ogiery: najbardziej ceniony syn Celebesa Aloes 1973 (czempion Polski 1982), Algierczyk 1977, Alkazar 1980, Aleppo 1983, Algomej 1979 (wiceczempion Polski 1985), a także szereg doskonałych klaczy, z piękną Algonkiną 1961 po Pietuszok na czele, której ojciec nie wyróżniał się (jak dla mnie) urodą. Inne jej potomkinie w dalszych pokoleniach to Algeria 1971 (czempionka Polski 1982), Alejka 1985 (czempionka Polski 1993), Albula 1984 (Best in Show w Polsce 1994), Amra 2000 (Best in Show w Polsce 2002). Bulgotka była mniej urodziwa niż jej siostra Alga, ale to od niej wywodzi się cenny prawnuk Probat 1975. A jej córki również zaznaczyły swą obecność – m.in. wspomniana już wcześniej wiceczempionka USA Boltonka po Arax. Wnuk Bulgotki Buszmen 1968, sprzedany do USA w 1971, zdobył tam tytuł czempiona Kanady i wiceczempiona USA (1974). W 2002 roku w polskiej hodowli znajdowały się 24 klacze wywodzące się od Algi i 11 od Bulgotki, czyli w sumie aż 35 wywodzących się od Bulwy, co stawia ją na czele wszystkich chyba babolniańskich klaczy w Polsce.

BRZYTWA, siwa 1932 (Mersuch I – 12 Siglavi Bagdady po Siglavi Bagdady or.ar.) w Klemensowie była kryta m.in. og. Amurath Sahib. Z tego skrzyżowania urodziła się w 1948 r. siwa klaczka BRUSSA, która dała pięć córek. Żadnej nie wcielono do hodowli, jedną wyeksportowano do Anglii.

Rodzina nr 37: DELALE or.ar. (Koheilan Shvem – Menagie), importowana do Babolny w 1902

W Posadowie gniada BOMBA 1935 (Kuhailan Zaid or.ar. – 19 Mersuch I po Mersuch I) urodziła og. ANARCHISTA 1947 po Wielki Szlem, który co prawda nie był zbyt urodziwy, ale krył klacze w Michałowie i pozostawił tam cenne córki: Czatanogę 1958 (od Cosmosa) i Fatmę 1961 (od Forta). Później, w Nowym Dworze, Bomba dała jeszcze ogiera Desant 1950 po Wielki Szlem.


Jakie było znaczenie klaczy babolniańskich dla polskiej hodowli koni czystej krwi? Po wojnie polskich klaczy nie było zbyt wiele – w 1950 r. jedynie 76 – dlatego liczyła się każda potencjalna matka. Klacze babolniańskie stanowiły wówczas 18% stanu. A przy tym były to klacze starsze, już wyselekcjonowane, podczas gdy wśród polskich klaczy było wiele takich, które szybko wyeliminowano z hodowli. Klacze arabskie z Babolny wprowadziły do polskiej hodowli obcą, bardzo potrzebną krew. Niestety, nie wszystkie dobrze łączyły się z ogierami, którymi wówczas dysponowaliśmy. Jednak kilka linii przetrwało do dzisiaj, dowodząc także współcześnie swego wielkiego potencjału.

------------------------------------------------------------------------

*Przyszło ich do Polski 16, ale z czasem okazało się, że dwie z nich nie były czystej krwi.

**Szczegółowo opisuje historię pozyskania klaczy babolniańskich p. Małgorzata Śliż w nr 5/2008 „Konia Polskiego”.

***Dla ułatwienia, wielkimi literami piszę imiona koni działających w polskiej hodowli czystej krwi. Podaję, co każda z babolniańskich klaczy pozostawiła w poszczególnych stadninach, a także co się stało z jej przychówkiem użytym w hodowli.

****W 2003 roku ukazał się ostatni dodatek do PASB, zawierający dane z 2002 roku. Stąd jest to ostatni rok, w którym można określić dokładną liczbę klaczy (wywodzących się od poszczególnych matek), znajdujących się wówczas w hodowli. Dziś ta liczba jest już na pewno inna i podobno można ją znaleźć w internecie – zainteresowani na pewno sobie poradzą.

Przeczytaj wywiad z Romanem Pankiewiczem: Nie ma przepisu na hodowlę

Artykuł w wersji angielskiej do pobrania jako PDF»

 
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach czy też w prasie drukowanej
wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.
 
 
   
  --