Wtorek . 29.09.2020 . 10:56
   
 
 
 
  Polskie Araby

Hodowla

 
 
facebook
polskiearaby.com
--
LOT 5 - GALERIDA
Hanna Sztuka
Duma Polski...
Siała Baba mak, nie wiedziała jak, a Dziad wiedział, nie powiedział, a to...
więcej
--
--
Kontakt
Wydawca:
Mateusz Jaworski
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych w portalu polskiearaby.com są osobistymi ocenami autorów.
Dział techniczny:
Reklama:
nasz cennik
--
--
--
--
--
--
--
 
 
Michałowskie taranty. Historia, współczesność i krzyżowanie z końmi czystej krwi
 
Autor: Hanna Sztuka | 2019-09-18 | Drukuj
 

„Moje zainteresowanie końmi tarantowatymi powstało po przybyciu do Michałowa w 1953 roku, gdzie pośród ciężko pracujących 6 fornalek na rędzinach gospodarstwa, zwróciłem uwagę na tarantowatą klacz z racji skąpego ogona nazywaną Pytką. Klacz ta w ciągu paru lat była zawsze w dobrej kondycji, wytrzymywała każdą robotę, a w porównaniu do pozostałych koni roboczych była znacznie twardsza. Ta żelazna klacz o nieprzeciętnej wytrzymałości była powodem mojego zainteresowania jej pochodzeniem i maścią” – tak przedstawiał początki michałowskiej hodowli tarantów Ignacy Jaworowski (KP 1/73/1984). Gdyby nie zainteresowanie Ignacego Jaworowskiego i jego pasja do utrzymania rodzimej odmiany koni maści tarantowatej, prawdopodobnie dziś oglądalibyśmy je wyłącznie na obrazach i starych fotografiach.

 

W dawnej Polsce konie tarantowate cieszyły się sporą popularnością, czego dowody mamy na licznych portretach znanych ludzi właśnie na tarantach. Do najbardziej spektakularnych obrazów przedstawiających staropolskie taranty należy obraz Canaletta ukazujący warszawski Plac Zamkowy z połowy XVIII  wieku. Pod kolumną Zygmunta zatrzymał się zaprzęg księżnej Izabelli Lubomirskiej. Sześć niezwykle starannie dobranych tarantów zaprzężonych do maleńkiej soliterki (typ jednoosobowego pojazdu) było znakiem firmowym księżnej w ówczesnej Warszawie. „Tarantowate konie cugowe i rosłe księżnej Marszałkowej Lubomirskiej, od których wielu u nas wywodzi pochodzenie tarantów, były z zagranicy dla niej sprowadzone, ale książę wojewoda Ruski miał odwieczne stado perskich oryginalnych tarantów, z którego pod wierzch lekkie brano koni” (W. Pol, Poezje T.II, Lwów 1875). Do pierwszej wojny światowej przetrwało kilka stad na dawnych ziemiach polskich, gdzie hodowano konie maści tarantowatej. W okresie międzywojennym konie tej maści znajdowały się już tylko w nielicznych stadninach i były coraz rzadsze.

 

Po kolejnej wojnie w Polsce ocalały jedynie dwa ogiery tej maści w PSO Bogusławice, z czego jeden – urodzony w 1943 roku Samuraj II – został wybrakowany i wykastrowany w 1954 roku, a drugi, Tarzan uszl.x, tarantowaty, ur. 1944, po Bars tar. (NU) od Łasica po Furioso VII-3 od Nieboga po Boruta xx od Niebogata po Assouan, hod. A. Danilczuka ze Skrzydlowa k. Radomska, został w 1959 roku zakupiony do Stadniny Michałów i jako pierwszy zajął boks ogiera czołowego w dziale koni maści tarantowatej.

 

Na szczególne wspomnienie zasługuje osoba hodowcy ogiera Tarzan, Aleksandra Danilczuka, który w okresie międzywojennym w swojej stadninie w Skrzydlowie używał ogierów tarantowatych do krycia maścistych klaczy. Konie maści tarantowatej były jego pasją i w poszukiwaniu korzeni naszych koni tarantowatych udał się w roku 1904 na Daleki Wschód, gdzie oglądał tarantowate stada koni księcia Asin Tymura, które Tymurydzi (książęta z rodu Tymurczyn-chana) od 300 lat tradycyjnie hodowali w czystości krwi, a wywodzili ich rodowód od turkmeńskiego tarantowatego ogiera. Swoje niezwykle ciekawe obserwacje o hodowli tarantów na Dalekim Wschodzie opisał i zostały one opublikowane w „Przeglądzie Hodowlanym” nr 6/7 w roku 1946.

 

Najwcześniejszym źródłem, gdzie pojawiają się konie tarantowate, są malowidła plamistych koni w jaskini Cro-Magnon w południowej Francji. Również w jaskiniach Azji Centralnej sporadycznie znajdowano wizerunki plamistych koni. Ślady tarantowatych koni spotykamy również w zabytkach starożytnej Grecji, Rzymu oraz w sztuce chińskiej na 500 lat p.n.e. („The Cambridge Encyklopedia of Archeaology”).

 

W czasach nowożytnych największym uznaniem cieszyły się taranty perskie, hodowane przez plemiona mongolskie, które dostarczały konie na tereny Imperium Persów, do Bizancjum i Afryki Północnej, w zamian za jedwab i inne przedmioty luksusowe. Do Europy konie mongolskie, w tym zapewne również taranty, docierały raczej niejako przy okazji najazdów w okresie wędrówek ludów, a następnie przez cały okres walk na wschodzie Bizancjum, w Imperium Persów, Abbasydów, Osmanów. Prawdopodobnie wraz z najazdami Arabów konie maści tarantowatej dotarły na Półwysep Iberyjski, a stamtąd dalej do Niderlandów, Danii, Niemiec, Francji oraz prawdopodobnie do Polski. Jednak Rzeczpospolita, z uwagi na swoje daleko na wschód i południe wysunięte granice oraz liczne kontakty handlowe i wojenne ze Wschodem, pozyskiwała konie tarantowate głównie od Tatarów. Taranty cieszyły się sporą popularnością do końca XVIII wieku. Były symbolem luksusu i szczególnego wyrafinowania w wielokonnych zaprzęgach oraz jako wierzchowce.

 

„Pierwotnie tarantowate konie nie były rosłe, jak wszystkie orientalne rasy i miały wszystkie ich zalety, a zrażało to tylko u nas do nich, że nie miały pięknych ogonów, bo zazwyczaj od spodu zawsze nagie, a tylko z wierzchu rzadkim, niezbyt długim, a często krętym włosem porosłe tak zwane pytki (…) Tarantowate konie były cenione, bo zaletą tej maści jest: wielka krew, silna więź, gładki fel i rączość bez narowu. Taranty wyrastają długo, późno do pracy wzięte służą długo i żyją bardzo długo. Ród idzie głównie po ojcu, a nie po matce jak u innych orientalnych koni, a nie tylko zalety rodu, ale nawet maść. Chciawszy się tedy dochować stada tarantowatych koni, nie dość jest mieć tarantowate klacze (których stosunkowo zawsze mniej w tej maści rodzi) ale trzeba mieć ogiera taranta, bo klacz każdej prawie maści rodzi tu w ogiera – doświadczono nawet tego, że klacz nie tarantowata rodzi źrebięta z najregularniejszymi centkami, z piękniejszemi nierównie częstokroć, niż je nawet miał ojciec, kiedy źrebięta po samych tarantach widocznie się zwodzą, bo miewają dziwaczną i przykrą tarantowaciznę czasem przechodzą w dzikie maści, po których się tarantowacizna przerzuca” (W. Pol, Poezje t.II, Lwów 1875).

 

Klasyczną odmianą maści tarantowatej jest koń mlecznobiały na całym tułowiu, łącznie z głową i kończynami, a cały pokryty symetrycznie rozmieszczonymi ciemnymi jabłkami. Ignacy Jaworowski dzielił taranty na odmiany grupy maści tarantowatej:

·      wspomniany czysto tarantowaty (nazywany czasem lamparcim) – na mlecznobiałym tułowiu, łącznie z kończynami, grzywą i ogonem, na którym rozrzucone są ciemne jabłka;

·      czapraczo-tarantowaty – koń ciemnej maści, który ma na lędźwiach i na zadzie białą plamę, na której rozrzucone są ciemnej barwy jabłka;

·      tarantowaty – ciemne plamy na siwym tle obejmują prawie całego konia i wypierają z wiekiem ustępującą maść podstawową, od zadu ku głowie i kończynom;

·       konie tarantowate bez dokładnego typu tarantowatości.

 

Wzory tarantowate są najbardziej różnorodne ze wszystkich wzorów białej sierści i innych maści. Skóra na ogół jest ciemna pod ciemną maścią i różowa pod białą. Jest też nakrapiana na pysku, w okolicach oczu, zewnętrznych narządów płciowych oraz ud. Ciemne plamki na białym tle są otoczone często rąbkiem ciemnej skóry, na którym rosną mieszane lub białe włosy. Kopyta najczęściej są pręgowane. U koni tarantowatych często występuje tzw. ludzkie oko, tzn. dobrze widoczny pas twardówki na oku. Czasem głównie ta cecha wskazuje, że koń nosi gen tarantowatości. (A. Stachurska, „Identyfikacja koni”, WAR Lublin 2002)

                                        

Zakupiony  w 1959 roku do Stadniny Michałów tarantowaty ogier Tarzan  pozwolił Ignacemu Jaworowskiemu rozpocząć pracę hodowlaną, początkowo na klaczach roboczych z Michałowa, do których sukcesywnie dołączał klacze tarantowate pochodzące z zakupu o nieudokumentowanym pochodzeniu. W latach 1966-1975 Michałów prowadził dwa punkty kopulacyjne ogierów tarantowatych w Michałowie i Lubczy i na zasadzie porozumienia z hodowcami odkupował urodzone źrebięta, które dawały szanse zakwalifikowania do dalszej hodowli. W ten sposób dochowano się ogierów: Burnus (po Burzan), Lubicz (po Lampart xo), Tajfun (po Tiger) oraz kilku klaczy. Prowadząc konsekwentnie pracę hodowlaną, Stadnina Michałów dochowała się stada koni roboczych wyłącznie maści tarantowatej. Do końca lat 80. stado tarantowate liczyło do 15 klaczy matek oraz utrzymywano w Michałowie po kilka ogierów tarantowatych. W tamtym czasie konie te były używane do lekkich prac polowych oraz do zaprzęgów, jednak stopniowo ta funkcja zaczęła zanikać i pozostało wyłącznie użytkowanie zaprzęgowe o charakterze sportowo-rekreacyjnym. Ignacy Jaworowski z pasją podejmował próby użytkowania zaprzęgowego tarantów oraz formowania wielokonnych zaprzęgów wyjazdowych. Michałowskie taranty były też często ozdobą filmów i spektakli historycznych.

 

Obecnie michałowskie stado koni tarantowatych składa się z zaledwie pięciu klaczy i jednego ogiera. Co roku rodzi się więc 4 lub 5 źrebiąt, w tym około 40% to źrebięta tarantowate. Jak pisał Ignacy Jaworowski: „Maść tarantowata, zwłaszcza ta najładniejsza, nie dziedziczy się łatwo i nawet często tarantowaci rodzice dają maściste lub dereszowate potomstwo. Zauważyliśmy, że największe szanse wystąpienia maści tarantowatej ma kombinacja z maścią izabelowatą i karą”. Ponieważ większość klaczy użytych w hodowli na maść tarantowatą nie miała udokumentowanego pochodzenia oraz często brakowało im szlachetności i urody, nieustannie poszukiwano niespokrewnionych ogierów, które poprawią typ i budowę, nie gubiąc maści. W chwili obecnej, z uwagi na to, że michałowskie taranty są wpisane do księgi stadnej koni małopolskich, zachodzi obawa, że wkrótce znalezienie niespokrewnionego ogiera małopolskiego maści tarantowatej będzie niemożliwe. Już w latach 70. Ignacy Jaworowski podejmował  próby łączenia klaczy tarantowatych z karym ogierem Dewey xx, ale z powodu ograniczonego dostępu do ogiera nie przyniosły one pożądanego rezultatu. Również próby użycia siwego ogiera arabskiego nie dały oczekiwanych efektów. Tak więc trudność w utrzymaniu pożądanej maści – nawet po tarantowatych rodzicach przychodzi często na świat gniade potomstwo, przy nielicznej populacji klaczy tarantowatych w Michałowie – rodzi rozliczne problemy. Utrzymanie pokrewieństwa na właściwym, niskim poziomie, możliwość selekcji w obrębie nielicznego potomstwa i zamknięcie się w rasie małopolskiej, powoduje, że stado klaczy wymaga szczególnej uwagi przy doborze ogierów. Występuje wyraźnie potrzeba wprowadzenia do Michałowa ogiera, który poprawi typ, suchość, a przede wszystkim fundament, który jest słabą stroną michałowskiego tarantowatego stada. W celu uzyskania bardziej szlachetnego potomstwa, o dobrym ruchu i poprawnej budowie kończyn, w sezonie 2018 został użyty ogier arabski o maści karej. Jego zbadana homozygotyczna maść dawała podstawę do nadziei na uzyskanie potomstwa o pożądanej w Michałowie maści. Z tego połączenia urodził się tarantowaty ogierek (w pięknej odmianie lamparciej tarantowatości), dzięki któremu będzie możliwe kontynuowanie hodowli w kierunku konia w typie orientalnym. Restrykcyjne przepisy uznawania ogierów czystej krwi arabskiej, stosowane przez księgę koni małopolskich, uniemożliwiły wpis użytego w Michałowie ogiera do księgi tej rasy. Zachodzi więc konieczność dokonania wpisu urodzonych źrebiąt do innej księgi dla dobra hodowli koni tarantowatych w Michałowie. Jeżeli jednak próba ta okaże się nieudana, pozostanie sięgnąć do koni szlachetnych półkrwi, gdzie wybór ciekawych ogierów, zarówno tarantowatych, jak również izabelowatych i karych, jest znacznie większy – co odbędzie się jednak ze szkodą dla (uznanej dla michałowskich tarantów) rasy małopolskiej. Pytanie o to, czy michałowskie taranty uda się utrzymać jako małopolaki, w tej chwili pozostaje jeszcze otwarte.

 
 
  Publikowanie tekstów oraz zdjęć z portalu polskiearaby.com na innych witrynach czy też w prasie drukowanej
wymaga każdorazowo pisemnej zgody wydawcy portalu.
 
 
   
  --